sobota, 14 kwietnia 2018

Po rozum do głowy, czyli Plany Komórkowe Orange po face liftingu.

Serce i rozum - to były czasy :-)


Dziś w Orange nie mają najwyraźniej serca do promocji, a i rozum jest tam rzadkim gościem.
Trzy lata temu Orange wprowadził Smart Plany z praktycznie nielimitowanym internetem LTE, z prędkością ograniczoną do całkiem przyzwoitych 5 Mbps .

W sierpniu ubiegłego roku wraz z wprowadzeniem Planów Komórkowych i wbrew rynkowym trendom wycofano to udogodnienie. Dla wszystkich rozsądnych ludzi było oczywiste, że to spory błąd, a teraz chyba pojęli to nawet w Orange. W IV kwartale 2017 roku Orange oddał rekordowe 58 tys. klientów (Play i T-Mobile zyskali, a Plus też był na minusie, ale tylko 8 tys.)
W I kwartale 2018 Orange stracił nieco mniej, ale wciąż pozostawał niekwestionowanym liderem w ucieczce klientów.

Teraz "nielimitowany" internet powrócił do Planów Komórkowych. Niestety w bardzo ograniczonej formie. Po pierwsze obniżono jego prędkość do 1 Mbps. Niewielkim pozytywem jest to, że teraz działa to w każdej technologii, a nie tylko w LTE, co może mieć spore znaczenie dla tych, którzy mieszkają "daleko od szosy".
Po drugie nie dotyczy to niestety Planu Podstawowego (choć chyba i tak mało kto go kupuje) i co gorsza Planu Standardowego.
W tych abonamentach po wykorzystaniu pakietu wliczonego w abonament wprawdzie także włączy się "lejek", jednak "kosmiczna" prędkość 16 kbps praktycznie uniemożliwi korzystanie z internetu.
Dobrze, że chociaż wreszcie zrezygnowali z automatycznie uruchamianej usługi "bezpieczny internet", która potrafiła zaskoczyć doliczeniem dodatkowych 10 zł do rachunku nawet przy niewielkim przekroczeniu pakietu wliczonego w abonament. W zamian można dokupić (nawet wielokrotnie) dodatkowy 1 GB pakiet danych za 3zł, wysyłając SMS o treści AKT GB na numer 80147.  

Kolejną złą wiadomością jest to, że żeby skorzystać tych zmian trzeba podpisać (aneksować) umowę.
Klienci, którzy obecnie korzystają z Planów Komórkowych nie zostaną objęci zmianami automatycznie.

Mam nadzieję, że za kolejne kilka miesięcy rozum się jednak odnajdzie i zrobią to tak, jak powinno być to zrobione od początku, czyli podniosą prędkość "w lejku" do co najmniej 1 Mbps w Planie Podstawowym i Standardowym, oraz 5 Mbps w wyższych abonamentach. Może nawet wrócą "szalone dni"?
Życzę Wam tego z całego serca. :-)

wtorek, 10 kwietnia 2018

Czy da się jeszcze taniej? Nowa oferta Multimedia Polska.

Wielu ekspertów (a może lobbystów?) zapowiadało, że wprowadzenie zasady RLAH, czyli darmowego roamingu w krajach UE nieuchronnie spowoduje wzrost cen usług telekomunikacyjnych w Polsce. Poniekąd wydawało się to zresztą logiczne.
Jednak od wprowadzenia bezpłatnego roamingu upłynął już prawie rok, a jak na razie wzrostu cen nie widać.  Play w swoich najnowszych ofertach ograniczył w znaczący sposób możliwość korzystania z roamingu, a pozostali operatorzy wystąpili do UKE z wnioskami o zgodę na wprowadzenie dopłat, co świadczy o tym, że operatorzy sami nie wierzą w możliwość podniesienia cen abonamentów, a pójdą raczej w kierunku zniechęcania klientów do nadmiernego korzystania z roamingu.

Tymczasem jednak Multimedia Polska zaprezentowała nową ofertę, która dowodzi, że ceny usług telekomunikacyjnych wciąż nie osiągnęły dna i możliwe są dalsze spadki. :-)
W dwuletnim abonamencie już za 14,99 zł/m-c do dyspozycji otrzymamy nielimitowane rozmowy, SMS-y i MMS-y oraz 5 GB pakiet internetu mobilnego. Co najważniejsze, z powyższych usług możemy korzystać także w roamingu w obrębie UE, choć w tym przypadku dostępny pakiet danych będzie mniejszy (około 1 GB).
Dla korzystających intensywnie z internetu w telefonie przewidziano wyższe abonamenty z większymi pakietami danych. Warto dodać, że po przekroczeniu dostępnego limitu włącza się lejek praktycznie uniemożliwiając dalsze korzystanie z internetu(32 kbps).


Niewątpliwą zaletą oferty jest niska opłata za aktywację. Wadą dla niektórych będzie długi (24 miesiące) czas kontraktu, choć z drugiej strony trudno mi uwierzyć, że w przewidywalnej przyszłości znajdziemy jeszcze znacząco tańszą ofertę, więc ryzyko nie jest duże.
Multimedia Polska działa na infrastrukturze Plusa i to może być kolejną wadą dla osób, które mają problemy z zasięgiem akurat u tego operatora.

Dalsze szczegóły oferty znajdziecie na stronie internetowej operatora i w regulaminie promocji.


Z pewnością wiele osób uzna, że wynajdywanie ofert tańszych o zaledwie kilka złotych u niszowych operatorów mija się z celem. Warto jednak zauważyć, że nawet jeśli nie zdecydujemy się z różnych względów skorzystać z takiej oferty, to warto o niej wiedzieć choćby po to, aby mieć kolejny argument w negocjacjach z dotychczasowym operatorem.

Poza tym oferta ta potwierdza, że na rynku jest jeszcze miejsce na dalsze obniżki cen i dlatego raczej nie warto przedłużać umowy u dotychczasowego operatora na znacznie gorszych warunkach.
Tym bardziej, że minął kolejny kwartał, w którym statystyki przenoszenia numerów pokazują, że duzi operatorzy (tym razem wyjątkiem jest Plus) tracą klientów na rzecz operatorów wirtualnych, więc prędzej czy później ci pierwsi będą musieli coś z tym zrobić. Oby jak najszybciej. :-)

poniedziałek, 26 marca 2018

Sposób na zbyt mały pakiet internetowy.

O bardzo podobnej usłudze pisałem na blogu już prawie 2 lata temu. Wtedy jednak ograniczenie wielkości transferu do 100 MB/dzień powodowało, że taki dostęp do internetu można było wykorzystać właściwie tylko w sytuacji awaryjnej.

Od miesiąca WebHop zapewnia nielimitowany dostęp do internetu, o całkiem przyzwoitej prędkości 5 Mbps, co umożliwia już praktycznie nieskrępowane bezpłatne korzystnie z internetu w telefonie, w zamian za oglądanie reklam.

Przez kilka dni testowałem tę usługę i muszę przyznać, że może to być dobre rozwiązanie dla osób, które utknęły w abonamencie ze zbyt skromnym pakietem internetowym.
Największą zaletą jest to, że nie potrzebujemy dodatkowej karty SIM. Jeżeli jesteśmy użytkownikiem sieci jednego z 4 największych operatorów, czyli Play, Orange, T-Mobile i Plusa, to żeby z niej korzystać wystarczy zainstalować aplikację ze sklepu Google (wymaga androida od wersji 5) i ... oglądać reklamy.
Jak dużo jest tych reklam? To zależy od tego jak intensywnie korzystamy z transferu. Orientacyjnie możecie przyjąć, że podczas przeglądania stron www reklamy pojawią się co 7 do 10 minut, ale przy oglądaniu filmów z Youtube możecie się ich spodziewać już co około 2 minuty. Czas trwania sesji reklamowej to około 15 sekund. Przyznaję, że oglądanie filmów  w takich warunkach nie należy do przyjemności, ale do innych zastosowań taka częstotliwość pojawiania się reklam nie jest moim zdaniem nadmiernie uciążliwa.

Muszę natomiast zwrócić Waszą uwagę na pewne zagrożenie. Do testów usługi wykorzystałem stary starter Orange na kartę, na którym pozostały niecałe 2 zł. Przez cały dzień korzystałem z usługi z praktycznie niezmienionym stanem konta, po czym nagle, w ciągu kilku minut saldo zostało wyzerowane, o czym dowiedziałem się z SMS od Orange.
Okazało się, iż usługa darmowego dostępu do internetu w czasie tych kilku minut nie była aktywna, a ja tego zwyczajnie nie zauważyłem. Nie potrafię teraz powiedzieć dlaczego tak się stało. Być może android zamknął aplikację WebHop działającą w tle ze względu na brak pamięci RAM, a może powodem był długotrwały brak aktywności.
W przypadku możliwości naliczania wysokich opłat przez naszego operatora należałoby więc każdorazowo upewnić się, że usługa jest aktywna przed skorzystaniem z internetu. Jest to jednak nieco uciążliwe, a niekiedy nawet niewykonalne. Bezstresowo możemy korzystać z usługi tylko w przypadku jeśli nasz operator po wyczerpaniu pakietu ogranicza prędkość transmisji danych "lejkiem" (lub zupełnie ją blokuje). 

Innym minusem korzystania z usługi jest obniżenie standardów prywatności, ponieważ wszystkie nasze dane przechodzą przez serwery usługodawcy.

Więcej informacji o usłudze (w tym FAQ) znajdziecie na stronie internetowej WebHop i w regulaminie.
Firma uprzedza, że nielimitowany dostęp do internetu oferuje na razie testowo. To czy będzie on funkcjonował w dłuższym okresie, zależy zapewne od zainteresowania klientów jak i reklamodawców.

wtorek, 20 marca 2018

Przykład oferty korporacyjnej w Plusie.

Trafiła się okazja, aby napisać parę słów o ofertach korporacyjnych.
Zwykle nie mam powodu by o nich pisać, bowiem są one niedostępne dla przeciętnego klienta indywidualnego, ale tym razem jest inaczej i z tej propozycji może skorzystać niemal każdy.

Chodzi o ofertę jaką przygotował Plus dla członków Związku Nauczycielstwa Polskiego, ich rodzin i znajomych
Propozycja jest ekstremalnie prosta i nie daje nam żadnego wyboru. W 2-letniej umowie do dyspozycji mamy nielimitowane rozmowy do wszystkich sieci i na telefony stacjonarne, SMS/MMS i pakiet 1 GB internetu (po przekroczeniu lejek 512 kbps) w cenie 10 zł + VAT, czyli 12,30 zł/m-c.

Oczywiście największą wadą oferty jest stosunkowo skromny pakiet internetowy, ale należy zauważyć, że prędkość internetu po jego przekroczeniu nie jest aż tak dramatycznie niska, jak to czasami bywa u innych operatorów, u których lejek często zwęża się aż do 32 kbps.
512 kbps oczywiście nie wystarczy do komfortowego korzystania z internetu, ale pozwoli ściągnąć pocztę (bez dużych załączników), posłuchać muzyki online, czy korzystać z przeglądarki w telefonie, choć grafiki będą się ładowały z widocznym opóźnieniem.

Zaletą oferty jest za to niska opłata za aktywację - 1 zł + VAT.

Oferta korporacyjna Plusa nie jest objęta zasadą RLAH, co oznacza, że połączenia w roamingu są dodatkowo płatne. Regulamin promocji odsyła w tym zakresie do cennika taryfy Krajowa dla Firm, do którego nie udało mi się dotrzeć, ale według dostępnych informacji minuta rozmowy w roamingu kosztuje 13 gr + VAT, SMS 4 gr + VAT, a 1 GB internetu (od stycznia 2018 r) nieco ponad 25 zł + VAT (od stycznia 2019 kolejna obniżka do niecałych 20 zł + VAT).

Choć regulamin promocji teoretycznie ogranicza krąg uprawnionych do członków ZNP, to z informacji dostępnych na stronie ZNP wynika, że mogą z niej skorzystać także ich rodziny, a nawet znajomi. Można domniemywać, że sam ZNP ma jakieś (niewielkie) profity zależne od liczby podesłanych klientów  i dlatego nie zależy mu na dokładnej weryfikacji osób, które chciałyby skorzystać z promocji.
 
Z tego co wiem, to oferty korporacyjne na zbliżonych warunkach są dostępne standardowo dla firm zamawiających powyżej 100 kart SIM, a także dla innych zorganizowanych grup zawodowych (np. dla policjantów). Nawet jeśli jakaś grupa zawodowa nie ma aktualnie dostępu do takiej oferty, to zarządy tego rodzaju organizacji mogą je stosunkowo szybko uzyskać.
  

poniedziałek, 19 marca 2018

Jak zagwarantować sobie satysfakcję z promocji T-Mobile.

W poprzednim wpisie zasygnalizowałem, że najnowsza promocja T-Mobile będzie opłacalna jedynie dla łowców promocji.

Dziś przyszedł czas na kilka wskazówek dla tych, którzy chcieliby z niej jednak skorzystać.

Na początek należy zauważyć, że dla osób, które nie korzystają intensywnie z usług w roamingu wartość usług jakie T-Mobile oferuje bezpłatnie w ramach testu wynosi realnie między 60 a 100 zł.
Tyle musielibyśmy bowiem za nie zapłacić u innych operatorów, korzystając z jednej z dostępnych ofert "na przeczekanie", o których wielokrotnie pisałem na blogu.
T-Mobile nie ryzykuje więc zbyt wiele i zapewne wystarczy aby 10% korzystających z promocji zapomniało upomnieć się o zwrot pieniędzy, a operator już będzie na plusie.
Udział w promocji wiąże się z pewnym ryzykiem, o którym przeczytacie w dalszej części wpisu, a  dodatkowo nie da się jej wykorzystać w zaawansowanych technikach wyciskania soku z promocji Play, o których pisałem kiedyś na blogu.
Spodziewam się także, że po okresie promocji operator będzie próbował skłonić jej uczestników do pozostania w T-Mobile oferując im niestandardowe warunki przedłużenia umowy, co może być nieco uciążliwe (choć z drugiej strony tym, którzy rzeczywiście chcieliby pozostać, daje szanse na negocjacje).

Dlatego dochodzę do wniosku, że tak naprawdę promocją T-Mobile powinny zainteresować się głównie osoby sporo podróżujące po Europie.
Nielimitowane rozmowy, SMS/MMS i pakiet ponad 3 GB danych w roamingu to niewątpliwie najlepsza w pełni darmowa oferta dostępna na rynku, a długość jej obowiązywania jest całkiem nieźle dostosowana do warunków FUP (czyli polityki uczciwego korzystania). Mówią one, że po 4 miesiącach korzystania z telefonu (w przeważającym stopniu) w roamingu operator powinien powiadomić abonenta, że nadużywa on warunków FUP i wyznaczyć mu co najmniej 2-tygodniowy termin na zmianę sposobu użytkowania telefonu. W tym terminie abonent może jeszcze złożyć skargę i dalej korzystać bezpłatnie z roamingu do czasu jej rozpatrzenia. Dopiero wtedy operator może zastosować dopłaty, o których mowa w cenniku. Razem da to zapewne około 5,5 miesiąca korzystania z pełni darmowego roamingu UE, co akurat zbiegnie się z końcem wakacji i zakończeniem okresu promocyjnego.
Pełny tekst warunków FUP znajdziecie w załączniku do aktualnego cennika roamingowego (od strony 7 podlinkowanego cennika).

Na co muszą koniecznie zwrócić uwagę korzystający z promocji:

Generalnie polecam przeczytać całkiem nieźle napisane FAQ, ale chciałbym też wskazać na kilka punktów, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę.  

1. Zwrot opłat okres testowy (maksymalnie 300 zł w abonamencie i 150 zł w ofercie na kartę) można otrzymać tylko dla jednego numeru telefonu, więc w przypadku chęci skorzystania z promocji na kilku numerach będziemy musieli do pomocy zaangażować rodzinę, co może być kłopotliwe, ze względu na pozostałe warunki promocji.

2. Zwrot opłat dotyczy tylko usług wliczonych w abonament (lub w pakiet), zatem nie otrzymamy zwrotu za SMS Premium i inne usługi doliczone do rachunku (rozliczane poza pakietem).

3. Nie dostaniemy zwrotu w wysokości większej niż sami zapłacimy do dnia złożenia wniosku o zwrot. Zatem o zwrot najlepiej wystąpić najpóźniej jak się da, czyli do końca piątego pełnego cyklu rozliczeniowego (w abonamencie) lub w ciągu 180 dni od dnia przeniesienia numeru do T-Mobile (w prepaidzie), przy czym liczy się tu termin otrzymania wniosku przez T-Mobile.
Właśnie z tego powodu nie możemy tej promocji maksymalnie wykorzystać, jeśli zamierzamy później skorzystać z promocji u innego operatora oferującej bezpłatny abonament do dnia przeniesienia numeru (na przykład w Play).

4. W abonamencie zwrot otrzymamy tylko wtedy, gdy zrezygnujemy z usług T-Mobile oraz wypełnimy odpowiedni formularz. Aby maksymalnie wykorzystać promocję  najlepiej będzie przenieść numer do operatora umożliwiającego złożenie wniosku o przeniesienie numeru w salonie stacjonarnym. To znacząco skraca cały proces przeniesienia numeru, a także eliminuje ryzyko, że nie zmieścimy się w obowiązującym nas terminie z powodu np. zagubienia (lub znacznego przetrzymania) dokumentów przez kuriera, banalnej pomyłki skutkującej odrzuceniem wniosku o przeniesienie numeru i tym podobnych okoliczności.

5. W prepaidzie zwrot otrzymamy nawet wtedy jeśli pozostaniemy w T-Mobile po okresie testu. Należy jednak wziąć pod uwagę dodatkowe ryzyko - zgodnie z regulaminem promocji operator będzie się z nami kontaktował telefonicznie, aby potwierdzić dane z wniosku o zwrot. Przy czym ważne jest, że operator podejmie "maksymalnie trzy próby kontaktu telefonicznego", a w przypadku ich niepowodzenia, zwrotu nie będzie! Trudno z góry przewidzieć jak bardzo pracownikom T-Mobile będzie zależało na tym, żeby się do nas dodzwonić, ale na pewno wszystkim osobom, które mają w zwyczaju ignorować połączenia z nieznanych numerów odradzam udział w tej promocji.

Promocja w abonamencie trwa do jej odwołania, natomiast w ofercie na kartę termin jej zakończenia ustalono na 9 maja.
Dla dociekliwych regulaminy promocji:
w abonamencie 
w ofercie na kartę

wtorek, 13 marca 2018

Kto kogo wykiwa? Gwarancja satysfakcji w T-Mobile.


Już od kilku dni zachodzę w głowę do kogo skierowana jest ta promocja. Może na pierwszy rzut oka hasło "gwarancja satysfakcji albo zwrot pieniędzy" ma sens. Kiedy jednak wejdziemy w szczegóły promocji, to nie jest to już tak oczywiste i rozsądek nakazuje mi zadać tytułowe pytanie.

Faktycznie jest tak, że posiadacze abonamentów są zwykle bardzo przywiązani do swoich operatorów. Być może wynika to po prostu z przyzwyczajenia, trochę z leku przed nieznanym, a trochę z niewiary, że inny operator zaproponuje znacząco lepsze warunki.
Zauważyłem, że najczęściej o zmianie operatora myślicie dopiero wtedy, gdy przy kolejnym przedłużeniu umowy dotychczasowy operator zaproponuje Wam warunki znacząco gorsze niż przy poprzednim kontrakcie. Biorąc pod uwagę fakt, że od kilku lat ceny usług telekomunikacyjnych generalnie spadają, to nie jest to jednak zbyt częste.

Jakaś forma gwarancji satysfakcji rzeczywiście wielu ułatwiłaby podjęcie trudnej decyzji o zmianie operatora. W tym przypadku mamy jednak do czynienia z chyba najdroższą ofertą na rynku, z ofertą której raczej nie wybierze (na stałe) nikt, kto choć odrobinę szanuje własne pieniądze.
Mówimy tu bowiem o dwuletnim abonamencie bez telefonu w cenie 50 zł/m-c. Co dostaniemy w zamian? Nielimitowane rozmowy, SMS/MMS-y (obowiązujące także w roamingu UE) i 10 GB pakiet internetu (po przekroczeniu 10 GB internet nie jest limitowany, ale zwalnia do 1 Mbps)  z czego 3,25 GB możemy wykorzystać w roamingu UE.
Czy takie warunki cenowe mogą skłonić kogokolwiek do zmiany operatora?
Moim skromnym zdaniem na pewno nie. Nawet jeśli pominiemy oferty mniejszych operatorów, to przedłużający umowę w Orange mogli do niedawna otrzymać zbliżone warunki za 20 zł/m-c, w Plusie za 50 zł/m-c otrzymamy dodatkowo 120 minut międzynarodowych, większy pakiet internetowy, do 4 miesięcy abonamentu gratis i możliwość otrzymania sporych zniżek dla kolejnych numerów na koncie oraz rabatu "smartDOM".
Nawet w T-Mobile otrzymamy to samo 13% taniej (czyli 4 miesiące abonamentu za 1 zł), jeśli wybierzemy standardową ofertę bez "gwarancji satysfakcji".

Na czym polega zatem ta "gwarancja satysfakcji"?
Operator obiecuje nam, że jeśli nie będziemy zadowoleni z jego usług, to pozwoli nam rozwiązać umowę bez kar i zwróci nam (wcześniej zapłacone) do 6 abonamentów, maksymalnie 300 zł.
Tu dochodzimy więc do wniosku, że promocja opłacalna jest wyłącznie dla tych, którzy z góry zakładają, że nie będą zadowoleni z usług operatora;-) Będą oni mogli bowiem skorzystać z 6 miesięcy bezpłatnych usług, po czym przenieść numer do innej sieci. Przy założeniu, że istnieje choć minimalne ryzyko zadowolenia z usług T-Mobile, lepiej będzie skorzystać ze standardowej oferty T-Mobile i przez 4 miesiące płacić abonament w wysokości 1 zł.

Promocja ma też swoją wersję dla zwolenników prepaida, jednak jej sens w tym przypadku jest jeszcze bardziej problematyczny. W końcu prepaid ma to do siebie, że jeśli nie jesteśmy zadowoleni z usług operatora, to już następnego dnia możemy być w innej sieci, a ofert umożliwiających (niemal) bezpłatny test usług przez ograniczony czas było już wiele (w tym także w T-Mobile). Wielokrotnie pisałem o nich na blogu, między innymi w tym wpisie.

Skoro promocja opłacalna jest jedynie dla tych, którzy będą chcieli jej nadużyć, to zasadne wydaje się pytanie w jaki sposób operator zamierza na niej zarobić?

O wszystkich dostrzeżonych kruczkach promocji, a także o tym jak w maksymalny sposób ją wykorzystać przeczytacie już w kolejnym wpisie.



niedziela, 25 lutego 2018

Koniec rabatów 40% w Orange.

W sumie to podejrzewałem to już od jakiegoś czasu, ale nie miałem pewności. Dlatego wstrzymywałem się z tym wpisem, aby dodatkowo nie zniechęcać Czytelników do domagania się najlepszych możliwych warunków. Teraz to już pewne. O 40%-owych rabatach na abonament, o których po raz pierwszy pisałem już w listopadzie ubiegłego roku, musimy na razie zapomnieć. Czy jeszcze kiedyś wrócą? Zapewne tak, ale nikt nie wie dokładnie kiedy.

Ktoś może zapytać - skąd właściwie mam tę pewność? Przecież operator nie opublikował w tej sprawie oficjalnego komunikatu, a słowom konsultantów na ogół nie można wierzyć?
Od trzech tygodni nie dotarło do mnie ani jedno doniesienie, aby ktokolwiek otrzymał taki rabat. Dodatkowo ostatnio pojawiły się informacje od forumowiczów, którzy zamiast rabatu 40% wynegocjowali rabat 36%, który tak naprawdę jest sumą dwóch rabatów 20% naliczonych na jeden abonament.

Jest to bardzo niecodzienna konstrukcja. Nigdy dotąd nie spotkałem się z taką kombinacją i świadczy to moim zdaniem o dużej pomysłowości niektórych konsultantów.
Plan Standardowy, który bez żadnych rabatów kosztuje 50 zł/m-c, po pierwszym naliczeniu 20% rabatu zostaje obniżony do 40 zł/m-c. Po drugim zastosowaniu rabatu 20% jego cena spada do 32 zł/m-c.
Następnie należy odliczyć standardowe rabaty za e-fakturę i zgody marketingowe (łącznie 10 zł), po których cena ostatecznie spada do 22 zł/m-c. Oczywiście ta wartość może jeszcze zostać zmniejszona o 20 zł w przypadku posiadania większej ilości usług w Orange i wtedy ostatecznie za abonament zapłacimy tylko 2 zł/m-c.

Jest raczej oczywiste, że gdyby konsultanci dysponowali rabatami 40%, to nie proponowaliby takich zakręconych rozwiązań. Ośmielę się nawet zaryzykować twierdzenie, że najwyraźniej istnieje spora rozbieżność w ocenie atrakcyjności oferty Orange pomiędzy pracownikami wyższego szczebla w strukturze korporacji a szeregowymi konsultantami ;-)

Powstaje naturalnie pytanie, czy takie rozwiązanie jest bezpieczne dla użytkowników. Z pierwszych doniesień wynika, że w umowie nie ma wzmianki o podwójnym naliczeniu rabatu 20%. Jest wymieniony promocyjny rabat 20%, ale tylko jeden. Na szczęście jest też podana w umowie ostateczna kwota po rabacie (a przed rabatami za e-fakturę i zgody marketingowe) w wysokości 32 zł/m-c. Można zatem uznać, że jest to zapis wystarczający, aby w razie reklamacji dawał nam mocne argumenty, nawet jeśli nie posiadamy nagrania z rozmowy z konsultantem.

Na koniec popuszczę wodze fantazji ;-) Jeśli możliwe jest dwukrotne naliczenie rabatu 20%, to co stoi na przeszkodzie aby naliczyć go trzykrotnie? :-D Czy zależy to wyłącznie od dobrych chęci konsultanta?
Oczywiście w Planie Standardowym nie miałoby to większego sensu. Odjęcie kolejnych 20% z 32 zł da nam wtedy 25,60 zł/m-c. Od tego należy odjąć 10 zł stałych rabatów (e-faktura i zgody marketingowe) i okaże się, że rabatu za łączenie usług nie ma już od czego odjąć.
Jednak już w Planie Optymalnym wyglądałoby to bardzo interesująco. 60 zł/m-c - 20% =  48 zł/m-c.
Po drugim naliczeniu rabatu otrzymamy już 38,40 zł/m-c, a po trzecim 30,72 zł/m-c.
Od tego należy odliczyć 10 zł stałych rabatów (e-faktura itd.) i ewentualny rabat za łączenie usług, co ostatecznie da nam abonament w wysokości niecałej złotówki.
Czy to w ogóle możliwe? Pewnie tak, ale czy realne?  Czekam na Wasze relacje i komentarze :-)