środa, 16 sierpnia 2017

Zmiany w ofercie internetu mobilnego w Orange.

Zaledwie tydzień temu pisałem o nowych taryfach głosowych w Orange a już okazało się, że to nie koniec zmian. Jak donosi portal Telepolis, planowane są także zmiany w ofercie internetu mobilnego. I niestety nie jest to dobra zmiana :-(

Od 25 sierpnia będą dostępne tylko trzy warianty abonamentu:
- za 10 zł/m-c z pakietem 10 GB, pakiet tak mały, że będzie miał sens tylko wtedy, jeśli będzie objęty rabatem Open (będzie to zależało od tego jaka będzie regulaminowa wysokość abonamentu).
- za 40 zł/m-c z pakietem 50 GB, który dotychczas kosztował 50 zł/m-c. Faktycznie jednak obniżka będzie mniejsza, bo trzeba będzie jeszcze dopłacić 5 zł/m-c za "szczęśliwe godziny", które do tej pory były darmowe przy zakupie przez internet.
- za 70 zł/m-c z pakietem 250 GB, z czego 100 GB można wykorzystać poza strefą domową. Ten abonament ma zastąpić internet LTE dla domu i będzie także traktowany jako usługa stacjonarna.
Telepolis nie precyzuje czy powyższe opłaty zawierają w sobie raty za urządzenie. Należy jednak raczej przyjąć, że nie (a już na pewno w najniższym abonamencie), bo przecież wysokość raty zależy od rodzaju urządzenia. Zwłaszcza, że z poprzednich doniesień wynika, że operator zamierza jeszcze bardziej oddzielić sprzedaż urządzeń od usług telekomunikacyjnych.
Prawdopodobnie mamy zatem do czynienia ze znaczącą podwyżką ceny abonamentu w przypadku ostatniej oferty, którą dotychczas mogliśmy zakupić za 45 zł/m-c (plus rata za urządzenie). Trudno w tej sytuacji cieszyć się ze zwiększenia pakietu poza strefą domową, który do tej pory wynosił 60 GB.


Planowane zmiany utwierdzają mnie w przekonaniu, że już tylko przez najbliższy tydzień będziemy mogli skorzystać ze świetnej oferty łączonej, o której wielokrotnie pisałem na blogu, czyli połączenia abonamentu wspólnego i internetu LTE dla domu, które pozwalało obniżyć cenę najwyższego abonamentu wspólnego do zaledwie 20 zł/m-c.
Wysoki wzrost ceny internetu LTE dla domu podważa bowiem sens takiego rozwiązania, nawet wtedy gdyby nie zlikwidowano planu wspólnego.

Dlatego ponownie radzę dobrze wykorzystać tydzień, który nam pozostał do wprowadzenia zmian. Zwłaszcza że wciąż jeszcze dostępne są kody rabatowe na abonament internetowy.


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Wysyp ofert bez wliczonego, darmowego roamingu.

Jak dotąd przewidywania analityków twierdzących, że czeka nas nieuchronny wzrost cen jakoś się nie sprawdzają. :-)
Co prawda znaczących obniżek, też nie należy się spodziewać, ale na razie potwierdza się to co przewidywałem zaraz po wprowadzeniu darmowego roamingu w ramach EU.
Operatorzy wirtualni stali się gwarantem utrzymania niskich cen usług, co powstrzymuje dużych operatorów przed wyraźnymi podwyżkami.

Ostatnio mamy do czynienia z prawdziwym wysypem nowych ofert operatorów wirtualnych, których nie stać na oferowanie darmowego roamingu, ale w zamian obniżają ceny usług podstawowych, aby w ten sposób przyciągnąć klientów.

Poniżej znajdziecie krótki przegląd nowych ofert, których cechą wspólną jest cena poniżej 20 zł/m-c za podstawowe, nielimitowane usługi (rozmowy, SMS-y) w kraju oraz brak wliczonych rozmów w roamingu.
Oferty te nie są w żadnym sensie przełomowe. Żadna z nich nie oferuje lepszych warunków niż przełomowa oferta a2mobile, ale po prostu powiększają możliwość wyboru. Może to mieć duże znaczenie dla osób, które na przykład chciałyby korzystać z zasięgu konkretnego operatora.

Premium Mobile Freedom PL - abonament na czas nieokreślony, w którym za 16,70 zł/m-c otrzymamy nielimitowane rozmowy i SMS do sieci komórkowych oraz 3 GB pakiet internetu. MMS i rozmowy na telefony stacjonarne są dodatkowo płatne (0,29 zł).
Sieć działa na zasięgu Plusa. Aktywacja kosztuje 29 zł, co nieco zwiększa średni koszt abonamentu. Po wykorzystaniu pakietu 3 GB włączy się lejek (nie udało mi się znaleźć informacji na temat prędkości w lejku), który gwarantuje, że nie przekroczymy przypadkowo podanych kosztów. Szczegóły znajdziecie w regulaminie oferty.

Lajt mobile zdecydował się na ciekawy zabieg. Obniżył ceny abonamentów dla tych, którzy nie korzystają z roamingu, wprowadzając tak zwany "Bonus Krajowy". Bonus Krajowy przysługuje wtedy, gdy w poprzednim okresie rozliczeniowej nie wykorzystaliśmy więcej niż 50 minut/SMS oraz nie korzystaliśmy z transmisji danych i MMS-ów w roamingu.
Ceny z Bonusem Krajowym wciąż nie są rewelacyjne, ale mimo wszystko nieco niższe niż wcześniej:
Nielimitowane rozmowy do wszystkich sieci (także stacjonarnych) kosztują 15 zł/m-c.
Nielimitowane rozmowy i SMS/MMS do wszystkich sieci (także stacjonarnych) oraz pakiet 1 GB internetu kosztuje 18 zł/m-c.
Nielimitowane rozmowy i SMS/MMS do wszystkich sieci (także stacjonarnych) oraz pakiet 4 GB internetu kosztuje 20 zł/m-c.
Sieć działa na zasięgu Plusa. Aktywacja w abonamencie na czas nieokreślony kosztuje 19 zł.
Szczegóły oferty znajdziecie w regulaminie.

Netia oferuje kilka bezterminowych abonamentów, których cechą wspólną jest brak wliczonego roamingu, w tym jeden plan z darmowymi usługami przez pół roku. Efekt psuje jednak aktywacja, która kosztuje 29 zł.
Darmowy abonament zawiera 100 minut do wszystkich sieci (także stacjonarnych) wymiennych na SMS-y oraz 100 MB internetu. Po upływie 6 miesięcy operator rozpoczyna naliczanie opłat w wysokości 10 zł/m-c.
Inne ciekawsze dostępne oferty to:
"MówiSię" - czyli 10 zł/m-c za nielimitowane rozmowy do wszystkich sieci (także stacjonarnych).
"DużoSię" - czyli 20 zł/m-c za nielimitowane rozmowy i SMS do wszystkich sieci komórkowych i 4 GB internetu.
"SurfujeSię" - czyli 10 zł/m-c za 10GB internetu (pozostałe usługi płatne wg. cennika).
Operator bazuje na zasięgu Play. Szczegóły oferty w regulaminie.

Na koniec mała uwaga. To od nas zależy czy ceny usług telekomunikacyjnych rzeczywiście wzrosną.
Jeżeli będziemy (w imię wygody, czy ze strachu przed nieznanym) akceptowali ewentualne podwyżki cen dotychczasowych operatorów, to ceny rzeczywiście mogą wzrosnąć. Jeżeli natomiast będziemy skłonni zmieniać operatorów wybierając najkorzystniejsze oferty, to podwyżek nie będzie.



piątek, 11 sierpnia 2017

Nowe taryfy w Orange.

Wczoraj wieczorem pojawiły się konkretne przecieki na temat nowych abonamentów w Orange.
Redaktorzy Telepolis już kilkukrotnie udowodnili, że mają w Orange dobrych informatorów, można więc z niemal 100% pewnością zakładać, że będzie tak jak napisali.

W Play i T-Mobile nowe taryfy wprowadzono już ponad miesiąc temu, więc było jasne, że teraz czas na Orange. Wbrew moim oczekiwaniom, pomarańczowi nie idą jednak ścieżką wyznaczoną przez A2mobile.

Nowa oferta ma wejść w życie 25 sierpnia. Co się zmieni?
Likwidują najniższy abonament za 20 zł/m-c, który i tak raczej nie cieszył się wielką popularnością.
W abonamencie za 30 zł/m-c, w zamian za zabranie darmowych nielimitowanych SMS-ów, dostaniemy nielimitowane rozmowy na telefony stacjonarne.
W planie za 40 zł/m-c, który do tej pory występował tylko w ofercie bez telefonu, dostaniemy wreszcie darmowe MMS-y, czyli będzie on identyczny z dotychczasowym planem za 50 zł/m-c w ofercie z telefonem.
Za 50 zł/m-c dostaniemy dwukrotnie większy niż do tej pory pakiet internetu (10 GB).
Analogicznie za 70 zł/m-c otrzymamy dwukrotnie większy pakiet internetu (20 GB).

Dla uproszczenia zniknie też podział na abonamenty bez telefonu i z telefonem. Do każdego z wyżej wymienionych abonamentów można będzie po prostu dokupić telefon na raty.

Zmiany można by nazwać kosmetycznymi, gdyby nie to, że w wykazie zabrakło popularnych ostatnio planów wspólnych. Jeżeli te informacje się potwierdzą, to będzie oznaczało, że Orange zlikwiduje ostatnią swoją ofertę, która się naprawdę opłaca.
Warto zauważyć, że wraz ze zmianami w abonamentach prawdopodobnie stracimy też możliwość skorzystania z promocji Orange Open Extra, bowiem wymienione w niej z nazwy abonamenty przestaną po prostu istnieć. Oczywiście nie mówię tu o tych, którzy z promocji już korzystają, a o tych, którzy chcieliby do niej dopiero przystąpić. Zresztą nawet, gdyby dostosowano regulamin promocji do nowej oferty abonamentów, to bez planów wspólnych promocja i tak straci cały swój urok.
Przypomnę, że o skutkach łączenia planu wspólnego z promocją Open Extra pisałem już wielokrotnie, między innymi w tym wpisie. Dzięki niej mamy możliwość uzyskania abonamentu dla 3 numerów za około 20 zł/m-c.

Zapowiedziano też zmiany w promocji dla przenoszących numer do Orange, która da nam wkrótce tylko 3 (a nie 6) darmowych miesięcy przy przeniesieniu numeru.


Wszystko wskazuje więc, że mamy już tylko 2 tygodnie na to, żeby zapewnić sobie dobre warunki w abonamencie na kolejne 2 (czy może nawet 3) lata.
Radzę dobrze wykorzystać ten czas.



wtorek, 1 sierpnia 2017

Darmowa (?), roczna gwarancja na telefony z Aliexpress.

Chyba największą bolączką przy zakupie telefonu na Aliexpress była zawsze sprawa gwarancji.
Powiedzmy sobie szczerze, że ta gwarancja była iluzoryczna. Niezależnie od tego co deklarował sprzedawca, tak naprawdę nie mieliśmy żadnych możliwości wyegzekwowania jego obietnic.
Jeśli telefon zepsuł się zaraz po zakupie, to mieliśmy jeszcze pewne szanse na skorzystanie z programu ochrony kupujących oferowanego przez Aliexpress. Jednak już sama konieczność odesłania telefonu do Chin i związane z tym problemy, czyli ryzyko, koszt przesyłki, długi czas oczekiwania i możliwość ponownego naliczenia VAT powodowały, że często lepiej było podjąć próbę naprawy telefonu w kraju, na własny koszt. 
Najwyraźniej Aliexpress nie zamierza wprowadzić płatności przez PayPal, co rozwiązałoby przynajmniej część problemów. Coś jednak próbują robić.
Od kilku dni, możliwość wykupienia dodatkowej, rocznej gwarancji, zastąpiono bezpłatną obligatoryjną roczną gwarancją, przy czym zmieniła się też firma realizująca serwis.


Dotychczasowa nie miała najlepszych opinii. Teraz obsługą zajmie się Allianz Global Assistance, firma z grupy Allianz dobrze znanej z działalności ubezpieczeniowej. Sama firma cieszy się bardzo dobrymi opiniami (9/10 punktów wg. Trustpilot) i jest to niewątpliwy plus tej zmiany. Czy można zresztą narzekać na coś, co oferowane jest za darmo? Ja jednak spróbuję ;-)
Szybko okazało się, że "za darmo" jest tylko z nazwy. Najpierw stali bywalcy Aliexpress zauważyli nagły wzrost cen telefonów, co znalazło później potwierdzenie w słowach oficjalnego polskiego przedstawiciela Hongkong Goldway, jednego z bardziej popularnych sprzedawców telefonów na Aliexpress. Według niego ceny telefonów wzrosły automatycznie o 5-10% bez ingerencji samych sprzedawców. Można się zatem domyślać, że jest to wzrost opłat Aliexpress powiększających ceny sprzedaży. Czytałem na forum, że można doświadczalnie sprawdzić jak bardzo wzrosła cena danego telefonu z powodu "bezpłatnej" gwarancji, przeglądając oferty jako obcokrajowiec :-D ( np. używając VPN). Gwarancja jest bowiem oferowana na razie tylko w kilku krajach: Polsce, Holandii, Belgi, Hiszpanii, Francji, w Niemczech i we Włoszech. Obywatele innych krajów zamiast gwarancji mają niższe ceny.
Warunki oferowanej gwarancji. 
Co wiadomo na pewno? Gwarancją są objęte usterki fabryczne. Allianz deklaruje, że w przypadku ich wystąpienia telefon zostanie naprawiony lub wymieniony na nowy - o zbliżonej specyfikacji. Decyzję naprawiać czy wymieniać podejmuje Allianz. Gwarancja nie obejmuje baterii i osprzętu (ładowarki, słuchawki). Co ciekawe gwarancja obejmuje też telefony kupione jako naprawiane (refurbished).
Sprzęt zgłoszony w ramach gwarancji musi być użytkowany w celach prywatnych, zgodnie z instrukcją producenta i nie może być modyfikowany. Ten zapis może być potencjalnie problemem w przypadku zmiany oprogramowania telefonu.
W przypadku nieznalezienia usterki firma może nas obciążyć kosztami serwisowania i odesłania urządzenia.
Telefon wysyłamy do serwisu na swój koszt, który w przypadku uznania reklamacji będzie refundowany do wysokości około 30 zł, natomiast koszt przesyłki zwrotnej pokrywa serwis. 
Naprawa lub wymiana telefonu powoduje, że gwarancja wygasa. Nawet jeśli kolejna usterka pojawi się już tydzień po poprzedniej naprawie, czy wymianie.
Mamy też całą listę wyłączeń, z których najważniejsze to działanie cieczy, piasku, wypalenie ekranu, działanie wirusów, wojna, gradobicie itp.
Usterki można zgłaszać poprzez specjalny formularz. Następnie otrzymamy instrukcję co do dalszych kroków.
Resztę musimy na razie domniemywać. Można przypuszczać, że oceny występującej usterki będzie dokonywał niezależny serwis w Polsce. Zaoszczędzi nam to z pewnością sporo czasu i pieniędzy. Być może proste naprawy będą realizowane przez ten serwis, jednak ze względu na dostępność części zamiennych będą to raczej wyjątki. Zwłaszcza, że warunki gwarancji przewidują naprawę lub wymianę w ciągu 5 dni roboczych.
Nie sądzę też, żeby ktokolwiek ściągał dla nas z Chin nowy telefon na wymianę. Jest to fizycznie niemożliwe w ciągu 5 dni, a posiadanie w zapasie tak szerokiej gamy urządzeń, jaka dostępna jest w Chinach też nie jest możliwe, ani tym bardziej ekonomicznie uzasadnione.
Allianz jako firma typowo ubezpieczeniowa będzie nam zapewne proponowała wypłatę pewnej sumy, za którą będziemy musieli sami kupić nowy telefon. Podejrzewam. że będzie to kwota nieznacznie niższa niż cena zakupu starego telefonu, a już raczej na pewno nie będzie obejmowała kosztów dodatkowych, takich jak transport, czy ubezpieczenie od VAT. W swoich przewidywaniach opieram się na sposobie realizacji gwarancji w poprzedniej formie. Zwracano wtedy nieco ponad 90% ceny zakupu telefonu w formie vouchera do realizacji na Aliexpress. 
Jak tylko pojawią się pierwsze opinie na temat tego jak to wszystko działa w praktyce, obiecuję wrócić do tematu. Na razie patrzę na te zmiany z pewnym optymizmem, tym bardziej, że i tak nie mamy wyboru.

sobota, 29 lipca 2017

Kiedy zainteresować się swoim rachunkiem za telefon?

Z moich licznych rozmów z Czytelnikami bloga wynika, że większość z Was zaczyna się interesować tematem tuż przed końcem umowy. Niekiedy nawet trochę później ;-)
Wynika to z pewnością z  nadmiaru innych, ciekawszych zajęć oraz z przekonania, że skoro umowa jest już podpisana, to i tak nic nie można zmienić.

Tymczasem widzę, że duża część Czytelników mogłaby znacznie zmniejszyć swoje rachunki za telefon, gdyby zainteresowali się tym nieco wcześniej. Oczywiście nie dotyczy to ekspertów, którzy systematycznie czytają bloga, albo nawet już go nie czytają, bo znają się na tym lepiej ode mnie. Mam na myśli raczej osoby mniej zainteresowane telekomunikacją.

Powodów dla których warto nieco wcześniej zainteresować się swoim rachunkiem telefonicznym jest kilka.
Po pierwsze niektóre promocje dają największe korzyści wtedy, kiedy odpowiednio wcześnie zaplanuje się ich wykorzystanie. Przykładem jest promocja dla przenoszących numer do Orange lub Play, o czym napisałem kiedyś w osobnym artykule.
Kolejnym powodem jest pojawienie się nowych promocji, które nie były dostępne w momencie zawierania umowy, a które umożliwiają znaczne oszczędności nawet w trakcie trwającego jeszcze kontraktu. Tu dobrym przykładem jest promocja Orange Open Extra. Inny przykład to Orange LOVE.
Niekiedy nie potrzeba nawet nowych promocji. Wystarczy twórczo wykorzystać to co już jest.
Dobrym pomysłem może być skonsultowanie wysokości swojego rachunku telefonicznego z osobą dobrze zorientowaną, która przynajmniej podpowie nam czy przypadkiem nie przepłacamy zwyczajnie ze względu na słabą znajomość ofert rynkowych.

Oczywiście nie ma sensu przesadzać. Jeżeli ktoś za telefon płaci 30 zł/m-c, to efekty raczej będą niewielkie. Natomiast przy wyższych rachunkach, szczególnie powyżej 100 zł/m-c oszczędności mogą być już znaczne i wtedy warto zainteresować się tematem. Proponuję to zrobić już w połowie umowy, a na pewno nie później niż 6 miesięcy przed jej zakończeniem.
Osobom słabiej zorientowanym w meandrach promocji polecam skorzystanie z mojej oferty, dzięki której szybko dowiedzą się czy (i jakie) widzę potencjalne oszczędności w ich przypadku.


czwartek, 27 lipca 2017

Telefony bez rat w DUK Orange.

Jak informowałem wczoraj na blogowym profilu na Facebooku, w dziale utrzymania klienta Orange pojawiły się telefony bez rat. Jest to potencjalnie bardzo korzystna oferta, bowiem cenniki telefonów na raty w Orange ostatnio przyprawiają wręcz o zawrót głowy.
Przykładowo rata za telefon Huawei P9 Lite 2017 nawet w najwyższym abonamencie wspólnym wynosi 30 zł/m-c, czyli w sumie 720 zł przez całą umowę, a w najniższym abonamencie suma rat za ten telefon wynosi 1397 zł, co jest niedorzeczne, biorąc pod uwagę, że wartość rynkowa tego telefonu nieznacznie przekracza tysiąc złotych.

Przypomnę, że telefony bez rat były powszechnie dostępne w Orange jeszcze nieco ponad rok temu i w tamtym okresie można było trafić na naprawdę świetne oferty.  W DUK można było wynegocjować nawet 400 (później 300) zł upustu na pierwszą wpłatę za telefon, a do tego 30% rabatu na abonament.

Dla tych, którzy nie interesowali się wtedy tematem, lub nie sięgają pamięcią tak daleko muszę wyjaśnić jak to działa.
W przypadku abonamentu bez rat wartość telefonu zawarta jest teoretycznie w kwocie pierwszej wpłaty. Pierwsza wpłata jest na ogół znacznie niższa niż rynkowa wartość telefonu, dlatego część rzeczywistej wartości telefonu spłacamy później (w ukrytej formie) w abonamencie. Jednak fakturę za sprzęt otrzymamy tylko na wartość pierwszej wpłaty.
W przypadku abonamentu z ratami pierwsza wpłata najczęściej jest symboliczna lub nawet zerowa, później jednak do każdego miesięcznego abonamentu doliczana jest rata za telefon. Mimo to najczęściej pewna część realnej wartości telefonu i tak ukryta jest jeszcze w abonamencie. W tym przypadku fakturę na sprzęt otrzymamy jako sumę pierwszej wpłaty i wszystkich rat za telefon.    
Największe znaczenie ma to wtedy gdy korzystamy z promocji typu 6 miesięcy abonamentu gratis.
W przypadku abonamentu z ratami promocja zwalnia nas tylko z obowiązku płacenia abonamentu. Raty trzeba normalnie płacić. W przypadku abonamentu bez rat promocja ta jest zatem znacznie bardziej korzystna. Analogicznie dzieje się wtedy gdy korzystamy z możliwości wcześniejszego przedłużenia umowy.
Biorąc pod uwagę, że niekiedy przedłużenie możliwe jest już na 6 miesięcy przed końcem umowy, to razem "zaoszczędzić" możemy nawet połowę wpłat.

Przypominam też, że ceny abonamentów pokazane na stronie internetowej Orange zawierają rabat za zakup telefonu na raty w wysokości 20 zł/m-c. Trzeba o tym pamiętać zwłaszcza przy obliczaniu wartości rabatu promocyjnego. Jest to kolejna przewaga abonamentu bez rat, bowiem rabat promocyjny naliczany jest od wyższej wartości.
Szczegóły znajdziecie w archiwalnym wpisie na blogu na temat tego jak Orange nalicza rabaty.

Niestety na chwilę pisania tego artykułu nie udało mi się dotrzeć do cennika telefonów w ofercie bez rat.
Według wstępnych informacji w ofercie bez rat dostępne są tylko nieliczne, wybrane modele.
Do czasu  uzyskania cennika spróbuję sporządzić chociaż listę modeli telefonów dostępnych w tej ofercie, którą będę się starał sukcesywnie uzupełniać. Liczę na Waszą pomoc w tym zakresie.

Na dzień dzisiejszy na liście są:
Huawei P9 Lite 2107
Huawei P8 Lite
Samsung J3 2016
Samsung A5 2017
Sony Xperia E5
LG X Power

Aktualizacja
Po kilku rozmowach z DUK ustaliłem jeszcze następujące rzeczy:
1. Maksymalny rabat na abonament bez rat to 30%.
2. Maksymalna obniżka ceny telefonu to 300 zł - jest to jednak trudne do zweryfikowania bez dostępu do cennika telefonów.
3. Niektórzy konsultanci wspięli się na wyżyny aktorstwa, albo rzeczywiście nie mogą/nie umieją dać oferty bez rat. Wtedy pozostaje podziękować i spróbować ponownie z innym konsultantem.
4. Oto kilka przykładowych ofert z telefonem bez rat:
- Samsung J3 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 19 zł na start.
- LG X K10 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 49 zł na start.
- LG X Power w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 159 zł na start.
- Huawei P8 Lite w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 159 zł na start.
- Huawei P9 Lite 2017 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32zł /m-c) za 349 zł na start.
- Samsung A5 2017 w abonamencie za 50 zł/m-c (z max rabatem 32 zł/m-c) za 1039 zł na start.
- Samsung A5 2017 w abonamencie za 70 zł/m-c (z max rabatem 56 zł/m-c) za 959 zł na start.
- Sony Xperia E5 w abonamencie wspólnym za 100 zł/m-c (z max rabatem 67 zł/m-c) za 78 zł na start.
- Huawei P9 Lite 2017 w abonamencie wspólnym za 100 zł/m-c (z max rabatem 67 zł/m-c) za 269 zł na start.
- Huawei P9 Lite 2017 w abonamencie wspólnym za 150 zł/m-c (z max rabatem 102 zł/m-c) za 49 zł na start.

- Samsung A5 2017 w abonamencie wspólnym za 150 zł/m-c (z max rabatem 102 zł/m-c) za około 600 zł na start.

poniedziałek, 24 lipca 2017

Czy to już oszustwo czy tylko zmiany w promocji? Rzecz o RWK w Orange na kartę.

Oszustwo to mocne słowo.  Nie powinno się stawiać takich zarzutów bez uzasadnienia. Dlatego przez chwilę zatrzymajmy się przy znaczeniu tego słowa. Zgodnie z definicją jest to doprowadzenie innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem własnym lub cudzym za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania jej błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Aby mówić o oszustwie muszą być zatem spełnione trzy przesłanki:
1. Działanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
2. Wystąpienie szkody u pokrzywdzonego.
3. Wprowadzenie w błąd, lub nawet wyzyskanie błędnego przekonania pokrzywdzonego co do określonego fragmentu rzeczywistości.

Po tym przydługim wstępie przechodzę do tematu dzisiejszego wpisu.

Po cichutku tydzień temu (dokładnie 18.07) Orange zmienił regulamin promocji "Konto ważne rok w Orange na Kartę". Od bardzo dawna (od tak dawna, że nawet nie pamiętam od kiedy) wysłanie SMS o treści START na numer 8002 przedłużało ważność konta głównego i bonusów za doładowanie w Orange na Kartę o 365 dni. Po ostatnich zmianach wydłużana jest tylko ważność środków z doładowań zgromadzonych na koncie głównym. Zmiany w promocji najbardziej dotkną użytkowników taryfy Orange Free na kartę, którzy do tej pory mogli dowolnie i za darmo przedłużać ważność pakietu internetu otrzymanego w ramach bonusu za doładowanie.
Oczywiście każdy operator ma prawo dowolnie zmieniać swoją ofertę i nie budziłoby to moich wątpliwości gdyby nie fakt, że zaledwie półtora miesiąca temu Orange ogłosił promocję w której zachęcał do dokonywania wysokich doładowań konta, obiecując w zamian aż do 1410 GB internetu.
Dokładnie rzecz biorąc, pakiet 1410 GB internetu ważny 155 dni przysługuje użytkownikom OFnk, którzy jednorazowo doładują konto kwotą min 200 zł. 
155 dni to około 5 miesięcy. W takim okresie czasu przeciętny użytkownik zużyje zapewne od 50 do (powiedzmy) 500 GB internetu, zatem można przypuszczać,  że promocja spotkałaby się z niemal zerowym zainteresowaniem, gdyby nie fakt, że ważność otrzymanego pakietu na transmisję danych można było przedłużyć o rok, korzystając z promocji "Konto ważne rok".

Spróbujmy odpowiedzieć na pytanie czy zaszły wszystkie trzy przesłanki konieczne do tego aby mówić o oszustwie.

1. Operator niewątpliwie osiągnął korzyść majątkową skłaniając wielu użytkowników do dokonania doładowań kwotą wyższą niż normalnie mieli to w zwyczaju. Nie mam dostępu do takich danych, ale prawdopodobnie prokurator byłby w stanie ustalić jaki procent wolumenu doładowań stanowiły doładowania nominałem 200 zł przed i po wprowadzeniu promocji.

2. Czy użytkownicy ponieśli szkodę? Operator zapewne będzie tłumaczył, że kwota z doładowania zasiliła konto główne abonenta i nie może być mowy o szkodzie, bowiem użytkownicy mogą ją nadal wykorzystywać przez praktycznie dowolnie długi okres.
Z punktu widzenia użytkownika wygląda to jednak trochę inaczej. Wydał on swoje 200 zł wierząc, że będzie mógł korzystać z internetu przez dowolnie długi okres. Gdyby nie to, jest całkiem prawdopodobne, że wydałby te pieniądze w inny sposób, być może korzystając z oferty innego operatora, a być może wydając te pieniądze na zupełnie inne potrzeby.

3. Czy operator wprowadził kogokolwiek w błąd? Przecież regulamin promocji wyraźnie mówił, że ważność pakietu internetowego wynosi 155 dni?
No cóż, nie mam dowodów na to, że operator zrobił to celowo. Choć krótki odstęp czasowy pomiędzy wprowadzeniem promocji "1410", a modyfikacją promocji "Rok ważności konta", każe mi się zastanawiać.
W korporacjach raczej rzadko decyzje w sprawie znaczących zmiana w ofercie podejmuje się z dnia na dzień i bez żadnej analizy. Czy naprawdę wprowadzając promocję "1410" w Orange nie planowano jeszcze zmian ważności konta? Odpowiedzieć na to pytanie mógłby tylko prokurator, śledząc obieg dokumentów wewnętrznych i poczty elektronicznej operatora.
Jednak nawet jeśli nie było to działanie celowe, to niewątpliwie mamy tu do czynienia z błędnym przekonaniem znacznej części użytkowników, że będą mogli korzystać z otrzymanego pakietu internetowego praktycznie bezterminowo.
Co więcej operator utwierdzał użytkowników w tym przekonaniu.
Oto screen z oficjalnego bloga Orange, w którym pracownicy operatora informują o możliwości przedłużania ważności bonusu za doładowanie:


Nie chcę ostatecznie przesądzać, czy działania Orange można nazwać w tym przypadku oszustwem.
Każdy kto czuje się pokrzywdzony, powinien to rozważyć we własnym zakresie i ewentualnie zawiadomić organy ścigania. Ja osobiście nie korzystałem z promocji, więc nie mam do tego prawa.
Jedno wiem na pewno. Takie działania rujnują moje zaufanie do operatora. Takie zaufanie jest konieczne, jeśli podpisuje się długoterminowe umowy z operatorem, a regulaminy promocji często są niejasne, tak jak to ma miejsce w Orange.
Zdumiewa mnie też fakt, że operator znacznie pogorszył swoją ofertę prepaid, w sytuacji gdy konkurencja stale poprawia swoją. Do tego stopnia, że początkowo nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Dlatego czekałem w z tym wpisem tak długo.

Wszystkich, którzy skorzystali z promocji "1410" i (ogólnie mówiąc) nie są zadowoleni, zachęcam do złożenia reklamacji z żądaniem zwrotu 200 zł na swoje konto bankowe.
W następnym wpisie postaram się zamieścić przykładowy wzór takiej reklamacji.


piątek, 21 lipca 2017

Advanced Player, czyli jak wycisnąć maksimum z promocji w Play.

Play to gra. Jeśli gra, to w karty. A skoro w karty, to oczywiście w pokera :-D
Taki ciąg skojarzeń doprowadził mnie do Wielkiego Szu i jego sentencji na temat szczęścia w grze, o której wspomniałem w poprzednim wpisie;-)

Opisywałem wtedy kumulację promocji w Play, która pozwala na uzyskanie dobrej oferty łączonej.

Krytycznym czynnikiem wpływającym w znacznym stopniu na opłacalność rozwiązania jest możliwość skorzystania z promocyjnych (do) 6 miesięcy abonamentu gratis dla przenoszących numer do Play.
Przypomnę, że aby skorzystać z tej promocji, trzeba być:
1. Abonentem innej sieci niż Play (a więc z promocji nie skorzystają użytkownicy telefonów na kartę),
2. Musi to być abonament na czas określony (NJU bezterminowy nie wchodzi w grę),
3. Najlepiej aby abonament kończył się dokładnie za 6 miesięcy od dnia podpisania umowy w Play, bo to pozwoli na zmaksymalizowanie korzyści z promocji.
4. Idealnie byłoby gdyby powyższe warunki spełnione były dla wszystkich numerów, które zamierzamy przenieść do Play.


Wydaje się, że takie obostrzenia eliminują 99% potencjalnie zainteresowanych. :-)
Jednak istnieje dość prosty sposób, który pozwala na zorganizowanie sobie szczęścia w tej grze.
Tym sposobem jest 6 miesięczny abonament w T-Mobile. :-)

Abonament ten jest dostępny tylko on-line, a w dodatku jest dość starannie ukryty na stronie internetowej operatora, co sprawia, że nie mogę wkleić linku do tej oferty. Dlatego wklejam screena:


Abonament T1 na 6 miesięcy kosztuje niespełna 30 zł/m-c. Koszt aktywacji to 10 zł. W zamian otrzymamy nielimitowane rozmowy/SMS/MMS do wszystkich sieci oraz 2 GB pakiet internetu. Te 2 GB to niezbyt wiele, ale pamiętajmy, że równocześnie będziemy mogli korzystać z "nielimitowanego" transferu w Play.

W jaki sposób wykorzystać tą kartę?
Posiadając ofertę na kartę, abonament bezterminowy czy też kończący się abonament na czas określony u dowolnego operatora, po prostu składamy dyspozycję przeniesienia naszego numeru do wskazanej oferty T-Mobile, a po fizycznym przeniesieniu numeru natychmiast podpisujemy docelową umowę z Play.
Następnie przez 6 miesięcy korzystamy z usług T-Mobile, jednocześnie mając możliwość korzystania z nielimitowanych usług na numerze tymczasowym w Play. Po 6 miesiącach, już bez dalszych działań z naszej strony, nasz numer zostanie przeniesiony do Play, a karta z numerem tymczasowym stanie się kartą z numerem docelowym.
Zwróćcie uwagę, że powyższy sposób umożliwia skorzystanie z 6 miesięcy gratis nawet dotychczasowym abonentom Play, którzy nie mogliby liczyć na takie warunki normalnie przedłużając umowę.

Oczywiście skorzystanie z powyższego sposobu nie jest całkowicie darmowe. W końcu przez 6 miesięcy musimy płacić abonament w T-Mobile. Jednak niespełna 30 zł/m-c to o wiele mniej niż kwota, którą musielibyśmy zapłacić, płacąc w tym okresie normalny abonament w Play. Szczególnie jeśli wybierzemy wysoki abonament z drogim telefonem, który może kosztować nawet 220 zł/m-c. Przez 6 miesięcy, przy trzech przenoszonych numerach możemy zaoszczędzić w takim przypadku nawet kilka tysięcy złotych!

środa, 19 lipca 2017

Oferta łączona w Play. Jest lepiej niż było, a nawet całkiem dobrze.

Nieco ponad miesiąc temu pisałem o ofercie duet w Play, która pozwalała na uzyskanie dobrej oferty, choć była to oferta dla bardzo nielicznych.
Po wprowadzeniu przez Play nowych abonamentów o nazwie "stan nielimitowany" stara oferta jest już nieaktualna, ale nowa okazuje się być jeszcze lepsza.

Przypomnę, że w "stanie nielimitowanym" z telefonem otrzymujemy dodatkowe 10 zł/m-c rabatu na abonament dla przenoszących numer do Play. Mam także potwierdzenie, że nadal można skorzystać z (do) 6 miesięcy abonamentu gratis do dnia przeniesienia numeru.
Wszystko to łączy się z korzyściami zawartymi w nowych taryfach, które różnicują wysokość abonamentu w zależności od ilości zamawianych kart SIM.
Przypomnę, że jest to 50 zł/m-c przy jednej karcie, 40 zł/m-c/kartę przy 2 kartach SIM i 35 zł/m-c/kartę przy 3 kartach SIM (ceny obowiązujące w ofercie bez telefonu). W ofercie z telefonem zasada ta jest zachowana. Zamawiając jednocześnie 2 numery otrzymujemy 10 zł/m-c rabatu na każdy z nich, a zamawiając trzy numery dostaniemy 15 zł/m-c rabatu na każdy.

Może najłatwiej będzie prześledzić to wszystko na przykładzie.
Weźmy pod uwagę przykładowo jedną z dobrych ofert, o których pisałem ostatnio w tym wpisie.

Huawei P9 Lite 2017 w ofercie indywidualnej kosztuje normalnie 1 zł w abonamencie za 80 zł/m-c.
Jak wtedy pisałem, dla przenoszących numer do Play przysługuje dodatkowe 10 zł/m-c rabatu, oraz do 6 miesięcy abonamentu gratis.
Zamawiając jednocześnie dwa takie abonamenty przysługuje nam dodatkowe 10 zł rabatu na każdy numer.
Zatem wspomniane P9 Lite 2017 będą nas kosztować 1 zł w abonamentach za (80 - 10 - 10) 60 zł/m-c. 
Jeżeli dodatkowo uda nam się skorzystać na obu numerach z 6 miesięcy abonamentu gratis, to całkowity koszt jednej umowy wyniesie 18 x 60 (abonament) + 1 (telefon) + 30 (aktywacja) = 1111 zł
To mniej więcej tyle samo ile trzeba zapłacić w dużych sklepach za sam telefon. Usługi (w tym Tidal i Showmax) dostajemy całkowicie za darmo.
Łatwo policzyć, że przy zamówieniu jednocześnie trzech umów koszt jednej spadnie jeszcze o 5 zł/m-c, czyli o 90 zł w skali całej umowy, co da całkowity koszt umowy na poziomie 1021 zł.

Oczywiście nie każdy ma tyle szczęścia, aby mieć akurat teraz trzy numery do przeniesienia, w dodatku każdy z nich dokładnie na 6 miesięcy przed końcem bieżącej umowy ;-)
Jednak nawet jeśli założymy, że nie uda nam się skorzystać z abonamentów gratis dla przenoszących numer to całkowity koszt umowy przy 3 numerach wyniesie (dla jednego numeru) 24 x 55 + 1 + 30 = 1351 zł.
To jest znacząco mniej niż oferuje porównywalna oferta w T-Mobile, nie mówiąc już o tym, że w Play telefon dostaniemy od razu na własność, co umożliwia dowolne nim dysponowanie.
Poza tym stara zasada mówi, że szczęście trzeba sobie umieć zorganizować, a o tym jak to zrobić, przeczytacie w kolejnym wpisie. :-)
 


sobota, 15 lipca 2017

Czyżby koniec obłędu? Zmiany w ofercie NJU.

Orange jest chyba już ostatnią siecią w której rozmowy do sieci stacjonarnych traktowane są po macoszemu.
Określenie to wydaje mi się wyjątkowo trafne, bo prawdopodobnie ponad 90% tych rozmów, za które Orange każe swoim klientom dopłacać, odbywa się w ramach macierzystej (stacjonarnej) sieci Orange.
Dlaczego inni operatorzy mogą nawet w najtańszych abonamentach zawrzeć bezpłatne rozmowy do sieci stacjonarnych a Orange nie? To wiedzą chyba tylko tęgie głowy z Zarządu ;-)

Wygląda na to, że chyba jednak wreszcie doczekamy się zmian w tej materii, bowiem całkiem niedawno operator wykonał śmiały krok i dołożył darmowe rozmowy do sieci stacjonarnych w ofercie NJU.
Przypomnę, że NJU jest tanią marką Orange, a o ofercie NJU pisałem już w tym wpisie.

Po ostatnich zmianach, nawet w najtańszym abonamencie NJU za 19 zł/m-c zawarte są darmowe, nielimitowane rozmowy do sieci komórkowych i stacjonarnych. Biorąc pod uwagę, że drugą kartę SIM możemy dokupić za 9 zł/m-c, to otrzymujemy całkiem przyzwoitą ofertę o średniej cenie 14 zł/m-c za numer.
Niestety w tej cenie do dyspozycji mamy tylko 1 GB pakiet internetu, a za każdy SMS i MMS dopłacimy oddzielnie.
Dopiero w abonamencie za 29 zł/m-c pakiet internetu rośnie do 10 GB a SMS i MMS są wliczone a abonament. Przy 2 kartach sim, średnia cena wyniesie wtedy 19 zł/m-c za numer i jest to jedna z najlepszych ofert na rynku, zwłaszcza biorąc pod uwagę stosunek cena/jakość.

Dla porządku dodam, że w ofercie NJU, podobnie jak u większości operatorów wdrożono zasadę RLAH, czyli rozmowy/SMS/MMS w roamingu w obrębie Unii Europejskiej są rozliczane z pakietów krajowych.
Co do transmisji danych w roamingu, to dostępne bezpłatnie pakiety są uzależnione od wysokości abonamentu i dla planu za 19 zł/m-c dostępny pakiet to 0,96 GB, dla abonamentu za 29 zł/m-c pakiet roamingowy  rośnie do 1,46 GB, a  w najwyższym planie za 39 zł/m-c dostępny pakiet to 1,96 GB.

Po więcej szczegółów odnośnie oferty NJU odsyłam do archiwalnego wpisu na blogu lub na stronę internetową operatora.

piątek, 7 lipca 2017

Obniżka cen telefonów w Play - są nowe okazje!

Zaledwie trzy dni temu przeanalizowałem nowy cennik telefonów w Play, a już muszę dołączyć erratę.
Od wczoraj operator wprowadził bowiem pewne korekty w cenniku, a co najważniejsze są to korekty w dół.

Najważniejsze zmiany to:
Huawei P9 Lite(2017) kosztuje teraz 1 zł w abonamencie za 70 zł (dla przenoszących numer).
18 x 70 +1 + 50 zł za aktywację = 1311 zł, co niewątpliwie jest dobrą ofertą.
Za Huawei P10 Lite zapłacimy 199 zł w tym samym abonamencie, co także można nazwać dobrą ofertą.

Jako ciekawostkę dodam, że Play wprowadził do oferty Xiaomi Redmi 4x 3/32 GB w cenie 1 zł w abonamencie za 70 zł/m-c, co dobrą ofertą na pewno nie jest, ale jest to jedyny operator, który ma ten telefon w swojej ofercie. Dla porównania dodam, że w Chinach możemy kupić ten telefon za około 500 zł (+ ewentualny VAT), o czym niedawno pisałem.

W chwili kiedy to pisałem na stronach Play nie znalazłem jeszcze nowego cennika, musimy polegać zatem na informacji zamieszczonej na blogu Play.

Przypomnę, że jeden z czytelników bloga - Dawid, który pracuje jako doradca Play, zgodził się odpowiedzieć na Wasze ewentualne pytania zadane emailem na adres: dawidobrusnik@sprzedaz.playmobile.pl a dla Czytelników bloga obiecał także dodatkowe gratisy (takie jak szkło hartowane, etui) do każdego zamówienia.

czwartek, 6 lipca 2017

T-Mobile 1 z telefonem, czyli okazja dla małej rodziny.

Pora na kolejny odcinek przeglądu nowych taryf. Dziś zajrzymy do cennika telefonów w T-Mobile.

Zanim przejdę do konkretów parę uwag ogólnych.

1. W T-Mobile, podobnie jak w Play, przewidziano 10 zł miesięcznej ulgi dla przenoszących numer, ale tylko w ofercie z telefonem.
2. Niestety w nowych taryfach T-Mobile nie skorzystamy z popularnej promocji oferującej 6 miesięcy abonamentu gratis (za 1 zł) dla przenoszących numer. Z tej promocji możemy wciąż skorzystać, wybierając starą taryfę, która (przynajmniej na razie) jest w pełni dostępna.
3. Istnieje za to możliwość zawieszenia abonamentu przez 4 miesiące, do czasu przeniesienia numeru od innego operatora, ale daje to jedynie 10 zł ulgi, bowiem pozostała część opłaty jest zdefiniowana w regulaminie jako rata za telefon.
4. Ilość jednocześnie obowiązujących cenników telefonów w T-Mobile jest oszałamiająca. Serdecznie współczuję konsultantom. I potencjalnym klientom też. ;-)

A teraz do rzeczy.
W cenniku indywidualnym nie udało mi się znaleźć ani jednej dobrej oferty.
Nawet reklamowany wraz z nową ofertą Huawei P9 Lite(2017), za którego trzeba zapłacić 1 zł na start, a następnie 24 raty po 70 zł daje całkowity koszt umowy na poziomie ponad 1700 zł, przy cenie telefonu w sklepach około 1100 zł. To baaaardzo daleko od dobrej oferty. ;-)

Mamy jednak także do dyspozycji ofertę "dla rodziny". O ile w ofercie bez telefonu obniżka z 50 zł/m-c do 30 zł/m-c przy 3 numerach nie zrobiła na mnie wrażenia, to w ofercie z telefonem obniżka abonamentu z 70 zł/m-c do 40 zł/m-c (przy 3 numerach, dla przenoszących numer) to już coś.
Koszt wspomnianego Huawei P9 Lite (2017) to 219 zł na start i 24 abonamenty po 40 zł, co wraz z aktywacją daje 1228, a to zdecydowanie jest dobra oferta.
Pogarsza ją konieczność dokupienia 2 takich samych umów już bez zniżki dla przenoszących numer.
Niestety tylko jedna umowa w pakiecie trzech umów może korzystać ze zniżki za przeniesienie numeru. To podwyższa koszty w drugiej i trzeciej umowie o 240 zł. 1228 + 240 = 1468 zł. Wciąż jest to na pograniczu dobrej oferty.
Oczywiście nie ma obowiązku kupowania trzech jednakowych telefonów. Można kupić trzy różne, wybrane z dostępnej oferty. Wystarczającym utrudnieniem jest to, że trzeba te 3 umowy podpisać jednego dnia. 

Z czego najlepiej wybrać?
Xperia XA1 - w cenniku T-Mobile kosztuje dokładnie tyle samo co wspomniany wcześniej Huawei (219 zł na start) i ma bardzo zbliżoną wartość rynkową.
Huawei P10 Lite - w T-Mobile jest tylko o 140 zł na start droższy od P9L, a różnica cen w sklepach jest większa.  Tym bardziej jest to więc dobra oferta.
Lenovo P2 - 469 zł na start. W sklepach kosztuje 1400 zł.
Huawei P9 - 759 zł na start. W dużych sklepach dostępny od 1700 zł.

Ogólnie jednak ceny telefonów w tej ofercie nie są drastycznie wysokie i wybierając dowolny telefon spoza tej listy także zbyt wiele nie przepłacimy.
Pełny wybór dostępnych telefonów znajdziemy w cenniku oferty, ale ze względu na fakt, że nie wszystkie muszą być akurat dostępne, to w praktyce łatwiej będzie się z nimi zapoznać na stronie internetowej operatora. Można tam także zamówić rozmowę z konsultantem, który wyjaśni ewentualne wątpliwości.


W tej chwili nowa oferta T-Mobile wydaje mi się najlepszą dostępną ofertą dla 3 numerów, przy założeniu, że potrzebujemy trzech nowych telefonów.
Należy jednak pamiętać, że telefonów tych nie możemy sprzedać. Do momentu spłaty ostatniej raty pozostają one bowiem własnością operatora. 

Na koniec linki do regulaminów oferty:
Regulamin dla pojedynczej umowy.
Regulamin dla oferty rodzinnej.

wtorek, 4 lipca 2017

Stan nielimitowany w Play. Rzut oka na cennik telefonów.

W poprzednim wpisie wspomniałem już, że nowa oferta Play to raczej nowe opakowanie starej oferty niż rzeczywista nowa jakość.
W nowej ofercie pojawił się jednak też nowy benefit, o którym jeszcze nie wspomniałem. Jest to dodatkowy rabat w wysokości 10 zł/m-c dla osób przenoszących numer do Play, do oferty z telefonem. Jednocześnie pozostawiono możliwość zwolnienia z pierwszych (do) 6 abonamentów, do czasu przeniesienia numeru.  Lektura regulaminu prowadzi do wniosku, że z obu tych korzyści można skorzystać łącznie, co spowodowało moje zwiększone zainteresowanie nowym cennikiem telefonów w Play.
Na pierwszy rzut oka jest lepiej niż było. Potwierdza to krótkie zestawienie cen telefonów, które naprędce przygotowałem:



Oczywiście poprzez odpowiedni dobór telefonów można takim zestawieniem obronić każdą z góry przygotowaną tezę ;-) Musicie mi jednak wierzyć na słowo, że dobór telefonów do porównania nie był przeprowadzony w celu zmanipulowania rezultatu, a wynikał po prostu z tego, które modele telefonów wydawały mi się najbardziej popularne.
Wracając do tabelki. Kolor czerwony oznacza najdroższą ofertę. Kolor zielony najtańszą. Obliczenia dokonałem przy założeniu, że u każdego operatora skorzystamy dokładnie z 6 miesięcy abonamentu gratis, dla przenoszących numer. Jest to pewne uproszczenie. Warunki skorzystania z tej promocji są bowiem inne u każdego operatora. Daje to jednak jakieś pojęcie o cenach telefonów u poszczególnych operatorów. Potwierdza się, że człowiek z ulicy, bez znajomości zasad wyciskania soku z pomarańczy nie ma czego szukać w Orange. Wyborem nr 1 będzie dla niego raczej T-Mobile, a teraz być może także Play. Oczywiście przy założeniu, że głównym kryterium wyboru jest cena.
W zestawieniu brak jest oferty Plusa, ale nic na tym nie tracicie. Oferta Plusa prawdopodobnie byłaby najdroższa. W Plusie mają teraz zasadę, że cenę rynkową telefonu dzielą na 36 rat (żeby wydawało się taniej), a następnie dodają do tego normalny abonament na 24 miesiące. Ciekawe czy ktoś się na to nabiera :-D

No dobrze, ale czy to oznacza, że w cenniku Play znajdziemy naprawdę dobre oferty?

Oto kilka ofert z outletu (teoretycznie są to telefony z odstąpień od umowy):
HTC A9 - 39 zł na start + 18 abonamentów po 70 zł daje około 1300 zł za całą umowę, czyli poniżej wartości samego telefonu w sklepach.

Huawei P8 - 199 zł na start + 18 x 70 to 1460 zł. W większych sklepach telefon kosztuje powyżej 1200 zł.
LG G4 - 189 zł na start + 18 x 70 to 1450 zł. Mniej niż sam telefon w sklepach.
Lumia 950 - 29 zł na start + 18 x 70 to około 1300 zł. W sklepach to już biały kruk, ale widywany z ceną o wiele wyższą. :-D W Play 150 zł trzeba dopłacić do wersji XL.
Samsung J7(2016) - 169 zł na start + 18 x 60 to 1250 zł. W sklepach telefon kosztuje około 1000 zł.
Biorąc pod uwagę, że są to telefony w pewnym sensie jednak używane i w dodatku niezbyt "świeże", to raczej szału nie ma.

A co z telefonami całkowicie nowymi?
Mimo całodziennych poszukiwań udało mi się znaleźć w cenniku tylko jeden telefon, który mogę nazwać dobrą ofertą:
Sony Xperia X - 99 zł na start + 18 x 80 to około 1550 zł. To mniej więcej tyle ile sam telefon kosztuje w większych sklepach.

Jest jeszcze jedna sprawa, która wymaga sprawdzenia. W starej ofercie Play korzystający z promocji dla przenoszących numer, mogli nie płacić przez (a właściwie do) 6 miesięcy dosłownie nic.
Jak to jest w nowej ofercie, nie jest dla mnie do końca jasne. Na całość opłat składa się abonament i opłata za usługę Play Now. Usługa ta w myśl zapisów regulaminu aktywowana jest "z chwilą rozpoczęcia świadczenia Usług Telekomunikacyjnych i nie wymaga dodatkowej aktywacji".
Jeżeli jest ona aktywna w okresie przed przeniesieniem numeru, to operator ma podstawy do pobierania za nią opłat. Jeżeli jest jednak aktywowana dopiero po przeniesieniu numeru, to brak jest podstaw do naliczania opłat.


Dla dociekliwych:


Regulamin oferty.
Cennik telefonów.







poniedziałek, 3 lipca 2017

Dokąd prowadzi A2? Nowe oferty Play i T-Mobile.

Wbrew pozorom dzisiejszy wpis nie dotyczy budowy autostrad. :-)
Pod koniec marca sieć a2mobile przedstawiła ofertę, którą nazwałem przełomem marketingowym.
"Niewyczerpalne wszystko", w dodatku za mniej niż 20 zł/m-c, to brzmi naprawdę dobrze.
Najwyraźniej nie tylko ja doceniłem potencjał marketingowy tego hasła.

Marketingowcy w Play i T-Mobile postanowili podążyć śladami a2mobile i swoje nowe taryfy oparli na słowie "nielimitowane".  Mam wrażenie, że słowo "niewyczerpalne" było jednak bliższe prawdy, ale skoro skopiowali już pomysł, to chcieli zmienić chociaż nazwę ;-)

Tak więc w Play mamy od tygodnia taryfę o nazwie STAN NIELIMITOWANY.
W T-Mobile od jutra wchodzi oferta T-MOBILE 1 - BEZ LIMITU, z hasłem przewodnim: "nielimitowane wszystko".

Co zmieniło się poza nazwą? Do standardowych nielimitowanych rozmów, SMS i MMS-ów, po ostatnich zmianach w roamingu obowiązujących także na terenie całej UE, dołożono "nielimitowany" internet w telefonie. Niestety nielimitowany jest on tylko z nazwy. U obu operatorów lejek (1 Mbps) włączy się nam już po przekroczeniu 10 GB transferu. W Play dodatkowo warto pamiętać o wprowadzonym niedawno lejku w roamingu krajowym ograniczającym prędkość pobierania do 1,5 Mbps poza nadajnikami własnymi operatora.

Niestety żadna z sieci nie zdecydowała się na skopiowanie cennika a2mobile ;-) Nawet nie zbliżyli się w pobliże granicy 20 zł/m-c. U obu operatorów nowy "nielimitowany" abonament kosztuje okrągłe 50 zł/m-c. Nieco taniej jest, jeśli zdecydujemy się na większą ilość kart SIM. Przy 2 kartach koszt spadnie do 40 zł/kartę, a przy 3 do 30 zł/kartę (w Play 35 zł/kartę).

W zamian otrzymamy bonusy w postaci darmowego dostępu do usług multimedialnych. W Play jest to: 24 miesięczny dostęp do Tidala i PlayNow, oraz Showmax na 12 miesięcy. W T-Mobile jest to Netflix na 12 miesięcy (ale tylko w ofercie z telefonem).

Czy to wystarczająco dobry powód, żeby dopłacać 30 zł/m-c w stosunku do oferty a2mobile?
Moim zdaniem nie. Ale być może znajdzie się jeszcze jeden argument. Może nim być oferta z telefonem.
Tu oczywiście wiele zależy od wysokości zaproponowanych cen telefonów. Cennika telefonów w T-Mobile dla nowej taryfy jeszcze nie znamy. Natomiast w następnym wpisie poszukam okazji w cenniku Play.
 



wtorek, 27 czerwca 2017

Co z tym roamingiem?

Upłynął nieco ponad miesiąc od mojego ostatniego wpisu na temat zmian w roamingu i w tym czasie wpis ten zupełnie się zdezaktualizował. Sytuacja zmieniła się wprost o 180 stopni.
Batalia o zniesienie opłat za rozmowy w roamingu międzynarodowym zakończyła się ostatecznie po myśli klientów.
Czterej najwięksi operatorzy zdecydowali się pójść ścieżką wyznaczoną przez Orange i znieść dodatkowe opłaty za rozmowy w roamingu w granicach UE. Stało się tak pomimo ostrzeżeń analityków (a może lobbystów? ;-) ), a nawet minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej, którzy przewidywali, że spowoduje to nieuchronny wzrost cen usług telekomunikacyjnych na krajowym rynku.
Czy rzeczywiście czekają nas podwyżki? Ja mam co do tego wątpliwości, bowiem niskich cen będą pilnowali operatorzy wirtualni, którzy bardzo chcieliby zaistnieć w świadomości klientów, a mogą to zrobić właściwie tylko w jeden sposób: oferując niskie ceny. Szczególne, że niektórzy z nich (np. Virgin) nie wdrożyli zasady RLAH, nie dotknie ich więc związany z tym wzrost kosztów.

Tymczasem jednak okazało się, że Play kolejny raz ogranicza roaming krajowy. Przypomnę, że ten operator swego czasu szeroko reklamował się w mediach hasłem "nasi klienci mogą korzystać z  zasięgu czterech sieci".
Pierwsze ograniczenia wprowadzono jeszcze w ubiegłym roku, limitując prędkość internetu w roamingu krajowym do 3 Mbps. Żartowałem wtedy, że być może wkrótce Play twórczo rozwinie swoją koncepcję i niestety wykrakałem.
Kolejnym etapem było ograniczenie prędkości do 1,5 Mbps, a ostatnio operator zaczął ograniczać klientom możliwość logowania się do nadajników niektórych partnerów roamingowych.

Co ma wspólnego temat roamingu krajowego w Play z roamingiem międzynarodowym, od którego zacząłem dzisiejszy artykuł? Jeden i drugi działają na podobnych zasadach. Play korzysta z infrastruktury innych krajowych operatorów w Polsce, tak samo wszyscy operatorzy korzystają z infrastruktury operatorów zagranicznych poza obszarem naszego kraju.
Rodzi to obawy, że możemy się spodziewać w roamingu zagranicznym podobnych zagrywek, jakie w kraju zaserwował nam Play. Na przykład ograniczenia szybkości internetu, czy braku możliwości zalogowania się do niektórych zagranicznych sieci.
Takie "miękkie" działania operatorów są trudne do wychwycenia w trakcie ewentualnych kontroli, a zasadniczo nawet nie są niezgodne z prawem, bowiem żaden regulamin nie precyzuje minimalnych prędkości internetu dostępnych dla klientów w roamingu zagranicznym.

Czy tak się rzeczywiście stanie i ofiarą "taniości" padniemy my sami, otrzymując znacznie gorszą jakość usług?  Na forach internetowych pojawiają się już pierwsze sygnały dotyczące odczuwalnego pogorszenia jakości usług w roamingu. Trudno w tej chwili mieć pewność, czy jest to efekt celowego działania operatorów, czy problemów technicznych związanych z nagłym wzrostem wielkości ruchu, który jest obsługiwany przez tą samą infrastrukturę. Stawiam na to drugie.

Jedno jest raczej pewne. Im bardziej operatorzy odczują wzrost kosztów związanych z darmowym roamingiem w UE, tym bardziej będą skłonni wdrażać różnego rodzaju regulaminowe i pozaregulaminowe ograniczenia.
Dlatego dla własnego dobra powinniśmy jeść te darmowe konfitury małą łyżeczką ;-) Zamiast oglądania filmów z Youtuba podczas wczasów w Hiszpanii zalecam długie spacery brzegiem morza. Z drugiej strony wszelkie nieprawidłowości w działaniu roamingu powinniśmy zgłaszać jako oficjalne reklamacje, żeby zniechęcić operatorów do kombinowania ;-)
Warto też na czas wyjazdu pomyśleć o dodatkowej karcie SIM od innego operatora niż ten, z którego usług korzystamy normalnie. Być może okaże się to zbawienne gdy przytrafi nam się awaria samochodu, a nasz telefon jak na złość nie będzie chciał się zalogować do żadnego nadajnika.




poniedziałek, 19 czerwca 2017

Korzystne ceny telefonów Xiaomi na Aliexpress.

Dzisiaj chciałbym zwrócić Waszą uwagę na zbieg korzystnych okoliczności:

Pierwsza okoliczność to spadek kursu dolara wobec złotówki. Jeszcze w grudniu za dolara trzeba było zapłacić ponad 4,20 zł, dzisiaj trzeba za niego dać około 3,75 zł.

Po drugie spadek cen telefonów Xiaomi. Przez długi czas ceny telefonów tego producenta nie schodziły poniżej 100$. Teraz budżetowy model Xiaomi czyli Redmi 4A możemy znaleźć już w okolicach 80$. Oczywiście, jak to w modelu budżetowym, producent musiał iść na pewne kompromisy: brak mu czytnika linii papilarnych, diody powiadomień, a aparat zrobi akceptowalne zdjęcie tylko w idealnych warunkach oświetleniowych. Jednak nawet ten najtańszy model ma wystarczającą wydajność dla większości przeciętnych użytkowników (Snapdragon 425 i 2 GB RAM), akceptowalną jakość i szerokie wsparcie. Zresztą najlepiej poczytać opinie użytkowników.
Warto dodać, że ten model można kupić też w polskiej sieci dystrybucji od około 500 zł (w promocjach) oraz z abonamentem w Play (tu cena jest zaporowa).
Droższe modele Xiaomi można moim zdaniem już śmiało porównywać z telefonami ze średniej półki, dostępnymi w Polsce w cenie przekraczającej często 1000 zł.
Za około 100$ możemy kupić już model, który nie został "wykastrowany" z dodatków takich jak czytnik linii papilarnych, dioda powiadomień, czy szkło 3D, czyli Redmi 4X w wersji 2 GB RAM/16 GB, a za około 120$ w wersji 3 GB RAM/32 GB pamięci na aplikacje.
Około 130$ trzeba wydać na Redmi Note 4X,  telefon oparty na wydajnym Snapdragonie 625 z 3 GB pamięci RAM i 5,5 calowym ekranie FHD.

Po trzecie jeden z bardziej znanych i sprawdzonych sprzedawców na Aliexpress, czyli Hongkong Goldway ponownie wprowadził przesyłkę chroniącą nabywców przed spotkaniem z polskimi celnikami. Przesyłka DHL Express kosztuje 20$ i w przypadku tańszych telefonów koszt ten jest porównywalny z ewentualnym podatkiem. Wybór jest trudny. W końcu zawsze jest szansa (niewielka :-D ), że przy zwykłej przesyłce podatku też jednak nie zapłacimy. A nawet jeśli zapłacimy, to skorzysta na tym budżet państwa (czyli pośrednio my sami), a nie DHL. Argumentem przeważającym może być natomiast znacznie krótszy czas dostawy, bliższy tygodnia, a nie miesiąca, jak to jest w przypadku zwykłej, bezpłatnej przesyłki.

Poniżej wklejam linki do ciekawszych (moim zdaniem) ofert:
Redmi 4A,
Redmi 4X,
Redmi 4X Pro,
Redmi Note 4X,
Mi 4 (wersja 3/16 bez LTE za około 105$).

Istnieje jeszcze szansa na niewielką obniżkę ceny (choć raczej dla hobbystów ;-) )
Co godzinę, przez krótką chwilę dostępne są kupony o wartości 3$, które możemy zdobyć jeśli posiadamy punkty zdobyte w grach dostępnych w aplikacji mobilnej Aliexpress.
Na podobnej zasadzie możemy zdobyć dodatkowy kupon do sklepu Goldwaya o wartości 1$.

Znacznie łatwiej jest odzyskać około 15$ korzystając z cashbacku w serwisie Ebates, o którym pisałem w tym wpisie.



środa, 14 czerwca 2017

Dobra oferta dla par, czyli duet w Play.

Play nie ma u mnie zbyt dobrej opinii, bo dostali ostatnio kilka żółtych kartek za ewidentne faule. Chodzi o ograniczenia prędkości internetu w roamingu krajowym, nieregulaminowe zmiany ważności przyznanych pakietów w ofercie na kartę, czy początkową odmowę wdrożenia zasady RLAH w roamingu w obrębie UE (do tej sprawy wkrótce wrócę, bo na szczęście zmienili zdanie).
W futbolu musieliby już opuścić boisko, ale że ostatnio trudno znaleźć dobre oferty, więc nie ma co wybrzydzać i trzeba pisać o tym co jest ;-)

Najnowsza dobra oferta z Play to oferta dla par. Oferta nie jest dostępna online, a jedynie w sprzedaży telefonicznej, a informację o niej otrzymałem od jednego z Czytelników bloga, który jest doradcą Play. Przy okazji dziękuję. :-)

Dwa abonamenty głosowe z nielimitowanymi podstawowymi usługami (rozmowy/SMS/MMS), 15 GB wspólnego pakietu danych, dwa telefony Huawei P9 Lite w cenie 115 zł/m-c i 198 zł na start (za dwa telefony, cena na wklejonej grafice jest nieaktualna). W przeliczeniu na jedną umowę daje to całkowity koszt umowy w wysokości około 1500 zł, czyli o dobrej ofercie nie może być mowy. Jeżeli jednak uwzględnimy promocję dla przenoszących numer do Play i maksymalny rabat 6 miesięcy abonamentu gratis, to kalkulacja wygląda już nieco inaczej. 18 x 115/2 + 99 + 30 (za aktywację) = 1165 zł.
Biorąc pod uwagę, że wartość telefonu w sklepach to około 900 zł, to koszt samych usług przez 18 miesięcy wyniesie 265 zł, czyli dokładnie tyle żeby załapać się do kategorii dobrych ofert (14,7 zł/m-c).
Dodatkowym warunkiem skorzystania z oferty jest podpisanie umowy na internet elastyczny. Umowa ta nie generuje jednak żadnych kosztów, przy założeniu, że z tego internetu nie będziemy korzystać.
Problemem są tu warunki jakie trzeba spełnić, żeby skorzystać z kilku miesięcy gratis.
W przeciwieństwie do promocji w T-Mobile lub Orange musimy bowiem być abonentem innej sieci i korzystać przy tym z umowy zawartej na czas oznaczony. Nie wchodzi więc w grę oferta na kartę, czy bezterminowy abonament w NJU. W dodatku, żeby wykorzystać w pełni 6 darmowych miesięcy, to dokładnie tyle musi pozostawać do końca bieżącej umowy. W dodatku tyle musi pozostawać na 2 umowach naraz...  Czy jest ktoś taki na sali? :-D
Jeżeli przypadkiem jest, to Dawid zgodził się odpowiedzieć na Wasze pytania zadane emailem na adres: dawidobrusnik@sprzedaz.playmobile.pl a dla Czytelników bloga obiecał także dodatkowe gratisy (takie jak szkło hartowane, etui) do każdego zamówienia.



sobota, 10 czerwca 2017

Super wyprzedaż Huaweia P9 w Orange.

Od wczoraj (9 czerwca) obowiązuje nowy cennik telefonów w Orange w umowach na 24 miesiące. Widzę w nim kilka podwyżek, ale jest też jedna znacząca obniżka, której nie sposób przemilczeć.
Chodzi o Huawei P9, który jest tańszy w każdym abonamencie, ale szczególnie spektakularna obniżka dotyczy najwyższego abonamentu wspólnego. W tym abonamencie suma rat za ten telefon wynosi 600 zł, to jest mniej niż za takie modele Huawei jak  Nova, P10 Lite, a nawet P9 Lite (2017), a dokładnie tyle samo co za P9 Lite z 2016 roku. Nawet Samsung J5 jest tylko nieznacznie tańszy :-D

Oto jak przedstawia się suma rat za ten telefon w poszczególnych abonamentach:
Smart Plan LTE 20 zł/m-c - 2089 zł
Smart Plan LTE 30 zł/m-c - 1769 zł
Smart Plan LTE 50 zł/m-c - 1320 zł
Smart Plan LTE 70 zł/m-c - 1200 zł
Smart Plan LTE Wspólny 80 zł/m-c - 1320 zł
Smart Plan LTE Wspólny 130 zł/m-c - 600 zł
Według Ceneo telefon jest sprzedawany w dużych sklepach od 1700 zł w górę.
Dlatego, co ostatnio stało się już tradycją, polecam zakup telefonu w najwyższym abonamencie wspólnym. O tym jak obniżyć cenę tego abonamentu pisałem już wielokrotnie.
Posiadacze usług stacjonarnych mają szansę przedłużyć umowę z P9 za jedyne 45 zł/m-c. Ci którzy usług stacjonarnych nie posiadają muszą do tego doliczyć 32 zł (koszt najtańszej usługi stacjonarnej), co i tak będzie dobrą ofertą.
Na razie cennik telefonów w umowach na 30 i 36 miesięcy pozostał niezmieniony. Ma już prawie miesiąc, więc być może także zostanie wkrótce zaktualizowany, co daje nadzieję na jeszcze niższą cenę aparatu.  Zazwyczaj w dłuższych umowach telefony są tańsze.
No chyba, ze wcześniej P9 zostanie wyprzedany ;-)

Aktualny cennik telefonów.

piątek, 2 czerwca 2017

Urodzinowa promocja Joybuy.

O Joybuy.com wspominałem na blogu już kilkakrotnie, więc przypomnę tylko podstawowe informacje. Serwis potrafi czasami zaskoczyć wyjątkowo niskimi cenami telefonów, nawet do 30% niższymi niż w innych chińskich sklepach. Niestety nie udało mi się znaleźć sposobu na uzyskanie cashbacku za zakup w tym serwisie, co zmniejsza opłacalność zakupu. Z VAT-em bywa różnie ;-)
Kilkakrotnie udało mi się uniknąć VAT-u przy zakupie elektroniki o mniejszej wartości, ponieważ była ona wysyłana przesyłką nierejestrowaną, w dodatku przez Estonię. Ostatnio jednak VAT zapłaciłem, ponieważ wbrew opisowi na stronie, telefon wysłano przesyłką rejestrowaną, pocztą chińską. Przy droższych telefonach radzę więc zakładać konieczność zapłacenia podatku.
Na uwagę w serwisie zasługują przede wszystkim przedmioty oznaczone jako "joy collection".
Przysługuje na nie roczna gwarancja i nawet ostatnio miałem okazję ją wypróbować, z pozytywnym skutkiem. Przedmioty bez takiego oznaczenia są wysyłane przez dostawców zewnętrznych i gwarancja może w tych przypadkach okazać się iluzoryczna.

Najnowsza urodzinowa promocja zaplanowana jest na kilka dni:

Wątpię by ktokolwiek zainteresowany był chińskimi książkami, ale już 8.06 rozpoczyna się promocja dotyczące telefonów.
Piszę o tym tak wcześnie bowiem już teraz można się do tego przygotować;-)
Chodzi o kupony rabatowe, które można już teraz zdobyć na różne sposoby, a wykorzystać w czasie promocji telefonów. Jakie to sposoby?
1. Koło fortuny. Można wygrać kupony o wartości od 1$ do 100$. Przysługują 3 losowania dziennie.

 Nie wiem o co chodzi, ale pomimo tego, że wylosowałem jakieś kupony, to nie pojawiły się one na koncie.
2. Co 2 godziny rozdawane są kupony na zasadzie kto pierwszy ten lepszy. Na zdobycie jest tylko kilka sekund o pełnych godzinach od 9.00 naszego czasu.


Nie jest to łatwe, ale udało mi się zdobyć kilka kuponów 1$ i 6$. Kupon 100$ jest dla mnie nieosiągalny. :-D Kupony te można wykorzystywać już teraz. Szczególnie kupon na 6$ może być przydatny ponieważ działa już przy zakupach powyżej 10$, zatem można go użyć do zakupu jakiegoś powerbanku czy smartwatcha.
3. Dodatkowo można pobrać kupony działające tylko w wybranej kategorii produktów. Dla telefonów są to kupony 5$, 20$ i 50$.


Nie ustaliłem jeszcze kiedy ich pula się odnawia, ale niektóre są dostępne przez cały czas. Kupony te będą ważne dopiero od 8.06 ale radzę pobrać wcześniej, bo nie wiadomo czy później będą.

Jako przykład cen jakie można osiągnąć z kuponami podam dostępny już teraz telefon Doogee X5 Pro.
Jest to chyba najtańsza chińska marka i mam wątpliwości czy należy ją komukolwiek polecać, ale za telefon z LTE i 2 GB RAM musimy w tym wypadku zapłacić 57$, a po wykorzystaniu kuponu na 6$ już tylko niecałe 51$ czyli mniej niż 200 zł. Telefon jest oznaczony logiem "joy collection" czyli obowiązuje na niego rok gwarancji.
Niewątpliwie wkrótce pojawią się kolejne telefony w dobrych cenach, szczególnie po użyciu kuponów. Postaram się sukcesywnie dodawać ciekawsze pozycje, które zauważę.

Aktualizacja.
Paypal rozsyła kupony o wartości 15$ ważne przy zakupach powyżej 100$ do realizacji w serwisie Joybuy.
Kod kuponu MKT618EMEAPP należy wpisać w pole kod rabatowy przy podsumowaniu płatności na stronie joybuy. Taki sam kod trafił do wielu klientów, więc należy zakładać, że jest uniwersalny, choć zapewne jednorazowy w obrębie konta. Podobno obowiązuje przy płatności przez Paypal, ale cena ulega obniżeniu jeszcze przed wyborem sposobu płatności, więc sądzę, że przy płatności kartą także zadziała.

Lista telefonów wartych zainteresowania przy użyciu tego kodu:
Xiaomi Redmi 4A - wymaga znalezienia "wypełniacza" za 12$
Cubot Manito - ponownie wymaga znalezienia odpowiedniego "wypełniacza". O samym telefonie szerzej pisałem w tym wpisie.
Xiaomi Redmi 4X
Honor 5X
Huawei Enjoy 6
LeTV Le2 (X520)
Huawei G9 Lite - czyli wersja P9 Lite na chiński rynek (na Snapdragonie 617)
LeTV Le S3 (Helio X20 + 4 GB RAM)

 

sobota, 27 maja 2017

Zaawansowane wyciskanie soku z Pomarańczy - kolejny wpis o planie wspólnym.

Rzeczy o których dzisiaj napiszę dla wielu czytelników bloga będą oczywiste. Z wielu rozmów wiem jednak, że nie są one oczywiste dla każdego, a w szczególności dla osób, które dopiero myślą o przeniesieniu numeru do Orange i nie znają zbyt dobrze wszystkich tajników oferty.
Wiele osób popełnia też ogromny błąd, polegający na przyjęciu z góry założenia, że ich plan wspólny nie interesuje, bo mają tylko jeden numer. Plan wspólny może być dobrym rozwiązaniem nawet wtedy gdy korzystamy z tylko jednego numeru!

Przypomnę, że podstawowe informacje na temat planu wspólnego zawarłem w tym archiwalnym wpisie na blogu. Być może warto się z nim więc zapoznać, zwłaszcza jeśli ktoś słabo zna ofertę Orange.
Z mojego punktu widzenia najbardziej interesujący jest najwyższy abonament wspólny z telefonem, o regulaminowej wysokości 165 zł, a po standardowych rabatach kosztujący nas 130 zł/m-c.
Dlaczego? Jest kilka przyczyn.
1. Po pierwsze i najważniejsze. Jest to jedyny abonament w którym telefony są jeszcze w znacznym stopniu dotowane. Jeżeli na przykład przyjąć, że dzięki tej dotacji możemy zakupić jakiś telefon o 1000 zł taniej niż w sklepie, to oznacza to, że od ceny podstawowej abonamentu powinniśmy odjąć 1000 zł / 24 m-ce = 41,6 zł/m-c.
2. Zakres usług wliczonych w ten abonament jest naprawdę bardzo przyzwoity. Nielimitowane rozmowy/ SMS/MMS dla 3 numerów w kraju, a wkrótce także w całej UE. Do tego bogaty pakiet internetu (co najmniej 20 GB) i dodatkowa darmowa karta SIM do transmisji danych np do tabletu.
3. Cena abonamentu 130 zł/m-c może rzeczywiście początkowo odstraszać. Jednak, jak już wielokrotnie podkreślałem, każdy może obniżyć koszty o co najmniej 35 zł, korzystając z rabatu Open Extra, dla posiadaczy usług stacjonarnych. Rachunek jest tu następujący: abonament 130 - 67,50 rabatu O.E. + 32 za najtańszą usługę stacjonarną = 94,50 zł/m-c.
4. Wszelkie dodatkowe rabaty kuponowe (także z DUK) naliczają się od wysokości abonamentu przed rabatami, co sprawia, że suma rabatów może wynosić nawet 90%, o czym pisałem w artykule "Ile trzeba zapłacić za abonament wspólny z rabatem Open Extra".

Już powyższe czynniki sprawiają, że przy odpowiednim wyborze telefonu w promocji, z zalet tego abonamentu możemy korzystać zupełnie za darmo.  

Tym razem chciałbym się jednak skupić na dodatkowych możliwościach, które stwarza plan wspólny.
Okazuje się bowiem, że przy dobrej organizacji musimy zapłacić tylko za 13 - 14 abonamentów w 2-letniej umowie. Jak to należy zrobić?
Po pierwsze odpowiednio wcześnie przed końcem bieżącej umowy (9 do 12 miesięcy) należy zastosować wskazówki, które opisałem w tym wpisie. W rezultacie zostaniemy zwolnieni z obowiązku zapłaty za 6 pierwszych miesięcy nowej umowy, właściwie nic na tym nie tracąc, bowiem wciąż korzystamy z usług zawartych w starym abonamencie. Następnie nasz dotychczasowy numer telefonu dołączamy do planu wspólnego jako numer dodatkowy, ale z umową tylko na 12 miesięcy!
Przez następne kilkanaście  miesięcy musimy normalnie opłacać abonament wspólny, aż do chwili kiedy do końca umowy głównej pozostanie około 6 miesięcy, a nasz podstawowy numer (teraz jako numer dodatkowy) będzie się zbliżał do końca umowy. Wtedy nasz podstawowy numer przedłużamy jako nowy abonament główny, a dotychczasowy plan główny dołączamy jako abonament dodatkowy, tym samym zwalniając się z obowiązku zapłaty ostatnich 3 do 6 abonamentów ze starej umowy.
Jeszcze lepsze rezultaty osiągniemy, jeśli odpowiednio wcześniej wprowadzimy do puli nowy numer główny (z 6 miesiącami gratis) a oba dotychczasowe numery dołączymy do niego jako numery dodatkowe. Wymaga to jednak starannego planowania, a nawet przygotowania sobie odpowiedniego harmonogramu w kalendarzu, bowiem łatwo się już wtedy pogubić. :-D
Nie wątpię jednak, że blogowi prymusi z łatwością sobie z tym poradzą, a pozostali zawsze mogą skorzystać z mojej pomocy ;-)

Na koniec dodam, że starałem się opisać powyższe rozwiązanie w możliwie przejrzysty sposób. W przypadku niejasności proszę o pytania w komentarzach. Proszę jednak, aby w komentarzach nie opisywać swojej konkretnej sytuacji i nie oczekiwać z mojej strony gotowego harmonogramu.



piątek, 19 maja 2017

Nowa promocja w Play - dobra oferta dla wybranych.

Dobra oferta w Play to rzadkie zjawisko. Dlatego postanowiłem najnowszej promocji Play poświęcić oddzielny wpis.
Jak widzicie na powyższej grafice, w promocji mamy do wyboru dwa telefony w mocno obniżonej cenie.
iPhone SE 32 GB za 1 zł w abonamencie 125 zł/m-c na pewno dobrą ofertą nie jest.
Natomiast Xperię X możemy kupić za 1 zł już w abonamencie za 95 zł/m-c i właśnie ta propozycja może być dla niektórych dobrą ofertą.
Dlaczego dla niektórych? Telefon w sklepach kosztuje (za Ceneo) od 1400 zł w górę, i jest to raczej niewygórowana cena jak za solidnego średniaka od firmy z tradycjami, opartego na dobrze znanym Snapdragonie 650, z 3 GB RAM, niezłym aparatem i nieudokumentowaną (ale potwierdzoną przez użytkowników) wodoodpornością. 
Aby nazwać ofertę Play dobrą ofertę według mojej definicji, za całą umowę nie powinniśmy zapłacić więcej niż 1400 + 24 x 15 = 1760 zł. Tymczasem 24 x 95 zdecydowanie przekracza tę wartość.
Natomiast osoby przenoszące numer do Play z oferty abonamentowej u innego operatora mogą skorzystać z promocji oferującej do 6 miesięcy abonamentu za 0 zł - do dnia przeniesienia numeru.
Osoba, która ma możliwość w pełni wykorzystać tę promocję zapłaci zatem znacznie mniej: 18 miesięcy abonamentu po 95 zł/m-c to 1710 zł, a po doliczeniu aktywacji i 1 zł za telefon wynik wciąż jest mniejszy niż 1760 zł.
Minusem takiego rozwiązania jest to, że przez pierwsze 6 miesięcy umowy wprawdzie nie płacimy abonamentu, ale prawdopodobnie mało kto będzie w pełni korzystał z usług na numerze tymczasowym.
Mamy taką możliwość, bo operator oferuje pełny no-limit w kraju, ale trudno sobie wyobrazić, że przez 6 miesięcy będziemy dzwonić do rodziny czy znajomych z nowego, nieznanego im numeru.
Dlatego być może poprawniej będzie kiedy całkowity koszt umowy 1741 zł odniesiemy do 18 miesięcy a nie 24 miesięcy użytkowania. (1741 - 1400)/18 = 18,9 zł/m-c. Jak widać przy takim założeniu oferty nie można nazwać już dobrą, choć niewiele jej do tego brakuje.
Sam abonament, czyli formuła solo L oferuje całkiem przyjemny zakres usług. Nielimitowane rozmowy SMS i MMS, to już standard. Do tego dochodzi nielimitowany pakiet internetowy, ale tu zaczyna się już schody, a właściwie jeden schodek, polegający na tym, że powyżej 10 GB w miesiącu pojawi się ograniczenie prędkości do 1 Mb ;-) Miłym dodatkiem będzie natomiast bezpłatna TV w telefonie (pakiet podstawowy) i roczny bezpłatny dostęp do serwisu ShowMax.
Standardowo oferta przewiduje pakiet nielimitowanych rozmów/SMS/MMS i 500 MB w roamingu EU przez 30 dni w ciągu całej umowy. Do tego, w wyniku dyrektywy UE, operator łaskawie ;-) dorzucił 400 bezpłatnych minut rocznie na połączenia przychodzące. Jak oni teraz rozliczą taki miks to ja naprawdę nie wiem. :-D 
Osoby potencjalnie zainteresowane ofertą proszę o kontakt na blogowy email: zielony71a@gmail.com
w celu udzielenia szczegółowych instrukcji co do sposobu skorzystania z oferty. 


poniedziałek, 15 maja 2017

Roaming po nowemu - przegląd abonamentowych ofert operatorów.

Przewidywanie przyszłości to niełatwe zajęcie. Do tego stopnia, że nawet teraz nie potrafię jednoznacznie  powiedzieć, czy moje przewidywania były trafne. :-D
Kiedy przewidywałem, że operatorzy nie pozwolą nam na rozmowy w roamingu w ramach posiadanych pakietów minut na rozmowy krajowe, to prawie miałem rację. Prawie w tym przypadku robi jednak wielką różnicę, bowiem jeden operator (i to akurat Orange, którego ofertę niby znam najlepiej) postąpił wbrew moim przewidywaniom. Wprawdzie tylko w ofercie abonamentowej - ale jednak, w dodatku dotyczy to także marki Nju!

Postanowiłem dokonać dla Was przeglądu nowych zasad roamingu w obrębie UE u największych operatorów. Nie będzie to łatwe, bo zasady różnią się nawet w obrębie jednego operatora w zależności od posiadanej taryfy. Dodatkowo zasady są inne w abonamencie, a inne w ofercie na kartę. Potrzebne będą więc pewne uproszczenia, aby całość zamieścić w syntetycznej formie. Dlatego poniższe zestawienie traktujcie jako orientacyjne, przed podjęciem decyzji o zmianie operatora zalecam zapoznanie się ze szczegółowym cennikiem wybranej oferty. Oczywiście zestawienie dotyczy tylko najnowszych ofert operatorów, które są obecnie sprzedawane. W ofertach archiwalnych może to wyglądać nieco inaczej.


* fair use policy przewiduje wprowadzenie ograniczeń w przypadku nadużyć - informacja SMS-em.

Uwagi.
1. Jeżeli w obowiązującej umowie/promocji macie wliczone darmowe minuty/SMS/MB w roamingu, to nawet jeśli w tabelce znajdziecie 0, to oczywiście te pakiety dalej Wam przysługują.
2. W przypadku Orange rozmowy/SMS "tak jak krajowe" oznacza, że limit, który do tej pory mieliśmy w kraju obowiązuje także na usługi w roamingu EU.
3. Wliczone w abonament minuty przychodzące w rzeczywistości obowiązują przez rok kalendarzowy. Liczbę minut w miesiącu podałem tylko w celach porównawczych. Określona w tabelce liczba minut wynika z podzielenia limitu rocznego przez 12.
4. Przykład obliczania pakietu bezpłatnego internetu w roamingu w Orange: Abonament za 100 zł/m-c - 100/20 = 5 GB pakiet internetu. Jest to wartość przybliżona. W cenniku znalazł się zapis, że otrzymywane rabaty pomniejszają przysługujący pakiet, ale należy raczej zakładać, że nie dotyczy to rabatów przyznawanych na konto - czyli rabatów Open.
5. Wartości podane w tabeli wynikają z opublikowanych cenników operatorów. Nie wykluczam, że część z operatorów zdecyduje się wkrótce na wprowadzenie dodatkowych promocji dotyczących roamingu. Wprowadzanie niskich stawek cennikowych jest ryzykowne. Każda korekta cennika w górę daje bowiem abonentom możliwość zerwania umowy bez odszkodowania.

Bardzo starałem się w niniejszym wpisie uniknąć błędów, ale ze względu na świeżość tematu nie mogę ich całkowicie wykluczyć. Gdyby ktoś coś zauważył to proszę o komentarze.


Cennik roamingowy Orange abonament.
Cennik roamingowy T-Mobile abonament.
Cennik roamingowy Plus abonament.
Cennik roamingowy Play abonament.

Aktualizacja.
W ostatniej chwili wszyscy czterej najwięksi operatorzy ostatecznie zdecydowali się jednak na zniesienie dodatkowych opłat za rozmowy i SMS w roamingu w obrębie UE. Oznacza to pełne wdrożenie zasady "roam like at home" w tym zakresie.  

sobota, 13 maja 2017

Gest Kozakiewicza? Play ogłasza nowe cenniki rozmów w roamingu.

Niemal równy miesiąc temu popełniłem wpis na temat planowanych zmian w roamingu w krajach Unii Europejskiej.
Nie lubię wróżyć z fusów, ale napisałem go wtedy dlatego, że zaobserwowałem wśród wielu z Was nadmierny optymizm , który w skrócie sprowadzał się do stwierdzenia "nie potrzebuję abonamentu z wliczonym roamingiem, bo wkrótce roaming zostanie zniesiony". Ja nie byłem w tym względzie aż takim optymistą, ale wczorajszy komunikat Play zaskoczył nawet mnie. Zaskoczył to za małe słowo. Wprawił mnie w osłupienie. To że rozmowy wychodzące w roamingu nadal będą płatne oczywiście mnie nie zdziwiło, jednak Play ma zamiar nadal pobierać opłaty w roamingu za rozmowy przychodzące!

Moim zdaniem jest to jawna kpina z zasady "roam like at home". Żaden z operatorów nie pobiera w kraju opłat za rozmowy przychodzące. Nie ma takiej pozycji w cenniku.
Owszem, można się było spodziewać jakiś zasad ograniczających nadużycia. Można sobie bowiem wyobrazić, że całkowicie darmowe rozmowy przychodzące byłyby nadużywane i niektórzy (nieliczni) użytkownicy wisieliby na telefonie niemal 24h/dobę. To co zaprezentował Play w nowych cennikach wygląda jednak jak ponury żart. W większości taryf zaproponowano nam 300 do 500 minut darmowych minut przychodzących w roamingu rocznie. A są i prawdziwe "perełki", takie jak Formuła Komfort Unlimited dla Firm (ale beka z tą nazwą :-D), w której do dyspozycji mamy "aż" 50 minut przychodzących w roamingu rocznie!

Powiem szczerze, że jestem zbulwersowany. Bez względu na fakt, że nie mam i nie planuję mieć ani jednej karty SIM w Play. Obawiam się bowiem, że pozostali operatorzy postanowią nam zaproponować zbliżone rozwiązania.
Dlatego uważam, że każdy z nas powinien coś w tej sprawie zrobić. Gorąco do tego namawiam!
W jednym z najbliższych wpisów postaram się zamieścić adresy emailowe wszystkich możliwych instytucji do których można teoretycznie wysyłać skargi w tej sprawie. Postaram się także przygotować wzory pism dla tych, którzy chcieliby coś zrobić, ale cierpią na deficyt wolnego czasu;-)

środa, 10 maja 2017

Cubot Manito - czyli kolejny wpis o telefonach z Chin.

Stali czytelnicy bloga pewnie pamiętają dlaczego do tej pory z chińskich telefonów polecałem głównie Xiaomi. Jeżeli ktoś chce sobie wiedzę utrwalić to polecam ten wpis ;-)
Zaszły jednak nowe okoliczności, które spowodowały, że zacząłem szukać alternatywy.
Chodzi o kłopoty z celnikami, o których pisałem w tym artykule. Wprawdzie zjawisko na razie  nie rozszerzyło się na resztę kraju, ale nie ma żadnej pewności, że to się nie zmieni.
Dodatkowo jedyny pewny sprzedawca Xiaomi z Aliexpress oferujący przesyłkę omijającą polskich celników (Goldway) nie wysyła już telefonów w ten sposób, co sprawiło, że telefony Xiaomi podrożały dla nas z dnia na dzień o prawie 20%.

Jednocześnie dowiedziałem się, że jedna z mniej znanych chińskich marek - a mianowicie Cubot oferuje całkiem sprawnie działający serwis "w Polsce". Skąd ten cudzysłów? W razie problemów telefon wysyłamy do centrum logistycznego w Polsce, a dopiero później jest on ewentualnie odsyłany do Chin w celu naprawy. Dla nas jest to jednak dość znacząca różnica, po pierwsze ze względu na niższą cenę przesyłki krajowej, ponadto mamy pewność, że w drodze powrotnej telefon nie trafi w ręce celników. Dodatkową zaletą serwisu Cubota są względnie niskie ceny napraw.
Według informacji z forum wymiana wyświetlacza kosztowała przykładowo 18,5$ podczas gdy za sam wyświetlacz na Aliexpress trzeba było zapłacić 30$ (źródło).
Kolejną zaletą Cubota jest to, że telefony tej marki możemy kupić z wysyłką z Niemiec, która eliminuje ryzyko naliczenia VAT (i ogólnie spotkania z polskimi celnikami). Spis znanych mi sklepów, które oferują ten sposób wysyłki zamieściłem w tym wpisie na blogu.

Wszystko to sprawiło, że postanowiłem sam wypróbować Cubota, a konkretnie model Manito.
Sam telefon mam od bardzo niedawna, dlatego dzisiaj przedstawię tylko swoje pierwsze wrażenia i informacje ogólne o telefonie.

Nie ukrywam, że jedną z największych zalet tego telefonu jest jego cena. Telefon kosztował mnie niespełna 80$, a po uwzględnieniu cashbacku ostatecznie za telefon zapłaciłem nieco ponad 250 zł.
W odróżnieniu od standardowych zakupów w Chinach, na przesyłkę czekałem jedynie 2 dni robocze. Przesyłkę dostarczył kurier DHL, a nadawcą było centrum logistyczne ze Słubic. Wysyłka z Niemiec okazała się w praktyce wysyłką krajową. O spotkaniu z celnikami nie mogło być zatem mowy.


Stylistyka telefonu raczej nie wzbudzi u nikogo zachwytu. Producent chwali się się wprawdzie szkłem 2,5D, ale w praktyce bardzo trudno to dostrzec, chyba, że przez lupę ;-) To znaczy szkło jest rzeczywiście lekko zaokrąglone na brzegach, ale jest to znacznie mniej widoczne niż np. w LG K10, nie mówiąc już o modelach Edge od Samsunga.


Brak czytnika linii papilarnych przy tej cenie nie dziwi, zresztą może to i lepiej, bo czytniki w tanich telefonach bardzo rzadko działają poprawnie.
Dla mnie osobiście wadą jest gniazdo micro USB znajdujące się w górnej krawędzi telefonu.


Nieco łatwiej było mi dostrzec wewnętrzne piękno urządzenia :-D
Mediatek 6737 to klasyka telefonów z niskiej/średniej półki, ale za to do dyspozycji mamy aż 3 GB pamięci RAM i 16 GB pamięci na aplikacje, choć dostępne dla użytkownika jest tylko nieco ponad 10 GB.
Najważniejsze jednak jest to, że producent nie oszczędzał na jakości tych pamięci, czego mocno się obawiałem. Szybkości zapisu i odczytu zmierzone programem AndroBench mieszczą się w przyzwoitym zakresie i odbiegają znacząco od wyników telefonów budżetowych.

Jeszcze niedawno taką szybkością pamięci nie mogły się poszczycić (?) flagowce, takie jak np. Xperia Z3.
Standardowo dla chińskich telefonów mamy 2 gniazda kart SIM + osobne gniazdo na kartę pamięci.
Telefon obsługuje LTE, w tym słynny zakres b20, czego brakuje w większości telefonów Xiaomi.
Brak NFC w chińskich telefonach chyba nikogo już nie dziwi.

Pięciocalowy ekran o rozdzielczości 1280x720 pix jest wystarczająco jasny, żeby dało się z niego korzystać w słoneczny dzień, ma niezłe kąty widzenia i całkiem przyjemne kolory.
Automatyczna regulacja jasności działa poprawnie, choć z wyraźnym (około 2-3 s) opóźnieniem.
Ekran rozpoznaje 10 punktów dotyku, co nie zawsze jest regułą w telefonach budżetowych.
Producent zdecydował się pozostawić wychodzącą ostatnio z mody "szufladę" na aplikacje, co pomaga utrzymać porządek na pulpicie.


Standardowo dostajemy jeden pulpit z podstawowymi funkcjami na dole ekranu: dialer, kontakty, "szuflada" aplikacji, SMS, aparat. Powyżej zgrupowane pod jedną ikonką aplikacje od Googla oraz sklep Play. Doinstalowane aplikacje użytkownika pojawiają się standardowo na drugim pulpicie, choć oczywiście można wszystko poprzemieszczać wg. własnego uznania.
Telefon jest całkiem nieźle spolszczony, bardzo trudno jest znaleźć angielskie napisy, wyjątkiem są jak zwykle ustawienia gestów, które pozostały całkowicie nieprzetłumaczone.



 Wyniki benchmarków pokazują wyniki jakich mniej więcej można było się spodziewać, biorąc pod uwagę cenę telefonu.



GPS zadziwiająco szybko łapie fixa (do 5 s w mieszkaniu, w którym inne telefony w ogóle mają z tym problem!), natomiast ma pewne kłopoty z dokładnością.



Jak widać na powyższych screenach z Endomondo, GPS  potrafi wskazać, że jedziemy poboczem, pokonujemy skrzyżowania pod prąd, a nawet płyniemy rzeką ;-) Przyznam, że widziałem już urządzenia dokładniejsze, ale z drugiej strony jeżeli nie będziemy chcieli używać telefonu stale w role nawigacji, to prawdopodobnie do okazjonalnego wykorzystania będzie to dokładność wystarczająca.

Zdjęcia zrobione telefonem na pierwszy rzut oka (zwłaszcza na ekranie telefonu) wyglądają zachęcająco.
Oczywiście nie możemy się spodziewać poprawnych zdjęć w złych warunkach oświetleniowych, ale to jest raczej oczywiste, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę telefonu. Kiedy jednak porównamy te zdjęcia ze zdjęciami wykonanymi innym telefonem, to jest już trochę gorzej. Długo zastanawiałem się jaki telefon wybrać do porównania. Wiadomo, że porównanie z Samsungiem S7 byłoby w dalekim stopniu niesprawiedliwe. Ostatecznie mój wybór padł na Redmi 2, ze względu na podobny przedział cenowy telefonu i zbliżoną rozdzielczość aparatu (5 vs 8 mpix).






Po lewej zdjęcia z Redmi 2, po prawej z Cubota. Zdjęcia robione były tak jak najczęściej robmy zdjęcia z telefonu - na szybko, bez namysłu i grzebania w ustawieniach. Różnica wielkości wynika z rozdzielczości aparatów.
Wnioski wyciągnijcie sami, moim zdaniem jednak nawet tak słaby konkurent jak Redmi 2 jest dla Manito groźnym przeciwnikiem ;-)


Na koniec sprawa baterii. Według danych producenta bateria ma pojemność 2350 mAh i budzi to moje obawy. Doświadczenie uczy jednak, że Chińczycy w tanich telefonach dość swobodnie posługują się cyframi opisującymi pojemność baterii. Nieraz okazuje się, że telefon o teoretycznie dużej pojemności baterii działa zadziwiająco krótko, a realna zmierzona pojemność baterii jest znacząco niższa niż deklaruje producent. Dlatego nie przywiązywałbym zbyt dużej wagi do cyferek. Ważną zaletą telefonu jest to, że baterię można samemu wymienić. O jej rzeczywistych osiągach poinformuję po dokładnym sprawdzeniu.

Zamierzam także doświadczalnie sprawdzić co tak naprawdę dają nam 3 GB pamięci RAM w porównaniu do telefonu z 2 GB pamięci.

Cubot ogólnie wywarł na mnie pozytywne pierwsze wrażenie (nie mówię tu o stylistyce, a o działaniu i wrażeniu solidności). Jak dla mnie jest jednak zdecydowanie zbyt wielki i ciężki. Jego rozmiary (144/73/9 mm i waga178 g wg. producenta) są porównywalne/wyższe do LG G6 ;-) Z tym, że LG G6 ma ekran 5,7 cala, a Cubot tylko 5. Mimo to postanowiłem się dla Was trochę z nim pomęczyć, bo warunki jego zakupu są naprawdę atrakcyjne, a wydajność wydaje się być wystarczająca dla przeciętnego użytkownika.
Przy odrobinie szczęścia ;-) być może uda mi się także przetestować serwis Cubota.
c.d.n.