środa, 16 sierpnia 2017

Zmiany w ofercie internetu mobilnego w Orange.

Zaledwie tydzień temu pisałem o nowych taryfach głosowych w Orange a już okazało się, że to nie koniec zmian. Jak donosi portal Telepolis, planowane są także zmiany w ofercie internetu mobilnego. I niestety nie jest to dobra zmiana :-(

Od 25 sierpnia będą dostępne tylko trzy warianty abonamentu:
- za 10 zł/m-c z pakietem 10 GB, pakiet tak mały, że będzie miał sens tylko wtedy, jeśli będzie objęty rabatem Open (będzie to zależało od tego jaka będzie regulaminowa wysokość abonamentu).
- za 40 zł/m-c z pakietem 50 GB, który dotychczas kosztował 50 zł/m-c. Faktycznie jednak obniżka będzie mniejsza, bo trzeba będzie jeszcze dopłacić 5 zł/m-c za "szczęśliwe godziny", które do tej pory były darmowe przy zakupie przez internet.
- za 70 zł/m-c z pakietem 250 GB, z czego 100 GB można wykorzystać poza strefą domową. Ten abonament ma zastąpić internet LTE dla domu i będzie także traktowany jako usługa stacjonarna.
Telepolis nie precyzuje czy powyższe opłaty zawierają w sobie raty za urządzenie. Należy jednak raczej przyjąć, że nie (a już na pewno w najniższym abonamencie), bo przecież wysokość raty zależy od rodzaju urządzenia. Zwłaszcza, że z poprzednich doniesień wynika, że operator zamierza jeszcze bardziej oddzielić sprzedaż urządzeń od usług telekomunikacyjnych.
Prawdopodobnie mamy zatem do czynienia ze znaczącą podwyżką ceny abonamentu w przypadku ostatniej oferty, którą dotychczas mogliśmy zakupić za 45 zł/m-c (plus rata za urządzenie). Trudno w tej sytuacji cieszyć się ze zwiększenia pakietu poza strefą domową, który do tej pory wynosił 60 GB.


Planowane zmiany utwierdzają mnie w przekonaniu, że już tylko przez najbliższy tydzień będziemy mogli skorzystać ze świetnej oferty łączonej, o której wielokrotnie pisałem na blogu, czyli połączenia abonamentu wspólnego i internetu LTE dla domu, które pozwalało obniżyć cenę najwyższego abonamentu wspólnego do zaledwie 20 zł/m-c.
Wysoki wzrost ceny internetu LTE dla domu podważa bowiem sens takiego rozwiązania, nawet wtedy gdyby nie zlikwidowano planu wspólnego.

Dlatego ponownie radzę dobrze wykorzystać tydzień, który nam pozostał do wprowadzenia zmian. Zwłaszcza że wciąż jeszcze dostępne są kody rabatowe na abonament internetowy.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Wysyp ofert bez wliczonego, darmowego roamingu.

Jak dotąd przewidywania analityków twierdzących, że czeka nas nieuchronny wzrost cen jakoś się nie sprawdzają. :-)
Co prawda znaczących obniżek, też nie należy się spodziewać, ale na razie potwierdza się to co przewidywałem zaraz po wprowadzeniu darmowego roamingu w ramach EU.
Operatorzy wirtualni stali się gwarantem utrzymania niskich cen usług, co powstrzymuje dużych operatorów przed wyraźnymi podwyżkami.

Ostatnio mamy do czynienia z prawdziwym wysypem nowych ofert operatorów wirtualnych, których nie stać na oferowanie darmowego roamingu, ale w zamian obniżają ceny usług podstawowych, aby w ten sposób przyciągnąć klientów.

Poniżej znajdziecie krótki przegląd nowych ofert, których cechą wspólną jest cena poniżej 20 zł/m-c za podstawowe, nielimitowane usługi (rozmowy, SMS-y) w kraju oraz brak wliczonych rozmów w roamingu.
Oferty te nie są w żadnym sensie przełomowe. Żadna z nich nie oferuje lepszych warunków niż przełomowa oferta a2mobile, ale po prostu powiększają możliwość wyboru. Może to mieć duże znaczenie dla osób, które na przykład chciałyby korzystać z zasięgu konkretnego operatora.

Premium Mobile Freedom PL - abonament na czas nieokreślony, w którym za 16,70 zł/m-c otrzymamy nielimitowane rozmowy i SMS do sieci komórkowych oraz 3 GB pakiet internetu. MMS i rozmowy na telefony stacjonarne są dodatkowo płatne (0,29 zł).
Sieć działa na zasięgu Plusa. Aktywacja kosztuje 29 zł, co nieco zwiększa średni koszt abonamentu. Po wykorzystaniu pakietu 3 GB włączy się lejek (nie udało mi się znaleźć informacji na temat prędkości w lejku), który gwarantuje, że nie przekroczymy przypadkowo podanych kosztów. Szczegóły znajdziecie w regulaminie oferty.

Lajt mobile zdecydował się na ciekawy zabieg. Obniżył ceny abonamentów dla tych, którzy nie korzystają z roamingu, wprowadzając tak zwany "Bonus Krajowy". Bonus Krajowy przysługuje wtedy, gdy w poprzednim okresie rozliczeniowej nie wykorzystaliśmy więcej niż 50 minut/SMS oraz nie korzystaliśmy z transmisji danych i MMS-ów w roamingu.
Ceny z Bonusem Krajowym wciąż nie są rewelacyjne, ale mimo wszystko nieco niższe niż wcześniej:
Nielimitowane rozmowy do wszystkich sieci (także stacjonarnych) kosztują 15 zł/m-c.
Nielimitowane rozmowy i SMS/MMS do wszystkich sieci (także stacjonarnych) oraz pakiet 1 GB internetu kosztuje 18 zł/m-c.
Nielimitowane rozmowy i SMS/MMS do wszystkich sieci (także stacjonarnych) oraz pakiet 4 GB internetu kosztuje 20 zł/m-c.
Sieć działa na zasięgu Plusa. Aktywacja w abonamencie na czas nieokreślony kosztuje 19 zł.
Szczegóły oferty znajdziecie w regulaminie.

Netia oferuje kilka bezterminowych abonamentów, których cechą wspólną jest brak wliczonego roamingu, w tym jeden plan z darmowymi usługami przez pół roku. Efekt psuje jednak aktywacja, która kosztuje 29 zł.
Darmowy abonament zawiera 100 minut do wszystkich sieci (także stacjonarnych) wymiennych na SMS-y oraz 100 MB internetu. Po upływie 6 miesięcy operator rozpoczyna naliczanie opłat w wysokości 10 zł/m-c.
Inne ciekawsze dostępne oferty to:
"MówiSię" - czyli 10 zł/m-c za nielimitowane rozmowy do wszystkich sieci (także stacjonarnych).
"DużoSię" - czyli 20 zł/m-c za nielimitowane rozmowy i SMS do wszystkich sieci komórkowych i 4 GB internetu.
"SurfujeSię" - czyli 10 zł/m-c za 10GB internetu (pozostałe usługi płatne wg. cennika).
Operator bazuje na zasięgu Play. Szczegóły oferty w regulaminie.

Na koniec mała uwaga. To od nas zależy czy ceny usług telekomunikacyjnych rzeczywiście wzrosną.
Jeżeli będziemy (w imię wygody, czy ze strachu przed nieznanym) akceptowali ewentualne podwyżki cen dotychczasowych operatorów, to ceny rzeczywiście mogą wzrosnąć. Jeżeli natomiast będziemy skłonni zmieniać operatorów wybierając najkorzystniejsze oferty, to podwyżek nie będzie.



piątek, 11 sierpnia 2017

Nowe taryfy w Orange.

Wczoraj wieczorem pojawiły się konkretne przecieki na temat nowych abonamentów w Orange.
Redaktorzy Telepolis już kilkukrotnie udowodnili, że mają w Orange dobrych informatorów, można więc z niemal 100% pewnością zakładać, że będzie tak jak napisali.

W Play i T-Mobile nowe taryfy wprowadzono już ponad miesiąc temu, więc było jasne, że teraz czas na Orange. Wbrew moim oczekiwaniom, pomarańczowi nie idą jednak ścieżką wyznaczoną przez A2mobile.

Nowa oferta ma wejść w życie 25 sierpnia. Co się zmieni?
Likwidują najniższy abonament za 20 zł/m-c, który i tak raczej nie cieszył się wielką popularnością.
W abonamencie za 30 zł/m-c, w zamian za zabranie darmowych nielimitowanych SMS-ów, dostaniemy nielimitowane rozmowy na telefony stacjonarne.
W planie za 40 zł/m-c, który do tej pory występował tylko w ofercie bez telefonu, dostaniemy wreszcie darmowe MMS-y, czyli będzie on identyczny z dotychczasowym planem za 50 zł/m-c w ofercie z telefonem.
Za 50 zł/m-c dostaniemy dwukrotnie większy niż do tej pory pakiet internetu (10 GB).
Analogicznie za 70 zł/m-c otrzymamy dwukrotnie większy pakiet internetu (20 GB).

Dla uproszczenia zniknie też podział na abonamenty bez telefonu i z telefonem. Do każdego z wyżej wymienionych abonamentów można będzie po prostu dokupić telefon na raty.

Zmiany można by nazwać kosmetycznymi, gdyby nie to, że w wykazie zabrakło popularnych ostatnio planów wspólnych. Jeżeli te informacje się potwierdzą, to będzie oznaczało, że Orange zlikwiduje ostatnią swoją ofertę, która się naprawdę opłaca.
Warto zauważyć, że wraz ze zmianami w abonamentach prawdopodobnie stracimy też możliwość skorzystania z promocji Orange Open Extra, bowiem wymienione w niej z nazwy abonamenty przestaną po prostu istnieć. Oczywiście nie mówię tu o tych, którzy z promocji już korzystają, a o tych, którzy chcieliby do niej dopiero przystąpić. Zresztą nawet, gdyby dostosowano regulamin promocji do nowej oferty abonamentów, to bez planów wspólnych promocja i tak straci cały swój urok.
Przypomnę, że o skutkach łączenia planu wspólnego z promocją Open Extra pisałem już wielokrotnie, między innymi w tym wpisie. Dzięki niej mamy możliwość uzyskania abonamentu dla 3 numerów za około 20 zł/m-c.

Zapowiedziano też zmiany w promocji dla przenoszących numer do Orange, która da nam wkrótce tylko 3 (a nie 6) darmowych miesięcy przy przeniesieniu numeru.


Wszystko wskazuje więc, że mamy już tylko 2 tygodnie na to, żeby zapewnić sobie dobre warunki w abonamencie na kolejne 2 (czy może nawet 3) lata.
Radzę dobrze wykorzystać ten czas.



wtorek, 1 sierpnia 2017

Darmowa (?), roczna gwarancja na telefony z Aliexpress.

Chyba największą bolączką przy zakupie telefonu na Aliexpress była zawsze sprawa gwarancji.
Powiedzmy sobie szczerze, że ta gwarancja była iluzoryczna. Niezależnie od tego co deklarował sprzedawca, tak naprawdę nie mieliśmy żadnych możliwości wyegzekwowania jego obietnic.
Jeśli telefon zepsuł się zaraz po zakupie, to mieliśmy jeszcze pewne szanse na skorzystanie z programu ochrony kupujących oferowanego przez Aliexpress. Jednak już sama konieczność odesłania telefonu do Chin i związane z tym problemy, czyli ryzyko, koszt przesyłki, długi czas oczekiwania i możliwość ponownego naliczenia VAT powodowały, że często lepiej było podjąć próbę naprawy telefonu w kraju, na własny koszt. 
Najwyraźniej Aliexpress nie zamierza wprowadzić płatności przez PayPal, co rozwiązałoby przynajmniej część problemów. Coś jednak próbują robić.
Od kilku dni, możliwość wykupienia dodatkowej, rocznej gwarancji, zastąpiono bezpłatną obligatoryjną roczną gwarancją, przy czym zmieniła się też firma realizująca serwis.


Dotychczasowa nie miała najlepszych opinii. Teraz obsługą zajmie się Allianz Global Assistance, firma z grupy Allianz dobrze znanej z działalności ubezpieczeniowej. Sama firma cieszy się bardzo dobrymi opiniami (9/10 punktów wg. Trustpilot) i jest to niewątpliwy plus tej zmiany. Czy można zresztą narzekać na coś, co oferowane jest za darmo? Ja jednak spróbuję ;-)
Szybko okazało się, że "za darmo" jest tylko z nazwy. Najpierw stali bywalcy Aliexpress zauważyli nagły wzrost cen telefonów, co znalazło później potwierdzenie w słowach oficjalnego polskiego przedstawiciela Hongkong Goldway, jednego z bardziej popularnych sprzedawców telefonów na Aliexpress. Według niego ceny telefonów wzrosły automatycznie o 5-10% bez ingerencji samych sprzedawców. Można się zatem domyślać, że jest to wzrost opłat Aliexpress powiększających ceny sprzedaży. Czytałem na forum, że można doświadczalnie sprawdzić jak bardzo wzrosła cena danego telefonu z powodu "bezpłatnej" gwarancji, przeglądając oferty jako obcokrajowiec :-D ( np. używając VPN). Gwarancja jest bowiem oferowana na razie tylko w kilku krajach: Polsce, Holandii, Belgi, Hiszpanii, Francji, w Niemczech i we Włoszech. Obywatele innych krajów zamiast gwarancji mają niższe ceny.
Warunki oferowanej gwarancji. 
Co wiadomo na pewno? Gwarancją są objęte usterki fabryczne. Allianz deklaruje, że w przypadku ich wystąpienia telefon zostanie naprawiony lub wymieniony na nowy - o zbliżonej specyfikacji. Decyzję naprawiać czy wymieniać podejmuje Allianz. Gwarancja nie obejmuje baterii i osprzętu (ładowarki, słuchawki). Co ciekawe gwarancja obejmuje też telefony kupione jako naprawiane (refurbished).
Sprzęt zgłoszony w ramach gwarancji musi być użytkowany w celach prywatnych, zgodnie z instrukcją producenta i nie może być modyfikowany. Ten zapis może być potencjalnie problemem w przypadku zmiany oprogramowania telefonu.
W przypadku nieznalezienia usterki firma może nas obciążyć kosztami serwisowania i odesłania urządzenia.
Telefon wysyłamy do serwisu na swój koszt, który w przypadku uznania reklamacji będzie refundowany do wysokości około 30 zł, natomiast koszt przesyłki zwrotnej pokrywa serwis. 
Naprawa lub wymiana telefonu powoduje, że gwarancja wygasa. Nawet jeśli kolejna usterka pojawi się już tydzień po poprzedniej naprawie, czy wymianie.
Mamy też całą listę wyłączeń, z których najważniejsze to działanie cieczy, piasku, wypalenie ekranu, działanie wirusów, wojna, gradobicie itp.
Usterki można zgłaszać poprzez specjalny formularz. Następnie otrzymamy instrukcję co do dalszych kroków.
Resztę musimy na razie domniemywać. Można przypuszczać, że oceny występującej usterki będzie dokonywał niezależny serwis w Polsce. Zaoszczędzi nam to z pewnością sporo czasu i pieniędzy. Być może proste naprawy będą realizowane przez ten serwis, jednak ze względu na dostępność części zamiennych będą to raczej wyjątki. Zwłaszcza, że warunki gwarancji przewidują naprawę lub wymianę w ciągu 5 dni roboczych.
Nie sądzę też, żeby ktokolwiek ściągał dla nas z Chin nowy telefon na wymianę. Jest to fizycznie niemożliwe w ciągu 5 dni, a posiadanie w zapasie tak szerokiej gamy urządzeń, jaka dostępna jest w Chinach też nie jest możliwe, ani tym bardziej ekonomicznie uzasadnione.
Allianz jako firma typowo ubezpieczeniowa będzie nam zapewne proponowała wypłatę pewnej sumy, za którą będziemy musieli sami kupić nowy telefon. Podejrzewam. że będzie to kwota nieznacznie niższa niż cena zakupu starego telefonu, a już raczej na pewno nie będzie obejmowała kosztów dodatkowych, takich jak transport, czy ubezpieczenie od VAT. W swoich przewidywaniach opieram się na sposobie realizacji gwarancji w poprzedniej formie. Zwracano wtedy nieco ponad 90% ceny zakupu telefonu w formie vouchera do realizacji na Aliexpress. 
Jak tylko pojawią się pierwsze opinie na temat tego jak to wszystko działa w praktyce, obiecuję wrócić do tematu. Na razie patrzę na te zmiany z pewnym optymizmem, tym bardziej, że i tak nie mamy wyboru.

sobota, 29 lipca 2017

Kiedy zainteresować się swoim rachunkiem za telefon?

Z moich licznych rozmów z Czytelnikami bloga wynika, że większość z Was zaczyna się interesować tematem tuż przed końcem umowy. Niekiedy nawet trochę później ;-)
Wynika to z pewnością z  nadmiaru innych, ciekawszych zajęć oraz z przekonania, że skoro umowa jest już podpisana, to i tak nic nie można zmienić.

Tymczasem widzę, że duża część Czytelników mogłaby znacznie zmniejszyć swoje rachunki za telefon, gdyby zainteresowali się tym nieco wcześniej. Oczywiście nie dotyczy to ekspertów, którzy systematycznie czytają bloga, albo nawet już go nie czytają, bo znają się na tym lepiej ode mnie. Mam na myśli raczej osoby mniej zainteresowane telekomunikacją.

Powodów dla których warto nieco wcześniej zainteresować się swoim rachunkiem telefonicznym jest kilka.
Po pierwsze niektóre promocje dają największe korzyści wtedy, kiedy odpowiednio wcześnie zaplanuje się ich wykorzystanie. Przykładem jest promocja dla przenoszących numer do Orange lub Play, o czym napisałem kiedyś w osobnym artykule.
Kolejnym powodem jest pojawienie się nowych promocji, które nie były dostępne w momencie zawierania umowy, a które umożliwiają znaczne oszczędności nawet w trakcie trwającego jeszcze kontraktu. Tu dobrym przykładem jest promocja Orange Open Extra. Inny przykład to Orange LOVE.
Niekiedy nie potrzeba nawet nowych promocji. Wystarczy twórczo wykorzystać to co już jest.
Dobrym pomysłem może być skonsultowanie wysokości swojego rachunku telefonicznego z osobą dobrze zorientowaną, która przynajmniej podpowie nam czy przypadkiem nie przepłacamy zwyczajnie ze względu na słabą znajomość ofert rynkowych.

Oczywiście nie ma sensu przesadzać. Jeżeli ktoś za telefon płaci 30 zł/m-c, to efekty raczej będą niewielkie. Natomiast przy wyższych rachunkach, szczególnie powyżej 100 zł/m-c oszczędności mogą być już znaczne i wtedy warto zainteresować się tematem. Proponuję to zrobić już w połowie umowy, a na pewno nie później niż 6 miesięcy przed jej zakończeniem.
Osobom słabiej zorientowanym w meandrach promocji polecam skorzystanie z mojej oferty, dzięki której szybko dowiedzą się czy (i jakie) widzę potencjalne oszczędności w ich przypadku.


czwartek, 27 lipca 2017

Telefony bez rat w DUK Orange.

Jak informowałem wczoraj na blogowym profilu na Facebooku, w dziale utrzymania klienta Orange pojawiły się telefony bez rat. Jest to potencjalnie bardzo korzystna oferta, bowiem cenniki telefonów na raty w Orange ostatnio przyprawiają wręcz o zawrót głowy.
Przykładowo rata za telefon Huawei P9 Lite 2017 nawet w najwyższym abonamencie wspólnym wynosi 30 zł/m-c, czyli w sumie 720 zł przez całą umowę, a w najniższym abonamencie suma rat za ten telefon wynosi 1397 zł, co jest niedorzeczne, biorąc pod uwagę, że wartość rynkowa tego telefonu nieznacznie przekracza tysiąc złotych.

Przypomnę, że telefony bez rat były powszechnie dostępne w Orange jeszcze nieco ponad rok temu i w tamtym okresie można było trafić na naprawdę świetne oferty.  W DUK można było wynegocjować nawet 400 (później 300) zł upustu na pierwszą wpłatę za telefon, a do tego 30% rabatu na abonament.

Dla tych, którzy nie interesowali się wtedy tematem, lub nie sięgają pamięcią tak daleko muszę wyjaśnić jak to działa.
W przypadku abonamentu bez rat wartość telefonu zawarta jest teoretycznie w kwocie pierwszej wpłaty. Pierwsza wpłata jest na ogół znacznie niższa niż rynkowa wartość telefonu, dlatego część rzeczywistej wartości telefonu spłacamy później (w ukrytej formie) w abonamencie. Jednak fakturę za sprzęt otrzymamy tylko na wartość pierwszej wpłaty.
W przypadku abonamentu z ratami pierwsza wpłata najczęściej jest symboliczna lub nawet zerowa, później jednak do każdego miesięcznego abonamentu doliczana jest rata za telefon. Mimo to najczęściej pewna część realnej wartości telefonu i tak ukryta jest jeszcze w abonamencie. W tym przypadku fakturę na sprzęt otrzymamy jako sumę pierwszej wpłaty i wszystkich rat za telefon.    
Największe znaczenie ma to wtedy gdy korzystamy z promocji typu 6 miesięcy abonamentu gratis.
W przypadku abonamentu z ratami promocja zwalnia nas tylko z obowiązku płacenia abonamentu. Raty trzeba normalnie płacić. W przypadku abonamentu bez rat promocja ta jest zatem znacznie bardziej korzystna. Analogicznie dzieje się wtedy gdy korzystamy z możliwości wcześniejszego przedłużenia umowy.
Biorąc pod uwagę, że niekiedy przedłużenie możliwe jest już na 6 miesięcy przed końcem umowy, to razem "zaoszczędzić" możemy nawet połowę wpłat.

Przypominam też, że ceny abonamentów pokazane na stronie internetowej Orange zawierają rabat za zakup telefonu na raty w wysokości 20 zł/m-c. Trzeba o tym pamiętać zwłaszcza przy obliczaniu wartości rabatu promocyjnego. Jest to kolejna przewaga abonamentu bez rat, bowiem rabat promocyjny naliczany jest od wyższej wartości.
Szczegóły znajdziecie w archiwalnym wpisie na blogu na temat tego jak Orange nalicza rabaty.

Niestety na chwilę pisania tego artykułu nie udało mi się dotrzeć do cennika telefonów w ofercie bez rat.
Według wstępnych informacji w ofercie bez rat dostępne są tylko nieliczne, wybrane modele.
Do czasu  uzyskania cennika spróbuję sporządzić chociaż listę modeli telefonów dostępnych w tej ofercie, którą będę się starał sukcesywnie uzupełniać. Liczę na Waszą pomoc w tym zakresie.

Na dzień dzisiejszy na liście są:
Huawei P9 Lite 2107
Huawei P8 Lite
Samsung J3 2016
Samsung A5 2017
Sony Xperia E5
LG X Power

Aktualizacja
Po kilku rozmowach z DUK ustaliłem jeszcze następujące rzeczy:
1. Maksymalny rabat na abonament bez rat to 30%.
2. Maksymalna obniżka ceny telefonu to 300 zł - jest to jednak trudne do zweryfikowania bez dostępu do cennika telefonów.
3. Niektórzy konsultanci wspięli się na wyżyny aktorstwa, albo rzeczywiście nie mogą/nie umieją dać oferty bez rat. Wtedy pozostaje podziękować i spróbować ponownie z innym konsultantem.
4. Oto kilka przykładowych ofert z telefonem bez rat:
- Samsung J3 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 19 zł na start.
- LG X K10 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 49 zł na start.
- LG X Power w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 159 zł na start.
- Huawei P8 Lite w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 159 zł na start.
- Huawei P9 Lite 2017 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 349 zł na start.
- Samsung A5 2017 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32 zł/m-c) za 1039 zł na start.
- Samsung A5 2017 w abonamencie za 70 zł/m-c (z max rabatem 56 zł/m-c) za 959 zł na start.
- Sony Xperia E5 w abonamencie wspólnym za 100 zł/m-c (z max rabatem 67 zł/m-c) za 78 zł na start.
- Huawei P9 Lite 2017 w abonamencie wspólnym za 100 zł/m-c (z max rabatem 67 zł/m-c) za 269 zł na start.
- Huawei P9 Lite 2017 w abonamencie wspólnym za 150 zł/m-c (z max rabatem 102 zł/m-c) za 49 zł na start.

- Samsung A5 2017 w abonamencie wspólnym za 150 zł/m-c (z max rabatem 102 zł/m-c) za około 600 zł na start.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Czy to już oszustwo czy tylko zmiany w promocji? Rzecz o RWK w Orange na kartę.

Oszustwo to mocne słowo.  Nie powinno się stawiać takich zarzutów bez uzasadnienia. Dlatego przez chwilę zatrzymajmy się przy znaczeniu tego słowa. Zgodnie z definicją jest to doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania jej błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Aby mówić o oszustwie muszą być zatem spełnione trzy przesłanki:
1. Działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
2. Wystąpienie szkody u pokrzywdzonego.
3. Wprowadzenie w błąd, lub nawet wyzyskanie błędnego przekonania pokrzywdzonego co do określonego fragmentu rzeczywistości.

Po tym przydługim wstępie przechodzę do tematu dzisiejszego wpisu.

Po cichutku tydzień temu (dokładnie 18.07) Orange zmienił regulamin promocji "Konto ważne rok w Orange na Kartę". Od bardzo dawna (od tak dawna, że nawet nie pamiętam od kiedy) wysłanie SMS o treści START na numer 8002 przedłużało ważność konta głównego i bonusów za doładowanie w Orange na Kartę o 365 dni. Po ostatnich zmianach wydłużana jest tylko ważność środków z doładowań zgromadzonych na koncie głównym. Zmiany w promocji najbardziej dotkną użytkowników taryfy Orange Free na kartę, którzy do tej pory mogli dowolnie i za darmo przedłużać ważność pakietu internetu otrzymanego w ramach bonusu za doładowanie.
Oczywiście każdy operator ma prawo dowolnie zmieniać swoją ofertę i nie budziłoby to moich wątpliwości gdyby nie fakt, że zaledwie półtora miesiąca temu Orange ogłosił promocję w której zachęcał do dokonywania wysokich doładowań konta, obiecując w zamian aż do 1410 GB internetu.
Dokładnie rzecz biorąc, pakiet 1410 GB internetu ważny 155 dni przysługuje użytkownikom OFnk, którzy jednorazowo doładują konto kwotą min 200 zł. 
155 dni to około 5 miesięcy. W takim okresie czasu przeciętny użytkownik zużyje zapewne od 50 do (powiedzmy) 500 GB internetu, zatem można przypuszczać,  że promocja spotkałaby się z niemal zerowym zainteresowaniem, gdyby nie fakt, że ważność otrzymanego pakietu na transmisję danych można było przedłużyć o rok, korzystając z promocji "Konto ważne rok".

Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie czy zaszły wszystkie trzy przesłanki konieczne do tego aby mówić o oszustwie.

1. Operator niewątpliwie osiągnął korzyść majątkową skłaniając wielu użytkowników do dokonania doładowań kwotą wyższą niż normalnie mieli to w zwyczaju. Nie mam dostępu do takich danych, ale prawdopodobnie prokurator byłby w stanie ustalić jaki procent wolumenu doładowań stanowiły doładowania nominałem 200 zł przed i po wprowadzeniu promocji.

2. Czy użytkownicy ponieśli szkodę? Operator zapewne będzie tłumaczył, że kwota z doładowania zasiliła konto główne abonenta i nie może być mowy o szkodzie, bowiem użytkownicy mogą ją nadal wykorzystywać przez praktycznie dowolnie długi okres.
Z punktu widzenia użytkownika wygląda to jednak trochę inaczej. Wydał on swoje 200 zł wierząc, że będzie mógł korzystać z internetu przez dowolnie długi okres. Gdyby nie to, jest całkiem prawdopodobne, że wydałby te pieniądze w inny sposób, być może korzystając z oferty innego operatora, a być może wydając te pieniądze na zupełnie inne potrzeby.

3. Czy operator wprowadził kogokolwiek w błąd? Przecież regulamin promocji wyraźnie mówił, że ważność pakietu internetowego wynosi 155 dni?
No cóż, nie mam dowodów na to, że operator zrobił to celowo. Choć krótki odstęp czasowy pomiędzy wprowadzeniem promocji "1410", a modyfikacją promocji "Rok ważności konta", każe mi się zastanawiać.
W korporacjach raczej rzadko decyzje w sprawie znaczących zmiana w ofercie podejmuje się z dnia na dzień i bez żadnej analizy. Czy naprawdę wprowadzając promocję "1410" w Orange nie planowano jeszcze zmian ważności konta? Odpowiedzieć na to pytanie mógłby tylko prokurator, śledząc obieg dokumentów wewnętrznych i poczty elektronicznej operatora.
Jednak nawet jeśli nie było to działanie celowe, to niewątpliwie mamy tu do czynienia z błędnym przekonaniem znacznej części użytkowników, że będą mogli korzystać z otrzymanego pakietu internetowego praktycznie bezterminowo.
Co więcej operator utwierdzał użytkowników w tym przekonaniu.
Oto screen z oficjalnego bloga Orange, w którym pracownicy operatora informują o możliwości przedłużania ważności bonusu za doładowanie:


Nie chcę ostatecznie przesądzać, czy działania Orange można nazwać w tym przypadku oszustwem.
Każdy kto czuje się pokrzywdzony, powinien to rozważyć we własnym zakresie i ewentualnie zawiadomić organy ścigania. Ja osobiście nie korzystałem z promocji, więc nie mam do tego prawa.
Jedno wiem na pewno. Takie działania rujnują moje zaufanie do operatora. Takie zaufanie jest konieczne, jeśli podpisuje się długoterminowe umowy z operatorem, a regulaminy promocji często są niejasne, tak jak to ma miejsce w Orange.
Zdumiewa mnie też fakt, że operator znacznie pogorszył swoją ofertę prepaid, w sytuacji gdy konkurencja stale poprawia swoją. Do tego stopnia, że początkowo nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Dlatego czekałem w z tym wpisem tak długo.

Wszystkich, którzy skorzystali z promocji "1410" i (ogólnie mówiąc) nie są zadowoleni, zachęcam do złożenia reklamacji z żądaniem zwrotu 200 zł na swoje konto bankowe.
W następnym wpisie postaram się zamieścić przykładowy wzór takiej reklamacji.