sobota, 21 marca 2020

Orange na kartę dla oszczędnych, czyli no-limit poniżej 15 zł/m-c.

O nielimitowanych ofertach na kartę w cenie do 15 zł/m-c pisałem już na blogu dwukrotnie.
Niedawno omawiałem ofertę operatora W Rodzinie, w której dokładnie za 15 zł/m-c otrzymamy nielimitowane rozmowy i SMS-y oraz pakiet 5GB internetu (z nienajgorszym lejkiem).
Nieco wcześniej opisywałem sposoby na wyciśnięcie soku z Plushowego misia, które pozwalały na zejście z kosztami nawet w okolice 10 zł/m-c. Ta oferta została ostatnio znacznie odświeżona. Dodatkowo od niedawna sam korzystam z niej na kilku swoich numerach, dlatego planuję wkrótce kolejny wpis na ten temat, w którym uwzględnię najnowsze zmiany, ale i słabe strony tej oferty.

Dzisiaj jednak chciałbym opisać sposób na oszczędny no-limit dla tych, którzy mają słaby zasięg innych operatorów i skazani są na ofertę Orange.
Za wspomniane na wstępie maksymalnie 15 zł/m-c (a tak naprawdę nieco mniej, ale o tym później) możemy otrzymać nielimitowane rozmowy, SMS, MMS oraz maksymalnie 7,5 GB pakiet internetu.
Co więcej z powyższych usług możemy korzystać także w roamingu EU, a choć w tej chwili w roamingu obowiązują wciąż w Orange na kartę niewielkie dopłaty, to jeszcze przed wakacjami te dopłaty znikną.
UKE nie zezwolił na dalsze stosowanie dopłat w roamingu UE Plusowi i Play, więc właściwe pewne jest, że Orange i T-Mobile także takiej zgody nie dostaną. Nieco inaczej może być natomiast w przypadku operatorów wirtualnych. W ich przypadku utrzymanie dopłat w roamingu jest wielce prawdopodobne.
 
Podstawą tytułowego rozwiązania jest jednodniowy pakiet usług wprowadzony w połowie ubiegłego roku.
Rzecz w tym, że chyba każdy pakiet w Orange na kartę działa tak, że dzień w którym został włączony dostajemy jak gdyby gratis. Przykładowo jeśli włączymy pakiet jednodniowy w środę o godzinie piątej rano, to będziemy mogli z niego korzystać do końca środy oraz przez cały czwartek. Czyli praktycznie przez dwa dni. Wystarczy zatem regularnie włączać pakiet jednodniowy co drugi dzień rano, żeby móc korzystać z nielimitowanych usług przez cały miesiąc (praktycznie) bez przerwy.
Istotnym ograniczeniem jest jednak wielkość pakietu internetowego. W ramach pakietu jednodniowego przysługuje nam tylko 0,5 GB internetu. Jeżeli będziemy chcieli z niego korzystać przez dwa dni, to średnio wyjdzie nam tylko 0,25 GB dziennie, czyli około 7,5 GB miesięcznie. Jest nawet gorzej, bowiem niewykorzystane pakiety nie sumują się i przepadają, a przecież nigdy nie wykorzystamy ich do samego końca. W praktyce internetu będzie więc jeszcze mniej niż na to wskazują powyższe wyliczenia.
Dla tych, którzy potrzebują zdecydowanie większej ilości internetu w komórce dobrym rozwiązaniem może być doładowywanie konta na stronie operatora, gdzie za każde doładowanie otrzymamy dodatkowo 5 GB internetu (ważność zależna od kwoty doładowania). Przykładowo za doładowanie konta kwotą 5 zł otrzymamy 5 GB pakiet internetu ważny 2 (a właściwie to 3) dni (rozliczany w pierwszej kolejności, a dodatkowo 2,5 GB jako bonus za doładowanie w taryfie OFnK (ten bonus jest rozliczany w drugiej kolejności, przed internetem z pakietu jednodniowego).
Należy zauważyć, że doładowywanie konta co 3 dni byłoby uciążliwe, a ponadto powodowałyby gromadzenie niewykorzystanych środków na koncie, a więc wspomniane rozwiązanie należy traktować raczej jako doraźnie. Na przykład w okresach zwiększonego zapotrzebowania na internet w komórce.

Oczywiście liczę się z zarzutem, że systematyczne uruchamianie pakietu jednodniowego co drugi dzień rano jest także skrajnie uciążliwe. Nikogo nie namawiam! Ale pomyślałem o automatyzacji tego procesu.
Osobiście wypróbowałem z niezłym skutkiem aplikację Auto SMS / USSD / Call do pobrania ze sklepu Google Play. Aplikacja umożliwia automatyczne wysyłanie kodów USSD w określone dni o określonej godzinie. W przypadku pakietu jednodniowego należy wysłać kod *101*1*1#
Wersja aplikacji pobrana ze sklepu Play nie umożliwia automatycznego wysyłania SMS, ale gdybyśmy chcieli skorzystać z innej aplikacji, to możemy alternatywnie zlecić wysyłanie SMS o treści AKT1 na numer 630.
Przyznam, że nie miałem zbyt wiele czasu na testowanie wspomnianej aplikacji. Największą zauważoną bolączką jest to, że musi ona być cały czas aktywna w pamięci, żeby zadziałała. Na pewno warto umieścić ją w autostarcie, a także zadbać o to, aby nie była automatycznie zamykana przez system w przypadku znacznego zajęcia pamięci operacyjnej telefonu. Podejrzewam, że w niektórych modelach telefonów agresywnie zarządzających pamięcią może to być trudne. Zresztą być może któryś z Czytelników zna lepszą aplikację, którą można tu zastosować. Albo wręcz w ogóle lepsze rozwiązanie. Może jakiś skrypt? W takim przypadku proszę o informacje w komentarzach.

Na koniec jeszcze parę słów na temat kosztów. Nominalnie jest to 1 zł na każde dwa dni, ale jeśli uwzględnimy do 10% każdego doładowania gromadzone na skarbonce, to rzeczywisty miesięczny koszt spada do 13,50 zł/m-c, a jeśli weźmiemy pod uwagę możliwość zakupu tańszych doładowań, to w praktyce możemy zejść nawet w okolicę 11 zł/m-c. A to już zdecydowanie dobra oferta.


sobota, 29 lutego 2020

Kolejne podwyżki w Orange na kartę

Orange nie ustaje w pogarszaniu swojej tradycyjnej oferty na kartę. Zwracam uwagę na słowo "tradycyjnej", bowiem Orange Flex te zmiany nie dotyczą. Wręcz przeciwnie. W Orange Flex można dostrzec stałą, choć powolną poprawę oferty, o czym ostatnio pisałem na blogu.

Tym razem planowane zmiany dotyczą cenników ofert Orange Free na kartę, Zawsze bez limitu, Orange Yes, Orange One i Orange Pop. Zaplanowano wzrost ceny połączeń do krajowych sieci komórkowych i stacjonarnych z 30 do 32 gr/min, a także zmiany cen SMS i MMS odpowiednio z 15 do 20 gr/szt i 20 do 40 gr/szt w starszych taryfach głosowych.

Szczegółowe informacje możecie znaleźć w komunikacie na stronie internetowej operatora.

Zaplanowane zmiany wprawdzie nie dotkną bezpośrednio osób korzystających z pakietów dostępnych w prepaidzie, bowiem ceny pakietów (przynajmniej na razie) nie rosną, ale kolejne pogorszenie warunków świadczenia usług sprawia, że wszyscy klienci Orange na kartę powinni moim zdaniem powoli zacząć rozważać zmianę operatora.
Po prostu wszystko wskazuje na to, że kolejne pogorszenie warunków jest tylko kwestią czasu.

W tym kontekście moje wątpliwości budzą dwie sprawy:

Po pierwsze jest to sposób informowania o wprowadzanych zmianach.
Moim zdaniem informowanie abonentów o podwyżkach wyłącznie za pomocą komunikatu na stronie internetowej jest daleko niewystarczające. Operator posiada szerokie techniczne możliwości informowania użytkowników o planowanych zmianach choćby w formie SMS-ów.
Operator powszechnie wykorzystuje te możliwości w swoich działaniach marketingowych i doprawdy trudno zrozumieć dlaczego nie informuje w ten sposób o proponowanych, znaczących zmianach w umowie.

Kolejną sprawą, która budzi moje wątpliwości jest prawo użytkowników do niewyrażenia zgody na wprowadzane zmiany.
Wprawdzie komunikat operatora mówi wprost, że "Abonentom nieakceptującym powyższych zmian przysługuje prawo do wypowiedzenia Umowy do 31 lipca 2020 r. bez ponoszenia dodatkowych opłat", ale komunikat ten nie mówi nic na temat zwrotu środków zgromadzonych na kontach klientów.
Sama możliwość wypowiedzenia umowy, bez jednoczesnej gwarancji odzyskania środków z doładowań jest tak naprawdę iluzoryczna. W praktyce trudno sobie wyobrazić, że klienci powszechnie zdecydują się na zmianę operatora i utratę zgromadzonych środków.

Tu warto zapoznać się z decyzją Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który akurat niedawno wypowiedział się w podobnej sprawie, przy okazji nakładając ponad 20 mln zł kary na Polkomtel, operatora sieci Plus.
W uzasadnieniu decyzji możemy przeczytać między innymi, że zdaniem urzędu "w analizowanym przypadku sprzeczność zachowania Spółki z prawem polega na naruszeniu art. 57 ust. 5 pt. W myśl tego przepisu warunki umowy o świadczenie publicznie dostępnych usług telekomunikacyjnych, w tym o zapewnienie przyłączenia do sieci, nie mogą uniemożliwiać lub utrudniać abonentowi korzystania z prawa do zmiany dostawcy usług świadczącego publicznie dostępne usługi telekomunikacyjne. Tymczasem Spółka, uniemożliwiając konsumentom korzystającym z usług przedpłaconych (pre-paid) zwrot niewykorzystanych środków przez nich zgromadzonych, utrudnia im skorzystanie z prawa do zmiany dostawcy usług telekomunikacyjnych."

Biorąc powyższe pod uwagę zwróciłem się do Biura Prasowego Orange z pytaniem dotyczącym możliwości zwrotu środków zgromadzonych na koncie głównym, w przypadku wypowiedzenia umowy przez abonenta na skutek proponowanych zmian cennika.
Jak tylko otrzymam odpowiedź od operatora zaktualizuję ten wpis. W dalszej kolejności ewentualnie zapytam też UOKiK o ich stanowisko w przedmiotowej sprawie.







środa, 12 lutego 2020

Orange Flex po liftingu

O Orange Flex pisałem już na blogu dwukrotnie. Można odnieść wrażenie, że kolejny wpis na ten temat to przesada, zwłaszcza biorąc pod uwagę (teraz już mniej) liczne ograniczenia tej oferty, o których wspominałem w poprzednim wpisie. Z drugiej strony trzeba jednak docenić fakt, że operator powoli, ale systematycznie ulepsza Flexa, w przeciwieństwie do całej reszty swojej oferty.

Ostatnie zmiany, czyli umożliwienie doładowania konta BLIKIEM, a  zwłaszcza wprowadzenie oferty rodzinnej sprawia, że mogę już Flexa polecić nie tylko jako sposób na przedterminowe zakończenie abonamentu w Orange. Mimo wszystko wywód zacznę jednak od tego zastosowania, bowiem przyszły mi do głowy nowe pomysły z tym związane.

Przypomnę, że regulamin migracji przewiduje możliwość przejścia z abonamentu Orange do Flex na 6 miesięcy przed końcem umowy, bez konieczności zwrotu ulgi, czy zapłaty kary umownej za przedterminowe rozwiązanie kontraktu (oczywiście ewentualne raty za telefon trzeba dalej spłacać).
Zgodnie z regulaminem nie dotyczy to jedynie Orange Love oraz innych ofert, które korzystają z rabatu za usługi stacjonarne.
W praktyce pojawiają się też trudności w przypadku kiedy do abonamentu naliczany jest zwykły rabat za łączenie usług, dlatego przed migracją polecam przeniesienie abonamentu na oddzielne konto abonenckie. Być może w przyszłości problem ten zostanie usunięty.
Warto dodać, że na ogół migracja jest bardzo prosta, szybka i całkowicie bezbolesna. Nie trzeba wymieniać nawet karty SIM, a cała operacja zajmuje dosłownie kilka minut. Sam testowałem migrację z Orange na kartę, abonamentu w Nju i abonamentu w Orange i tylko w tym ostatnim przypadku pojawiły się komplikacje (pisałem o tym tutaj)

Gdyby przyjąć założenie, że tak korzystne warunki migracji z abonamentu utrzymają się w dłuższym okresie, to pojawia się możliwość wykorzystania Flexa do przeprowadzenia następującej operacji:

W punktach partnerskich Orange zlokalizowanych w salonach MediaMarkt istnieje możliwość podpisania umowy, w ramach której zamiast możliwości zakupu telefonu wg. cennika możemy otrzymać bony MediaMarkt o wartości uzależnionej od wysokości wybranego abonamentu.

W przypadku Planu Mobilnego 75 będą to bony o wartości 600 zł.
Załóżmy teraz, że przenosimy swój numer do Orange do tego właśnie abonamentu. Po pierwsze przysługują nam 3 miesiące abonamentu gratis (promocja dla przenoszących numer). Po drugie po półtora roku skrócimy umowę o 6 miesięcy, poprzez migrację do Flexa. Dlatego w całym okresie umowy będziemy musieli zapłacić nie 24 a jedynie 15 abonamentów po 75 zł, a w zamian będziemy korzystać z usług przez 18 miesięcy i dodatkowo dostaniemy bony MM o wartości 600 zł.
Policzmy:
Całkowity koszt umowy to15 miesięcy x 75 zł + 50 zł (za aktywację) = 1175 zł.
1175 zł - 600 zł (bony) = 575 zł
Rzeczywisty miesięczny koszt abonamentu to 575 zł / 18 miesięcy = 32 zł/m-c
Jeżeli dodatkowo odejmiemy od tego 20 zł rabatu za łączenie usług, to mamy już całkiem dobrą ofertę, szczególnie biorąc pod uwagę pokaźny pakiet internetu (także w roamingu UE) zawarty w tym abonamencie.
Oczywiście istnieje ryzyko, że regulamin migracji do Flex zostanie zmieniony i wtedy ...

Dlatego powyższe rozwiązanie polecam tylko osobom mającym żyłkę do hazardu :-)
 
Dla pozostałych parę słów na temat innych zastosowań Flexa.

Flex Rodzina umożliwia zgrupowanie na jednym koncie do 6 numerów. Samo zgrupowanie daje tylko tyle, że można nimi wszystkimi zarządzać w jednej aplikacji. Jest to dosyć dobrze opisane na oddzielnej podstronie operatora, dlatego nie będę przepisywał wszystkich szczegółów. Z mojego punktu widzenia najważniejsze jest to, że wraz z wprowadzeniem oferty rodzinnej dodano nowy plan (w cenie 15 zł/m-c), który różni się od pozostałych tylko tym, że nie zawiera wliczonego pakietu internetowego.
Oczywiście plan bez internetu byłby przydatny tylko dla nielicznych, ale w połączeniu z możliwością przekazywania części pakietu internetowego pomiędzy numerami jest to rozwiązanie, które ma spory potencjał.
Przykładowo wybór do grupy rodzinnej jednego planu za 30 zł/m-c (w tym pakiet 30 GB) i 2 planów za 15 zł/m-c, pozwala uzyskać (uśredniając) 3 abonamenty z pakietami po 10 GB, za cenę 20 zł/m-c.
Oczywiście nie jest to najniższa cena na rynku, ani nawet nie jest to dobra oferta w znaczeniu, w jakim używam tego sformułowania na blogu. Przedłużający umowę w Orange wciąż mogą liczyć na lepsze warunki z DUK, a nałogowi internauci pewnie wybiorą ofertę na kartę z o wiele większym pakietem za niewiele wyższą cenę.
Jednak oferta ta jest już porównywalna do Nju w parze (przy czym w Nju w parze można mieć tylko parzystą liczbę numerów), czy abonamentu w Plushu

Może najłatwiej będzie jeśli napisze komu szczególnie poleciłbym Flexa:
1.Uzależnionym od TikToka.
W konkurencyjnych ofertach intensywne korzystanie z tego serwisu może w szybkim tempie uszczuplać dostępny pakiet internetowy. We Flexie jest on wliczony w darmowy Socjal Pass (podobnie jak Facebook, Instagram, Snapchat, Messenger, WhatsApp, Viber, Pinterest, ParrotOne, Telegram i Twitter - z tym, że w pozostałych wymienionych serwisach ma to już raczej mniejsze znaczenie).
2. Tym, którzy na ogół potrzebują niewielkiego pakietu internetu w telefonie, ale okresowo chcą mieć możliwość powiększenia pakietu do naprawdę znacznych rozmiarów. We Flexie istnieje możliwość natychmiastowego dokupienia niemal nieograniczonej ilości internetu w cenie poniżej 1 zł/1 GB (bo zmiana planu na wyższy dodaje GB natychmiastowo). Ponadto kiedy tylko oferta się upowszechni, to na forach z pewnością pojawią się liczne oferty sprzedaży pakietów w cenie rzędu 60 gr za 1 GB.
3. Osoby bardzo zdeterminowane mogą w pewnym stopniu wykorzystać usługę Video Pass, która umożliwia korzystanie z wybranych serwisów video bez limitu danych (HBO GO, Netflix, Youtube, Youtube Music, Orange TV GO, VOD.pl, WP Pilot, TVP VOD i TVP Sport). Koszt usługi waha się od 5 zł/1 dzień, przez 10 zł/tydzień do 20 zł/m-c. Te 20 zł dodane do nawet najtańszego planu sprawia, że cena staje się niekonkurencyjna w stosunku do opisywanej na blogu oferty na kartę, ale na upartego można wykupić usługę na 1 dzień i ściągnąć kilka filmów z Netflixa/HBO GO do obejrzenia później offline.

Na koniec jeszcze raz przypomnę, że o licznych ograniczeniach Flexa pisałem w oddzielnym wpisie na blogu. Uprzedzam, że to z pewnością jeszcze nie wszystkie jego słabe strony i wpis ten będzie aktualizowany.

A jeżeli ktoś mimo tych wszystkich zastrzeżeń zamierza skorzystać z oferty, to podaję swój kod polecający (GERARDKWQ8), bo zawsze to lepiej mieć 2 miesiące subskrypcji gratis, niż płacić już od pierwszego dnia.







czwartek, 19 grudnia 2019

Pożegnanie z Orange

W tym roku będzie to podsumowanie szczególne, bo tym razem koniec roku jest jednocześnie końcem pewnego etapu na blogu. Otóż nie mam już żadnego abonamentu w Orange! A jaki to ma związek z blogiem?
Stali Czytelnicy zapewne zauważyli, że tematyka związana z Orange przeważała na blogu nie ze względu na szczególne uczucia jakimi darzę tego operatora, a po prostu z tego że jego ofertę przez długi czas uważałem za najlepszą. Zakończenie wszystkich umów abonamentowych jest chyba najlepszym dowodem na to, że nabrałem co do tego wątpliwości.

Przypomnę, że po złożeniu wniosku o przeniesienie moich numerów do innego operatora zaproponowano mi obiektywnie patrząc całkiem niezłe warunki (szczegóły znajdziecie w tym wpisie), bo za 7 numerów musiałbym płacić 55 zł/m-c, co daje średnio niecałe 8 zł za numer. Mimo wszystko nie zdecydowałem się na przedłużenie umów. Dlaczego? Powodów było kilka. Myślę, że część z nich powinni wziąć pod uwagę wszyscy zamierzający przedłużyć umowę i dlatego właśnie powstał ten wpis.

1. Kara umowna.
W przysłanych mi aneksach operator zaproponował karę umowną w wysokości 792,80 zł za każdy numer za przedterminowe rozwiązanie dwuletniej umowy. Przy siedmiu umowach daje to ponad 5500 zł. Co więcej, taka kara dotyczy tylko przypadku gdybym to ja zechciał rozwiązać umowę. Operator może rozwiązać umowę przed terminem bez żadnych konsekwencji. Jest to jaskrawy przykład niesymetrycznego traktowania stron umowy i podejrzewam, że tematem mógłby się zająć UOKiK (gdyby tylko miał trochę więcej czasu i ochoty). 
Kary umowne były dla mnie całkowicie zrozumiałe w czasach, kiedy operatorzy sprzedawali telefony za przysłowiową złotówkę. W umowach bez telefonu kary umowne, a zwłaszcza w takiej wysokości uważam za całkowite nieporozumienie.

2. Pułapki abonamentu.
Jak nietrudno się domyślić nie wykorzystywałem sam wszystkich  siedmiu numerów. Rozdałem karty SIM po rodzinie. Gdybym karty użytkował sam, to może uniknąłbym pułapek. Pomimo tego, że starałem się zablokować wszystkie możliwe usługi dodatkowo płatne, to i tak praktycznie co miesiąc musiałem coś dopłacać. A to jakaś infolinia płatna, a to telefon do BOK...
Zazwyczaj było to kilka złotych, ale raz przytrafiła mi się dopłata w wysokości prawie 400 zł, kiedy telefon przypadkowo zalogował się w roamingu do sieci operatora nie należącego do UE.
W Orange mogliby z łatwością wprowadzić usługę umożliwiającą zablokowanie wszelkich usług dodatkowo płatnych ponad abonament. Ale wtedy utraciliby dodatkowe źródło zarobku i dlatego raczej nigdy tego nie zrobią.

3. Pułapki rabatów.
Wprawdzie staram się zawsze terminowo regulować rachunki, ale w życiu różnie bywa. Sytuacja losowa może sprawić, że kiedyś nastąpi ten pierwszy raz i nie zapłacę w terminie. W moim przypadku oznaczałoby to utratę rabatu za terminowe płatności oraz rabatu za łączenie usług w łącznej wysokości 25 zł za każdy numer, czyli razem ponad 150 zł.
O zgodach marketingowych nawet nie piszę, bo w Orange i tak dzwonią z garnkami, niezależnie od udzielenia zgody. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić.

4. Elastyczność.
Akurat wczoraj można było kupić z abonamentem w Orange odnowionego Huaweia P30 poniżej 1250 zł (dokładnie to 1249 zł w abonamencie za 35 zł/m-c), Xiaomi Mi 9 poniżej 800 zł, a iPhona XR 128 za 1608 zł (w abonamencie za 55 zł/m-c). Pisałem o tym na blogowym fanpage'u.
Gdybym miesiąc temu przedłużył umowę na zaproponowanych mi warunkach, to z tych okazji bym już nie skorzystał (wprawdzie i tak nie skorzystałem, ale mogłem :-D).
W ekonomii nazywa się to kosztem utraconych możliwości.
Intuicja podpowiada mi, że już niedługo operatorzy powrócą do interesujących promocji.
Moja intuicja to trochę mało, ale są też racjonalne przesłanki, żeby tak sądzić. Po pierwsze po ostatnich podwyżkach operatorzy wyraźnie finansowo stanęli na nogach, a po drugie szykuje się nam wyścig o to kto pierwszy wdroży 5G i wszystko wskazuje na to, że rozpocznie się on już w przyszłym roku.
Oczywiście gwarancji na własną intuicję Wam nie dam ;-)

Pewnie wielu z Was będzie ciekawych jaką ofertę ja wybrałem.
Na jednym numerze testuję Plusha na kartę, na innym Orange Flex, a resztę numerów przeniosłem do Virgin na kartę. Przy czym to też na pewno nie jest rozwiązanie docelowe dla wszystkich numerów.
Wybrany przeze mnie pakiet cykliczny za 9 zł.m-c w Virgin na pewno nie jest rozwiązaniem dla każdego, bowiem nie zawiera nielimitowanych rozmów (300 minut), SMS (300), a już tym bardziej internetu (1 GB, z możliwością dokupienia dodatkowych GB w cenie 1 GB za 1 zł).
Nie ma też (co akurat boli najbardziej) wliczonego bezpłatnego roamingu UE.
Jednak z analizy dotychczasowych billingów (jednak czasami się przydają) wynika, że dla kilku moich numerów będzie to rozwiązanie w zupełności wystarczające.

Prawdopodobnie prędzej czy później znajdę promocję z telefonem, która mnie zainteresuje i w końcu z powrotem wyląduję w abonamencie (może nawet w Orange ;-)), ale odbędzie się to na takich warunkach, które będą mi w pełni odpowiadały. Czego i Wam w nadchodzącym roku życzę. :-)







poniedziałek, 9 grudnia 2019

Jak złożyć reklamację w Orange po wyłączeniu adresu bok@orange.pl

Już od dłuższego czasu w odpowiedziach na wiadomości wysyłane na adres bok@orange.pl otrzymywaliśmy następujące ostrzeżenie:

"Ważna informacja: Wkrótce adres e-mail: bok@orange.pl zostanie wyłączony Korzystaj z dostepnych kanałów kontaktu z nami:
www.orange.pl/mojorange - czatu z Doradcą po zalogowaniu do Mój Orange
lub
www.orange.pl/kontakt - innych kanałów dopasowanych do Twoich potrzeb"


No i w końcu stało się - adres biura obsługi klienta w Orange został trwale wyłączony.

Przyznam, że sam korzystałem dotąd wyłącznie z tej formy składania reklamacji, bowiem jest wygodna i całkowicie bezpłatna (w przypadku reklamacji telefonicznej musimy zapłacić za połączenie, w salonie trzeba zazwyczaj stać w kolejce i pokonać opór konsultanta, a listownie tracimy czas i musimy zapłacić za znaczek). Pamiętam, że regulamin świadczenia usług swego czasu gwarantował nam możliwość złożenia reklamacji emailem. Dlatego wysłałem w tej sprawie zapytanie do Biura Prasowego Orange i otrzymałem odpowiedź, z której wynika, że dla umów zawartych po 21.08.2017 obowiązuje zmieniony regulamin świadczenia usług, który nadal zapewnia możliwość złożenia reklamacji w formie elektronicznej, ale nie wymienia już wprost emaila jako jednej z form składania reklamacji (pełną odpowiedź z Biura Prasowego Orange znajdziecie na końcu wpisu). W praktyce reklamację w formie elektronicznej możemy złożyć teraz wyłącznie za pośrednictwem czatu dostępnego po zalogowaniu się na swoje konto w Orange (lub w aplikacji mobilnej).
W wersji na komputer, po zalogowaniu się na konto wygląda to następująco:
Należy kliknąć w widoczny na ekranie dymek, co sprawi, że zobaczymy następujący widok:
Początkowo zgłosi się automat, ale po wybraniu opcji "Inna sprawa" uzyskamy możliwość połączenia się z żywym człowiekiem.
Bardzo podobnie wygląda to w aplikacji mobilnej, trzeba się jednak liczyć z jednym ograniczeniem. W aplikacji mobilnej nie da się obecnie dołączyć załączników, a czasami taka opcja bywa przydatna (np. zrzut ekranu, czy obraz faktury). Być może w którejś z kolejnych aktualizacji zostanie to naprawione, ale na razie lepiej jest skorzystać z wersji na komputer.

Z własnego doświadczenia wiem, że konsultanci na czacie często przyjmują reklamacje jako "zgłoszenia" o niejasnym statusie prawnym. Zdarzyło mi się, że takie "zgłoszenie" zostało następnie zamknięte bez żadnej odpowiedzi, a nawet anulowane. Dlatego w trudnych przypadkach (zwłaszcza kiedy przewiduję możliwość złożenia skargi do UKE) proszę tylko konsultanta o przyjęcie reklamacji, po czym wklejam do czatu treść reklamacji przygotowaną wcześniej w dowolnym edytorze tekstowym.

Ważne jest, żeby taka reklamacja zawierała wszystkie elementy niezbędne do tego, żeby mogła być uznana za reklamację. Regulamin świadczenia usług wymienia tu następujące elementy:

"Reklamacja powinna zawierać:1)Państwa imię,nazwisko i adres zamieszkania albo nazwę i adres siedziby firmy,2)przedmiot reklamacji i okres, jakiego ona dotyczy,3)okoliczności uzasadniające reklamację,4)numer telefonu, którego dotyczy reklamacja, numer ewidencyjny z rachunku lub adres miejsca świadczenia Usługi,5)datę zawarcia Umowy i określony w niej termin rozpoczęcia świadczenia Usług (w przypadku reklamacji dotyczącej niedotrzymania terminu rozpoczęcia świadczenia Usług),6)wysokość żądanego przez Państwa odszkodowania lub innej należności w przypadku takiego żądania,7)numer konta bankowego lub adres właściwy do wypłaty albo wniosek o zaliczenie odszkodowania lub innej należności na poczet przyszłych opłat w przypadku żądania ich przyznania,8)Państwa podpis w przypadku reklamacji składanej pisemnie".

Na koniec konsultant powinien podać nam numer pod którym została zarejestrowana nasza reklamacja. 

W moim przypadku na reklamację złożoną w ten sposób operator odpowiedział listem poleconym, ale jeśli zależy nam na czasie, to możemy w treści reklamacji zgodzić się na odpowiedź na wskazany przez nas adres email.

Na koniec warto zauważyć, że osoby, które podpisały/aneksowały obecną umowę pod rządami starego regulaminu świadczenia usług (czyli przed sierpniem 2017) mogą złożyć skargę na firmę Orange ze względu na złamanie zapisów regulaminu dotyczących możliwości składania reklamacji za pośrednictwem emaila. Moim zdaniem daje to nawet teoretycznie możliwość rozwiązania umowy z winy operatora.
Myślę jednak, że obecnie pozostało już w mocy bardzo niewiele tak starych umów. Dotyczy to przede wszystkim osób, które przed połową 2017 roku przedłużały umowę na okres 30 lub 36 miesięcy.


Dla zainteresowanych treść odpowiedzi z Biura Prasowego Orange:

"Dzień dobry,

Od 25.04.2019 r. Klienci wysyłający wiadomość na skrzynkę bok@orange.pl otrzymywali auto odpowiedź do alternatywnych kontaktów:
- www.orange.pl/mojorange - czat z doradcą po zalogowaniu do Mój Orange. Czat to elektroniczny kanał kontaktu z doradcą, dający możliwość prowadzenia rozmowy w formie pisemnej. Dla Klientów Orange jest dostępny po zalogowaniu do Mój Orange od poniedziałku do piątku w godzinach 7.00 – 21.30 (z wyłączeniem świąt).
- www.orange.pl/kontakt - innych kanałów dopasowanych do potrzeb Klientów. Przycisk „kontakt” osadzony na stronie kieruje do okna z możliwością skorzystania z automatycznych serwisów obsługowych, bez połączenia z doradcą.

Potwierdzamy, że z dniem 09.05.2019 r. ostatecznie została zamknięta skrzynka mailowa bok@orange.pl. Klienci, którzy od tej daty wysyłali maila na ww. adres otrzymywali systemową zwrotkę o niedostarczeniu wiadomości.

Klient zalogowany na czat może swobodnie korzystać ze swojego konta w Mój Orange, gdzie ma dostęp do informacji na temat usług, z jakich korzysta, faktur czy też samodzielnie może zamówić usługę lub opłacić rachunek. Rozmowy są rejestrowane, odbywają się w czasie rzeczywistym.
Jednocześnie postrzegamy czat – który również może być rozumiany jako rodzaj poczty elektronicznej - jako narzędzie wygodniejsze i prostsze w obsłudze, niż standardowo rozumiany e-mail. Klient składając reklamację za pośrednictwem czatu, kontaktuje się bezpośrednio z osobą go obsługującą. Jest to więc kontakt na zasadzie rozmowy. Istnieje wiele przypadków, w których pozwala to na załatwienie sprawy „od ręki” – Klient nie musi więc czekać na to aby wiadomość została skierowana do dedykowanej jednostki, która zajęłaby się sprawą. Takie narzędzie pozwala też osobie obsługującej Klienta dopytać już w czasie składania reklamacji o elementy niezbędne do rozpatrzenia reklamacji. OPL unika dzięki temu sytuacji, w których złożona reklamacja nie spełnia wymogów formalnych, a co za tym idzie należy w wielu przypadkach wezwać Klienta do jej uzupełnienia, co może jeszcze bardziej wydłużyć czas oczekiwania na odpowiedź. Czat – w opinii OPL – stanowczo zmniejsza także prawdopodobieństwo podszywania się pod Klienta podczas korespondencji z operatorem (np. poprzez używanie przez nieuczciwe osoby sfabrykowanych adresów poczty elektronicznej wyglądających identycznie jak te używane przez konsumentów korzystających z usług OPL). Podczas korespondencji prowadzonej za pośrednictwem czatu konsultant na bieżąco może weryfikować tożsamość Klienta, co hamuje z kolei możliwe oszustwa i wyłudzenia.

Zaktualizowaliśmy również standard obsługi Klienta w Social Media – podejmujemy tu obsługę Klientów nie wymagającą weryfikacji (ogólne informacje o ofertach, cennik usług, zapytania dotyczące zasięgu. Jeśli obsługa sprawy Klienta wymaga analizy konta, weryfikacji danych osobowych, generujemy link do indywidualnego czata, gdzie jest możliwość kontynuowania rozmowy z Klientem. Ewentualnie proponujemy wtedy inny kanał kontaktu.

Nadal dostępne są kanały z obsługą przez doradcę: Klient indywidualny ma możliwość kontaktu z nami za pomocą *100 lub 510100100 (opłata zgodnie z cennikiem operatora), klient biznesowy *600 lub 510600600 (opłata zgodna z cennikiem operatora).

Informujemy jednocześnie, że od 21.08.2017 r. dla konsumentów (Klientów nowych oraz przedłużających umowy) korzystających z usług mobilnych stosujemy regulamin świadczenia usług multimedialnych https://orange.binaries.pl/bw//20155/0/10641/cd494de1-de1e-4cca-857a-43b3fc3c360e.pdf  zgodnie z którym: § 13.
2. Reklamację mogą Państwo złożyć:
1) pisemnie,
2) telefonicznie,
3) ustnie do protokołu w Salonie,
4) drogą elektroniczną.
W regulaminie usług multimedialnych wskazujemy możliwość złożenia reklamacji m.in. drogą elektroniczną, czyli w praktyce kanałem czat."



sobota, 30 listopada 2019

Pomarańczowy Black Friday w sklepie internetowym

Zapowiedzi były oczywiście szumne: obniżki do 1300 zł.
Chyba już wszyscy wiedzą, że ogromne obniżki od pierwotnie zawyżonych cen to nasza polska specjalność.
Specjaliści z firmy konsultingowej Deloitte obliczyli nawet, że średnia realna obniżka w ubiegłorocznym Black Friday wyniosła tylko 3,5% (źródło).
Dlatego osobiście nie oczekiwałem cudów i w sumie to miło się rozczarowałem, bo widzę w ofercie parę pozycji, które moim zdaniem są godne rozważenia.

Nokia 4.2 to propozycja dla tych, którzy dostają białej gorączki na dźwięk słowa Xiaomi. 432 zł (20 rat po 21,60) w ofercie bez umowy, to chyba najniższa cena na rynku za markowy telefon z 3 GB RAM i Snapdragonem 439 (nawet Redmi 7A w wersji z 3GB RAM jest droższy), a już na pewno wyraźnie mniej niż podaje Ceneo.
Oczywiście po telefonie w tej cenie nie należy oczekiwać cudów, ale Android One daje nadzieję na długie wsparcie, a wydajność powinna być wystarczająca dla mniej wybrednych użytkowników. Według specjalistów wydajność układu jest porównywalna z dobrze znanym Snapdragonem 625, który do niedawna był królem średniej półki.

Huawei P20 w ofercie bez umowy, w wersji 4/64 kosztuje 1040 zł (czyli 20 rat po 52 zł). Telefonu chyba nie trzeba przedstawiać, bo było o nim głośno kiedy debiutował wiosną ubiegłego roku. To właśnie seria P20/P20 Pro sprawiła, że Huawei w Polsce zaczął być postrzegany jako pełnoprawny konkurent flagowych telefonów Samsunga. W cenie do 1000 zł trudno mi wskazać lepszą alternatywę dla tego telefonu. Szczególnie, biorąc pod uwagę, że często w wyższych cenach oferowane są modele ze średniej półki, jak choćby P30 Lite, seria A40/50/70 Samsunga. Regularna cena tego telefonu wg Ceneo to nieco powyżej 1100 zł, więc sama obniżka nie jest może szczególnie pokaźna, no ale jednak jest.

Jedyny telefon w abonamencie, który moim zdaniem warty jest rozważenia to Huawei Mate 20.
Telefon w wielu aspektach porównywalny jest z Huawei P20 Pro, a w sklepach można go kupić za około 1500 zł. W Orange w abonamencie za 55 zł/m-c zapłacimy za niego 24 raty po 45 zł. Łącznie daje to obciążenie w wysokości 100 zł/m-c i jest to dość dużo, ale dla osób, które mają inne usługi w Orange i mogą skorzystać z rabatu za łączenie usług, a dodatkowo z rabatu oferowanego przez DUK łączne obciążenie miesięczne może spaść nawet do 60 zł, a to już daje bardzo dobrą ofertę, bo poniżej wartości rynkowej samego telefonu.


Aktualizacja z dnia 1.12.2019
Biorąc pod uwagę zmienione ceny telefonów zaktualizowałem wpis dotyczący świątecznej oferty Orange.


wtorek, 26 listopada 2019

Mega wygodnie i tanio, czyli rachunki w telefonie

Dzisiejszy wpis będzie użyteczny przede wszystkim dla tych, którzy lubią, chcą lub muszą opłacać domowe rachunki za pomocą karty płatniczej. W szczególności dotyczy to osób biorących udział w promocjach takich jak ta, o której pisałem w moim poprzednim wpisie. Jednak zachęcam do jego przeczytania wszystkich Czytelników bloga, bowiem usługa jest naprawdę bardzo wygodna, a w dodatku (przynajmniej na razie) całkowicie darmowa.

Mojeusługi.pl to serwis, którego operatorem jest firma ING Usługi dla Biznesu S.A., a więc spółka z grupy ING, która w Polsce jest większościowym udziałowcem Banku Śląskiego.
Piszę o tym na samym początku, bo wiarygodność instytucji przesyłającej nasze pieniądze jest moim zdaniem bardzo istotna (vide przypadek Grosika) i w tym przypadku wygląda to dobrze.

Pomysł na opłacanie rachunków w telefonie nie jest nowy. Od dłuższego czasu rachunki w telefonie mogliśmy już opłacać za pomocą Sprytnego Billa, czy też w aplikacji Skycash, jednak do każdego rachunku doliczana była w nich prowizja w okolicy 1 zł, co przy kilku rachunkach w miesiącu składało się już czasami na sporą sumę.
W serwisie mojeusługi.pl większość rachunków opłacimy bez żadnej prowizji. W cenniku usług przewidziana jest wprawdzie opłata w wysokości od 0 do 0,89 zł, ale jak na razie opłaciłem już kilka rachunków dla różnych dostawców i każdorazowo prowizja nie była naliczana. Podejrzewam, że całkowita darmowość nie będzie trwała wiecznie, ale nawet w przypadku wprowadzenia opłat i tak będzie taniej niż u konkurencji ze względu na to, że w nowym serwisie można ze sobą łączyć kilka rachunków i opłacać je łącznie, a cennik przewiduje prowizję od płatności, a nie od liczby rachunków.

Jednak to nie cena, a łatwość obsługi jest czynnikiem, który sprawił na mnie największe wrażenie.
Skanowanie kodów kreskowych w Sprytnym Billu było fajne, ale nie na każdym rachunku jest kod kreskowy, czasem bywały problemy z odczytem, a zdarzyło mi się także, że numer rachunku do wpłaty odczytany z kodu kreskowego był inny niż wydrukowany na rachunku, co ostatecznie sprawiło, że przestałem korzystać z tej aplikacji.
W serwisie mojeusługi.pl mamy szeroki wybór jeśli chodzi o sposoby wprowadzania rachunków. Od takich dla skrajnych sieciowych ekshibicjonistów jak udostępnienie swoich haseł do e-boku lub hasła do skrzynki email, po całkiem rozsądne jak przesłanie efaktury emailem lub przesłanie zdjęcia na specjalnie dla nas utworzony, unikalny adres email. Oczywiście istnieje też możliwość wprowadzenia rachunku ręcznie, ale jeśli chcemy zapłacić za niego kartą płatniczą, to i tak musi on zostać zweryfikowany, czyli przesłanie zdjęcia nas nie ominie.
Usługa umożliwia płatności dla praktycznie wszystkich masowych wystawców faktur. Znaczna część jest predefiniowana w systemie, ale nawet jeśli któregoś brakuje, to można go dodać ręcznie.

Rejestracja w serwisie wymaga podania podstawowych danych jak imię, nazwisko i adres email.
Bardzo podoba mi się to, że nie musimy instalować żadnej aplikacji. Docenią to zwłaszcza ci, którzy męczą się jeszcze ze starym telefonem z 16 GB pamięci dla aplikacji. Serwis działa w przeglądarce, a układ jest wystarczająco przejrzysty zarówno na komputerze jak i na telefonie. Dzięki temu mamy możliwość zapisania danych karty płatniczej w nieco bezpieczniejszym (przynajmniej moim zdaniem) środowisku Windows, a płatności zapisaną kartą dokonywać już na telefonie. Mamy też możliwość zapłacenia blikiem lub poprzez bramkę płatniczą szybkim przelewem z naszego banku.


Rachunki opłacone kartą widoczne są w banku jako normalna płatność kartą w internecie (MCC 4900), co ma taką zaletę, że umożliwia wykorzystanie w promocjach bankowych, które premiują opłaty kartą, ale z drugiej strony sprawia, że późniejsze sprawdzenie czego dotyczyła dana płatność możliwe jest tylko po zalogowaniu na konto w mojeusługi.pl

Najpoważniejszą i chyba jedyną wadą usługi jest to, że zlecone płatności docierają do odbiorcy z  opóźnieniem - z mojego doświadczenia są to 2 - 3 dni robocze. Warto o tym pamiętać i zlecać płatności z odpowiednim wyprzedzeniem.

Firmie zależy na szybkim upowszechnieniu usługi dlatego przygotowała program poleceń, na którym mogą skorzystać zarówno polecający jak i polecani.
Za rejestrację z polecenia dotychczasowego klienta i opłacenie pierwszego, zweryfikowanego rachunku w serwisie, dostaniemy zwrot w wysokości 30 zł (ale nie więcej niż wysokość opłaconego rachunku, czyli w praktyce warto aby pierwszy rachunek był wyższy niż 30 zł).
Po rejestracji będziemy mieli możliwość polecenia usługi innym i otrzymania za każdego poleconego także 30 zł zwrotu (maksymalnie do 10 osób, czyli max 300 zł). Powyższe zwroty wypłacane są na nasze konto bankowe tą samą metodą jakiej użyliśmy do płatności za rachunek. Szczegóły programu poleceń znajdziecie w regulaminie.
Wszystkim chętnym na przetestowanie usługi polecam użycie mojego kodu polecenia EX65-K2LN, który należy wprowadzić podczas rejestracji w serwisie.
Przed rejestracją można zapoznać się z funkcjonalnością serwisu korzystając z jego wersji demonstracyjnej.

Dla dociekliwych jak zwykle regulamin usługi.