Kolejny raz piszę o chińskich telefonach i wygląda na to, że będę pisał o nich coraz częściej z co najmniej 2 powodów :-D
Pierwszy powód jest taki, że w ofertach operatorów (jak na szybko policzyłem) już 30% do 40% stanowią modele chińskich producentów. Mówię tu o liczbie modeli, a nie udziale w sprzedaży, ale ten powoli zbliża się do tego poziomu. W pierwszym kwartale 2016 sam Huawei w Polsce sprzedał 432 tyś telefonów, co dało mu drugie miejsce w rankingu sprzedaży (za Samsungiem) i 23% udział w rynku (źródło). Przypomnę, że to było zanim zaprzęgnięto do reklamy Lewandowskiego i zanim Huawei P9 Lite stał się hitem sprzedaży u operatorów. Inni chińscy producenci dołożyli do tego kolejne 10% udziału w rynku, a przecież w takich statystykach nie uwzględnia się siłą rzeczy importu indywidualnego, a prawdopodobnie w tej ostatniej grupie 90% stanowią telefony z Chin.
Chińskie marki znacznie lepiej radzą sobie w Polsce niż rankingach światowych, czego przyczyną niewątpliwie jest niższa siła nabywcza Polaków w porównaniu z Europą Zachodnią i USA.
Drugi powód jest taki, że sam zaraziłem się "chińską zarazą" ;-)
Co to takiego?
Jest to syndrom, który zaobserwowałem u wielu osób. Polega on na tym, że po zakupie swojego pierwszego chińskiego telefonu delikwent zaczyna obsesyjnie myśleć o zakupie następnego (jeszcze lepszego), a uznane marki przestają dla niego istnieć :-D
Uchronić się przed chorobą można tylko na dwa sposoby. W ogóle nie zaczynać (a najlepiej nie rozmawiać z osobami zarażonymi) lub kupić na początek coś z absolutnie najniższej półki (na tę chwilę Doogee albo Homtom, choć widać tu pewien progres i być może w przyszłości ta szczepionka przestanie działać). Przyznam, że akurat w moim przypadku to ostatnie nie zadziałało;-)
Proponuję, aby osoby które chcą za wszelką cenę uniknąć zarażenia zakończyły lekturę w tym miejscu;-)
Często wrzucam na blogowego fanpage'a ciekawe oferty. Ale tak naprawdę to najciekawszych najczęściej nie wrzucam. Nie dlatego, że nie chcę. Po prostu trwają one tak krótko, że zanim sam się o nich dowiem i zdążę o tym napisać, to już są nieaktualne. A nawet gdybym się sprężył, to i tak bardzo niewielu z Was zdąży to przeczytać;-)
Przykłady takich ofert z ostatniego okresu to:
TCL P561U - czyli 5,5 calowy telefon z 2 GB RAM i LTE za około 200 zł (o tym akurat napisałem na FB, a ponieważ sam zdążyłem kupić jeden do testów, to wkrótce będziecie mogli się z nim bliżej zapoznać).
Xiaomi Mi 5 - czyli flagowy telefon Xiaomi, porównywalny z Samsungiem S6, za niecałe 800 zł.
Tego ostatniego zdążyłem dodać do koszyka, ale okazało się, że akurat nie miałem tyle środków na karcie;-)
Lenovo A806 - pod względem parametrów porównywalny z Huawei P8 Lite, ale w cenie około 200 zł.
Ta oferta jest jeszcze aktualna, ale żeby osiągnąć tą cenę trzeba trochę pokombinować (normalna cena w Chinach to około 300 zł). Zainteresowanym przekażę tę wiedzę prywatnie, ponieważ dla większości z Was byłaby to nudna lektura;-)
Do czego zmierzam?
W ramach zajęć klubowych mam dla Was następującą ofertę.
Jeżeli jesteście zainteresowani zakupem chińskiego telefonu, a za bardzo się na tym nie znacie, to pomogę Wam wybrać odpowiedni model, a następnie pomogę kupić go w bardzo dobrej cenie. Może sprecyzuję, że moja pomoc polega wyłącznie na doradztwie, nie zamierzam być tu pośrednikiem, ani tym bardziej na tym zarabiać. Wręcz przeciwnie, osobie, która skorzysta z oferty, dorzucę jakiś fajny gratis i członkostwo w klubie.
W zamian oczekuję, że osoba ta podzieli się z Czytelnikami bloga wrażeniami z użytkowania zakupionego telefonu. Z tego względu najlepiej byłoby, aby była to osoba, która do tej pory nie miała do czynienia z chińskimi telefonami. Mam nadzieję, że dzięki temu będzie bardziej obiektywna (bo jeszcze nie dotknięta "chińską zarazą").
Zgłoszenia i pytania proszę tradycyjnie kierować na blogowego emaila: zielony71a@gmail.com
niedziela, 4 września 2016
czwartek, 1 września 2016
Na przeczekanie...
Oferta abonamentowa ostatnio jest taka, że nie mam o czym pisać;-)
Tym, którym kończy się umowa radzę czekać, ale nie wszyscy czekać mogą...
Dlatego intensywnie myślałem ostatnio o jakiejś ciekawej ofercie na przeczekanie i chyba coś znalazłem.
Oczywiście chodzi o ofertę na kartę. Skoro czekamy na dobrą ofertę, to nie możemy być w trakcie tego oczekiwania związani długim kontraktem. Do tej pory polecałem na przeczekanie ofertę Virgin Mobile, ale ostatnio pojawiło się coś znacznie lepszego (bo prawie za darmo;-) ).
Przypomnę, że o bonusie za zarejestrowanie numeru w Play wspomniałem już w tym wpisie.
Dzisiaj napiszę jednak o innym aspekcie tej promocji. W taryfach głosowych za rejestrację numeru otrzymamy bowiem pakiet złotówek na konto promocyjne (co oznacza, że nie kupimy za nie pakietów). Dla przenoszących numer do Play będzie to zasadniczo 100 lub 200 zł, aczkolwiek zdarzało się podobno, że niektórzy dostawali 260 zł. Poza tym dostajemy też roczną ważność konta oraz pakiet 10 GB internetu. Wszystko to ważne jest 30 dni, na szczęście istnieje możliwość przedłużenia.
Formuła Mini Max na kartę w Play to rozwiązanie dla rozmawiających dużo.
Operator wprowadził ją już kilka lat temu, ale dzięki ostatnio wprowadzonym bonusom za rejestrację numeru, formuła nabrała nowego blasku;-)
Według informacji operatora w Formule Mini Max na kartę za nielimitowane rozmowy do wszystkich sieci zapłacimy co najwyżej 29 zł. Za nielimitowane SMS najwyżej 9 zł.
Przy maksymalnym użytkowaniu otrzymane 100 zł za rejestrację numeru wystarczy nam prawie na 3 miesiące nielimitowanych rozmów i SMS. Do tego czasu prawdopodobnie znajdziemy już fajną promocję abonamentową, a przy tym będziemy mogli skorzystać z przywilejów należnych nowym klientom;-)
Co należy zrobić aby skorzystać z promocji?
1. Należy udać się do salonu Play i przenieść swój numer do Play na kartę.
2. Po aktywacji numeru należy zmienić taryfę na Mini Max (kodem *163*9#)
3. Po aktywacji taryfy docelowej należy aktywować bonus za rejestrację (kodem *111*300*1#)
4. Bonus będzie ważny 30 dni, dlatego przed upływem jego ważności trzeba go koniecznie przedłużyć, o czym przeczytacie za chwilę.
Dla rozmawiających niewiele jest jeszcze inne rozwiązanie.
Rozwiązaniem tym jest pozostanie w domyślnej taryfie jaką otrzymamy po przeniesieniu numeru, czyli Play Fresh. W tej taryfie każda minuta rozmów i każdy SMS są taryfikowane wg. cennika, natomiast łącznie możemy otrzymać aż 260 zł na konto promocyjne, co wystarczy na prawie 1000 minut rozmów do wszystkich sieci. To oznacza, że osoby rozmawiające niewiele mogą to wykorzystywać nawet przez kilka miesięcy.
Co należy zrobić aby skorzystać z promocji w tej formie?
1. Należy udać się do salonu Play i przenieść swój numer do Play na kartę.
2. Po aktywacji numeru należy doładować konto min 5 zł, aby otrzymać bonus 60 zł za przeniesienie numeru (ostatnio podobno coś zmienili i te 60 zł nie jest gwarantowane. Gdyby nie wpadło, to nie zaszkodzi złożyć reklamację;-) ).
3. Należy aktywować bonus za rejestrację (kodem *111*300*1#). Dzięki temu, że nie zmienialiśmy taryfy zamiast 100 zł otrzymamy aż 200 zł na konto promocyjne.
4. Bonus będzie ważny 30 dni, dlatego przed upływem jego ważności trzeba go koniecznie przedłużyć, o czym przeczytacie za chwilę.
Jak przedłużyć ważność środków na koncie promocyjnym?
Jest kilka możliwości:
1. Wykorzystując kody z promocji Coca Coli, takie jakie sprzedawane są np. na tej aukcji. (nie mam nic wspólnego ze sprzedającym, link wklejam tylko w celach edukacyjnych).
2. Uruchamiając pakiet 10 za 5. Jest to promocja, która dzięki użyciu magicznego zaklęcia *111*81*1# zamienia nam 5 zł z konta głównego na 10 zł na koncie promocyjnym, przy okazji wydłużając jego ważność o 30 dni. Oczywiście przed wypowiedzeniem zaklęcia trzeba zadbać o to, żeby mieć 5 zł na koncie głównym.
3. Doładowując konto przez internet lub Facebooka.
Na koniec drobna uwaga. Zasadniczo lepiej orientuję się w ofercie abonamentowej, dlatego będę wdzięczny jeśli w komentarzach skorygujecie ewentualne nieścisłości, których wprawdzie starałem się uniknąć, ale któż z nas nie popełnia błędów... :-)
Tym, którym kończy się umowa radzę czekać, ale nie wszyscy czekać mogą...
Dlatego intensywnie myślałem ostatnio o jakiejś ciekawej ofercie na przeczekanie i chyba coś znalazłem.
Oczywiście chodzi o ofertę na kartę. Skoro czekamy na dobrą ofertę, to nie możemy być w trakcie tego oczekiwania związani długim kontraktem. Do tej pory polecałem na przeczekanie ofertę Virgin Mobile, ale ostatnio pojawiło się coś znacznie lepszego (bo prawie za darmo;-) ).
Przypomnę, że o bonusie za zarejestrowanie numeru w Play wspomniałem już w tym wpisie.
Dzisiaj napiszę jednak o innym aspekcie tej promocji. W taryfach głosowych za rejestrację numeru otrzymamy bowiem pakiet złotówek na konto promocyjne (co oznacza, że nie kupimy za nie pakietów). Dla przenoszących numer do Play będzie to zasadniczo 100 lub 200 zł, aczkolwiek zdarzało się podobno, że niektórzy dostawali 260 zł. Poza tym dostajemy też roczną ważność konta oraz pakiet 10 GB internetu. Wszystko to ważne jest 30 dni, na szczęście istnieje możliwość przedłużenia.
Formuła Mini Max na kartę w Play to rozwiązanie dla rozmawiających dużo.
Operator wprowadził ją już kilka lat temu, ale dzięki ostatnio wprowadzonym bonusom za rejestrację numeru, formuła nabrała nowego blasku;-)
Według informacji operatora w Formule Mini Max na kartę za nielimitowane rozmowy do wszystkich sieci zapłacimy co najwyżej 29 zł. Za nielimitowane SMS najwyżej 9 zł.
Przy maksymalnym użytkowaniu otrzymane 100 zł za rejestrację numeru wystarczy nam prawie na 3 miesiące nielimitowanych rozmów i SMS. Do tego czasu prawdopodobnie znajdziemy już fajną promocję abonamentową, a przy tym będziemy mogli skorzystać z przywilejów należnych nowym klientom;-)
Co należy zrobić aby skorzystać z promocji?
1. Należy udać się do salonu Play i przenieść swój numer do Play na kartę.
2. Po aktywacji numeru należy zmienić taryfę na Mini Max (kodem *163*9#)
3. Po aktywacji taryfy docelowej należy aktywować bonus za rejestrację (kodem *111*300*1#)
4. Bonus będzie ważny 30 dni, dlatego przed upływem jego ważności trzeba go koniecznie przedłużyć, o czym przeczytacie za chwilę.
Dla rozmawiających niewiele jest jeszcze inne rozwiązanie.
Rozwiązaniem tym jest pozostanie w domyślnej taryfie jaką otrzymamy po przeniesieniu numeru, czyli Play Fresh. W tej taryfie każda minuta rozmów i każdy SMS są taryfikowane wg. cennika, natomiast łącznie możemy otrzymać aż 260 zł na konto promocyjne, co wystarczy na prawie 1000 minut rozmów do wszystkich sieci. To oznacza, że osoby rozmawiające niewiele mogą to wykorzystywać nawet przez kilka miesięcy.
Co należy zrobić aby skorzystać z promocji w tej formie?
1. Należy udać się do salonu Play i przenieść swój numer do Play na kartę.
2. Po aktywacji numeru należy doładować konto min 5 zł, aby otrzymać bonus 60 zł za przeniesienie numeru (ostatnio podobno coś zmienili i te 60 zł nie jest gwarantowane. Gdyby nie wpadło, to nie zaszkodzi złożyć reklamację;-) ).
3. Należy aktywować bonus za rejestrację (kodem *111*300*1#). Dzięki temu, że nie zmienialiśmy taryfy zamiast 100 zł otrzymamy aż 200 zł na konto promocyjne.
4. Bonus będzie ważny 30 dni, dlatego przed upływem jego ważności trzeba go koniecznie przedłużyć, o czym przeczytacie za chwilę.
Jak przedłużyć ważność środków na koncie promocyjnym?
Jest kilka możliwości:
1. Wykorzystując kody z promocji Coca Coli, takie jakie sprzedawane są np. na tej aukcji. (nie mam nic wspólnego ze sprzedającym, link wklejam tylko w celach edukacyjnych).
2. Uruchamiając pakiet 10 za 5. Jest to promocja, która dzięki użyciu magicznego zaklęcia *111*81*1# zamienia nam 5 zł z konta głównego na 10 zł na koncie promocyjnym, przy okazji wydłużając jego ważność o 30 dni. Oczywiście przed wypowiedzeniem zaklęcia trzeba zadbać o to, żeby mieć 5 zł na koncie głównym.
3. Doładowując konto przez internet lub Facebooka.
Na koniec drobna uwaga. Zasadniczo lepiej orientuję się w ofercie abonamentowej, dlatego będę wdzięczny jeśli w komentarzach skorygujecie ewentualne nieścisłości, których wprawdzie starałem się uniknąć, ale któż z nas nie popełnia błędów... :-)
sobota, 27 sierpnia 2016
Królik z kapelusza, czyli Huawei P9 Lite w ofercie Freenet.
Ostatnio jest tak, że żeby wycisnąć trochę soku z Pomarańczy trzeba się trochę natrudzić;-)
Komu by przyszło do głowy szukać najnowszego króla sprzedaży pośród modemów, routerów, notebooków itp.
Mnie też to nie przyszło do głowy. Trafiłem na niego przypadkiem i także przypadkiem okazało się, że jest to całkiem niezła oferta! :-)
Powyższa grafika podsumowuje ofertę: abonament LTD dla domu za 45 zł/m-c, rata za telefon i router 25 zł/m-c, do tego 99 zł opłaty na start. Razem z aktywacją nieco ponad 1800 zł. Ale w zamian dostajemy telefon i router warte według cen sklepowych ponad 1400 zł. Do tego dostajemy nielimitowany pakiet transmisji danych w strefie domowej (powyżej 150 GB lejek 1 Mbps) i 60 GB poza strefą domową.
Z powyższych pakietów możemy korzystać na każdym numerze znajdującym się na tym samym koncie abonenckim. Jest to więc świetne uzupełnienie abonamentu telefonicznego, z niewystarczającym dla nas pakietem danych. Całkiem nieźle jak na nieco ponad 17 zł/m-c ( (1800 - 1400)/24 ). Ale to nie wszystko! Dostajemy coś jeszcze... Rabat Open Extra! W zależności od posiadanego abonamentu telefonicznego może on wynosić nawet 45 zł miesięcznie!
Huawei P9 Lite w ofertach głosowych, nawet w najniższym abonamencie kosztuje teraz prawie 1800 zł (abonament + raty za telefon). Wszystko wskazuje więc na to, że amatorzy tego telefonu zamiast myśleć o przedłużeniu umowy z tym aparatem powinni zwrócić uwagę na powyższą ofertę.
Zwłaszcza, że ostateczną cenę można jeszcze obniżyć używając kodu rabatowego. W tej ostatniej sprawie tradycyjnie proszę o o kontakt poprzez blogowy adres email: zielony71a@gmail.com
Na koniec przypomnę, że kilka innych szczegółów oferty Freenet omówiłem w tym wpisie.
Opisałem tam również w jaki sposób podczas zamawiania tej oferty możecie jednocześnie zapisać się do klubu czytelników bloga, do czego gorąco zachęcam:-)
Aktualizacja z dnia 26.09.2016
Przez długi czas zestaw wisiał na stronie Orange, ale nie dało się go zamówić.
Dlatego napisałem do biura rzecznika prasowego Orange emaila z prośbą o wyjaśnienie.
Oto oficjalna odpowiedź, po której nadal nic nie wiadomo:
Czytelnicy donoszą natomiast, że zestaw nadal można zamówić przez DUK oraz z w salonach firmowych.
Komu by przyszło do głowy szukać najnowszego króla sprzedaży pośród modemów, routerów, notebooków itp.
Mnie też to nie przyszło do głowy. Trafiłem na niego przypadkiem i także przypadkiem okazało się, że jest to całkiem niezła oferta! :-)
Powyższa grafika podsumowuje ofertę: abonament LTD dla domu za 45 zł/m-c, rata za telefon i router 25 zł/m-c, do tego 99 zł opłaty na start. Razem z aktywacją nieco ponad 1800 zł. Ale w zamian dostajemy telefon i router warte według cen sklepowych ponad 1400 zł. Do tego dostajemy nielimitowany pakiet transmisji danych w strefie domowej (powyżej 150 GB lejek 1 Mbps) i 60 GB poza strefą domową.
Z powyższych pakietów możemy korzystać na każdym numerze znajdującym się na tym samym koncie abonenckim. Jest to więc świetne uzupełnienie abonamentu telefonicznego, z niewystarczającym dla nas pakietem danych. Całkiem nieźle jak na nieco ponad 17 zł/m-c ( (1800 - 1400)/24 ). Ale to nie wszystko! Dostajemy coś jeszcze... Rabat Open Extra! W zależności od posiadanego abonamentu telefonicznego może on wynosić nawet 45 zł miesięcznie!
Huawei P9 Lite w ofertach głosowych, nawet w najniższym abonamencie kosztuje teraz prawie 1800 zł (abonament + raty za telefon). Wszystko wskazuje więc na to, że amatorzy tego telefonu zamiast myśleć o przedłużeniu umowy z tym aparatem powinni zwrócić uwagę na powyższą ofertę.
Zwłaszcza, że ostateczną cenę można jeszcze obniżyć używając kodu rabatowego. W tej ostatniej sprawie tradycyjnie proszę o o kontakt poprzez blogowy adres email: zielony71a@gmail.com
Na koniec przypomnę, że kilka innych szczegółów oferty Freenet omówiłem w tym wpisie.
Opisałem tam również w jaki sposób podczas zamawiania tej oferty możecie jednocześnie zapisać się do klubu czytelników bloga, do czego gorąco zachęcam:-)
Aktualizacja z dnia 26.09.2016
Przez długi czas zestaw wisiał na stronie Orange, ale nie dało się go zamówić.
Dlatego napisałem do biura rzecznika prasowego Orange emaila z prośbą o wyjaśnienie.
Oto oficjalna odpowiedź, po której nadal nic nie wiadomo:
Dzień dobry,
Obecnie zestaw został zdjęty z www.orange.pl z powodów technicznych. Pracujemy nad rozwiązaniem, jednak w tej chwili nie jesteśmy w stanie podać konkretnego terminu jego
wdrożenia.
Z wyrazami szacunku
Anna Wardal
Orange Polska S.A.
Czytelnicy donoszą natomiast, że zestaw nadal można zamówić przez DUK oraz z w salonach firmowych.
środa, 24 sierpnia 2016
Telefony "refurbished".
Dziś kolejna porcja poradnika na temat zakupu telefonów z Chin.
Jakiś czas temu pisałem o telefonach odnowionych w Orange. Jak pewnie pamiętacie byłem skłonny je polecać jako znacznie tańszą alternatywę telefonów nowych, o niemal identycznych właściwościach użytkowych.
Dla porządku przypomnę, że telefony te w zdecydowanej większości pochodzą z odstąpień od umowy, czyli często mogły nawet nie być uruchomione przez nabywcę, ale i tak musiały wrócić do operatora, a następnie zostać poddane testom. Przecież nie ma innej możliwości, aby sprawdzić, czy klient jednak czegoś nie namieszał.
Dziś jednak poruszę nieco inny, choć pokrewny temat.
Telefony "refurbished" czyli odnowione z Chin.
Nazywają się bardzo podobnie, ale to coś zupełnie innego. :-D
O ile się orientuję, to w Chinach nie obowiązuje prawo do odstąpienia od umowy zawartej na odległość.
Telefony "refurbished" to zwyczajnie telefony naprawiane.
Zachęcam do obejrzenia krótkich filmików, które wybrałem dla zilustrowania tego tematu.
Istnieją tam wyspecjalizowane fabryki zajmujące się odnawianiem telefonów.
Wyposażenie takich zakładów może nawet budzić podziw.
Może to się jednak także odbywać inaczej;-)
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że ta druga metoda jest znacznie tańsza.
Jeżeli znajdziecie zatem telefon odnowiony w super niskiej cenie, to jest duże prawdopodobieństwo, że został on odnowiony tą drugą metodą;-)
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że taki odnowiony telefon w kilka chwil może stać się telefonem fabrycznie nowym :-(
Jest to szczególnie prawdopodobne kiedy kupujemy telefon od pośredników. Oczywiście mam tu na myśli pośredników z rodzimego Allegro, a nie dużych importerów.
Dlatego ostrzegam, że kupując chiński telefon na Allegro od sprzedawców z niejednoznacznymi komentarzami, nie tylko nie zmniejszamy ryzyka zakupu, ale wręcz przeciwnie - znacznie je zwiększamy.
Lepiej jest taki telefon kupić w chińskim sklepie o ugruntowanej opinii.
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
Jak przeciąć ostatni kabelek - czyli ładowarki bezprzewodowe.
Telefon komórkowy z założenia jest urządzeniem mobilnym i kabelki powinny być zbędne.
Tak się jednak składa, że jednego kabelka wciąż nie możemy się pozbyć - chodzi o kabelek do ładowarki;-)
Jest wręcz przeciwnie, w najnowszych smartfonach używamy go jeszcze częściej.
Niektóre modele telefonów (najczęściej te najdroższe) pozwalają odrobinę uprościć nam życie, wykorzystując ładowarki indukcyjne. Wprawdzie całkowicie nie pozbędziemy się kabelka, ale chociaż nie musimy go podłączać.
Ładowanie indukcyjne to nie tylko wygoda. Pomijając przypadkowe upadki i zalania to właśnie uszkodzenie gniazda ładowania bywa najczęściej przyczyną przedwczesnego rozstania z telefonem czy tabletem.
Dlatego właśnie możliwość wyposażenia praktycznie każdego telefonu w opcję ładowania bezprzewodowego uważam za interesującą.
Każdego? No prawie. Chińscy producenci akcesoriów pomyśleli bowiem o tych, o których nie pomyśleli producenci telefonów i wymyślili coś takiego:
Jest to odbiornik do ładowarki indukcyjnej, który możemy podłączyć do niemal każdego telefonu. Wtyczka na zdjęciu to standardowa wtyczka micro USB. W sprzedaży są wersje z różnym umiejscowieniem wtyczki, tak że możemy to rozwiązanie zastosować także w telefonach, które gniazdo micro USB mają umiejscowione niecentralnie, a nawet na bocznej krawędzi telefonu.
W niektórych telefonach (jak w tym na zdjęciu niżej) odbiornik bez problemu ukryjemy pod tylną klapką.
Wtedy o obecności odbiornika świadczy tylko zaślepione gniazdo ładowania.
Nie we wszystkich telefonach będzie to jednak takie łatwe. W przypadku kiedy tylnej klapki nie da się zdjąć przy podpiętym kablu ładowania lub w przypadku metalowej obudowy telefonu, żeby ukryć odbiornik będziemy potrzebowali dodatkowo etui (oczywiście, ze względu na estetykę raczej nie powinno być one przeźroczyste, jak na poniższym przykładzie - foto jest czysto poglądowe:-))
Rozwiązanie oczywiście ma swoje wady. Żeby podpiąć telefon do komputera trzeba wyjąć wtyczkę odbiornika. Maksymalny prąd ładowania to 1000 mAh (a przynajmniej ja nie widziałem mocniejszych), co sprawia, że telefon najczęściej będzie się ładował wolniej niż z ładowarki fabrycznej. W niektórych telefonach odbiornik może zakłócać działanie NFC.
Do kompletu potrzebujemy jeszcze nadajnika. Do wyboru mamy wiele modeli, w różnych kształtach i kolorach. Ważne jest aby nadajnik był zgodny ze standardem QI. Dla własnego bezpieczeństwa warto zadbać o to, aby nadajnik ładowarki indukcyjnej był dobrej jakości, dlatego w tym przypadku doradzałbym rozwiązania firmowe.
Członkowie klubu czytelników bloga będą mieli możliwość samodzielnie sprawdzić wszystkie wady i zalety takiego rozwiązania.
Do przetestowania jest zastaw: oryginalna ładowarka indukcyjna Nokia DT901 Fatboy wraz z chińskim (no name) odbiornikiem indukcyjnym, identycznym jak ten, który mieliście okazję zobaczyć na powyższych zdjęciach.
Odbiornik ma wymiary 69x44 mm i będzie pasował do telefonów z gniazdem micro USB umieszczonym centralnie na dolnej krawędzi telefonu, ściętymi narożnikami gniazda do góry (czyli w stronę ekranu).
Chętnych zapraszam do kontaktu na adres: zielony71a@gmail.com
Jak zwykle zakładam, że testujący zachce się podzielić swoimi wrażeniami z pozostałymi czytelnikami bloga, tak jak to nakreśliłem we wpisie na temat klubowych testów.
Na zgłoszenia czekam do 31.08.2016
Tak się jednak składa, że jednego kabelka wciąż nie możemy się pozbyć - chodzi o kabelek do ładowarki;-)
Jest wręcz przeciwnie, w najnowszych smartfonach używamy go jeszcze częściej.
Niektóre modele telefonów (najczęściej te najdroższe) pozwalają odrobinę uprościć nam życie, wykorzystując ładowarki indukcyjne. Wprawdzie całkowicie nie pozbędziemy się kabelka, ale chociaż nie musimy go podłączać.
Ładowanie indukcyjne to nie tylko wygoda. Pomijając przypadkowe upadki i zalania to właśnie uszkodzenie gniazda ładowania bywa najczęściej przyczyną przedwczesnego rozstania z telefonem czy tabletem.
Dlatego właśnie możliwość wyposażenia praktycznie każdego telefonu w opcję ładowania bezprzewodowego uważam za interesującą.
Każdego? No prawie. Chińscy producenci akcesoriów pomyśleli bowiem o tych, o których nie pomyśleli producenci telefonów i wymyślili coś takiego:
Jest to odbiornik do ładowarki indukcyjnej, który możemy podłączyć do niemal każdego telefonu. Wtyczka na zdjęciu to standardowa wtyczka micro USB. W sprzedaży są wersje z różnym umiejscowieniem wtyczki, tak że możemy to rozwiązanie zastosować także w telefonach, które gniazdo micro USB mają umiejscowione niecentralnie, a nawet na bocznej krawędzi telefonu.
W niektórych telefonach (jak w tym na zdjęciu niżej) odbiornik bez problemu ukryjemy pod tylną klapką.
Wtedy o obecności odbiornika świadczy tylko zaślepione gniazdo ładowania.
Nie we wszystkich telefonach będzie to jednak takie łatwe. W przypadku kiedy tylnej klapki nie da się zdjąć przy podpiętym kablu ładowania lub w przypadku metalowej obudowy telefonu, żeby ukryć odbiornik będziemy potrzebowali dodatkowo etui (oczywiście, ze względu na estetykę raczej nie powinno być one przeźroczyste, jak na poniższym przykładzie - foto jest czysto poglądowe:-))
Rozwiązanie oczywiście ma swoje wady. Żeby podpiąć telefon do komputera trzeba wyjąć wtyczkę odbiornika. Maksymalny prąd ładowania to 1000 mAh (a przynajmniej ja nie widziałem mocniejszych), co sprawia, że telefon najczęściej będzie się ładował wolniej niż z ładowarki fabrycznej. W niektórych telefonach odbiornik może zakłócać działanie NFC.
Do kompletu potrzebujemy jeszcze nadajnika. Do wyboru mamy wiele modeli, w różnych kształtach i kolorach. Ważne jest aby nadajnik był zgodny ze standardem QI. Dla własnego bezpieczeństwa warto zadbać o to, aby nadajnik ładowarki indukcyjnej był dobrej jakości, dlatego w tym przypadku doradzałbym rozwiązania firmowe.
Członkowie klubu czytelników bloga będą mieli możliwość samodzielnie sprawdzić wszystkie wady i zalety takiego rozwiązania.
Do przetestowania jest zastaw: oryginalna ładowarka indukcyjna Nokia DT901 Fatboy wraz z chińskim (no name) odbiornikiem indukcyjnym, identycznym jak ten, który mieliście okazję zobaczyć na powyższych zdjęciach.
Odbiornik ma wymiary 69x44 mm i będzie pasował do telefonów z gniazdem micro USB umieszczonym centralnie na dolnej krawędzi telefonu, ściętymi narożnikami gniazda do góry (czyli w stronę ekranu).
Chętnych zapraszam do kontaktu na adres: zielony71a@gmail.com
Jak zwykle zakładam, że testujący zachce się podzielić swoimi wrażeniami z pozostałymi czytelnikami bloga, tak jak to nakreśliłem we wpisie na temat klubowych testów.
Na zgłoszenia czekam do 31.08.2016
środa, 17 sierpnia 2016
Oferta Orange w połowie sierpnia.
Niedawno pisałem o ofercie Orange na koniec lipca, ale mamy kilka zmian, o których warto wspomnieć.
Lekko zmodyfikowano reklamowaną ofertę "hity cenowe". Na pierwszy rzut oka łatwo przeoczyć zmiany, a są one następujące:
1. Obniżono cenę Iphona 6s 16 GB w umowie na 30 miesięcy. Obniżka jest znaczna (570 zł), ale nawet po niej cena tego telefonu u operatora jest absurdalnie wysoka. 2200 zł to same raty za telefon, a do tego trzeba doliczyć abonament w wysokości 75 zł/m-c. Ponownie jest to oferta, która może zainteresować chyba jedynie posiadaczy usług stacjonarnych.
2. Huawei P9. Tu zaszły większe zmiany. Obniżono opłatę początkową za telefon w większości abonamentów, zwiększając w zamian wysokość rat miesięcznych. Ruch całkiem rozsądny, zwłaszcza, że w ramach promocji dodatkowo obniżono o 5 zł wysokość rat w abonamencie za 55 zł.
Gdyby ponownie pojawiły się kupony rabatowe 20% na abonament, to byłaby to całkiem ciekawa oferta.
92 zł/m-c i 129 zł na start, to ogółem nieco ponad 2300 zł, a większych sklepach telefon ten kosztuje nadal około 2400 zł. Problem w tym, że o wspomnianych kuponach na razie nie słychać, zatem jest to w tej chwili oferta głównie dla przenoszących numer do Orange, którzy mogą skorzystać z kuponów na 6 miesięcy abonamentu gratis.
3. Huawei P9 Lite. Obniżono ratę za telefon w abonamencie za 55 zł o kolejne 5 zł. Dodatkowo, dla przedłużających umowę, obniżono opłatę na start o 30 zł. Moim zdaniem wciąż bardziej opłaca się jednak kupić ten telefon w niższym abonamencie lub zdecydować się na opisywaną ostatnio ofertę Plusa.
Inne zmiany to niestety zmiany na gorsze.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu posiadacze konta w Mbanku i Orange Finanse nie mogą skorzystać z Mokazji.
Ponadto zamiast kuponów rabatowych 20% na abonament, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić dostępne są teraz kupony z rabatem 10%.
Dlatego tym z Was, którym nie uda się wynegocjować rozsądnej oferty z DUK radzę wstrzymać się z przedłużeniem umowy do września.
Aktualizacja z dnia 19.08.2016
Operator tym razem nie przedłużył promocji, więc jeśli ktoś nie zdążył przed jej końcem to tym bardziej radzę poczekać do następnej.
Lekko zmodyfikowano reklamowaną ofertę "hity cenowe". Na pierwszy rzut oka łatwo przeoczyć zmiany, a są one następujące:
1. Obniżono cenę Iphona 6s 16 GB w umowie na 30 miesięcy. Obniżka jest znaczna (570 zł), ale nawet po niej cena tego telefonu u operatora jest absurdalnie wysoka. 2200 zł to same raty za telefon, a do tego trzeba doliczyć abonament w wysokości 75 zł/m-c. Ponownie jest to oferta, która może zainteresować chyba jedynie posiadaczy usług stacjonarnych.
2. Huawei P9. Tu zaszły większe zmiany. Obniżono opłatę początkową za telefon w większości abonamentów, zwiększając w zamian wysokość rat miesięcznych. Ruch całkiem rozsądny, zwłaszcza, że w ramach promocji dodatkowo obniżono o 5 zł wysokość rat w abonamencie za 55 zł.
Gdyby ponownie pojawiły się kupony rabatowe 20% na abonament, to byłaby to całkiem ciekawa oferta.
92 zł/m-c i 129 zł na start, to ogółem nieco ponad 2300 zł, a większych sklepach telefon ten kosztuje nadal około 2400 zł. Problem w tym, że o wspomnianych kuponach na razie nie słychać, zatem jest to w tej chwili oferta głównie dla przenoszących numer do Orange, którzy mogą skorzystać z kuponów na 6 miesięcy abonamentu gratis.
3. Huawei P9 Lite. Obniżono ratę za telefon w abonamencie za 55 zł o kolejne 5 zł. Dodatkowo, dla przedłużających umowę, obniżono opłatę na start o 30 zł. Moim zdaniem wciąż bardziej opłaca się jednak kupić ten telefon w niższym abonamencie lub zdecydować się na opisywaną ostatnio ofertę Plusa.
Inne zmiany to niestety zmiany na gorsze.
Po raz pierwszy od dłuższego czasu posiadacze konta w Mbanku i Orange Finanse nie mogą skorzystać z Mokazji.
Ponadto zamiast kuponów rabatowych 20% na abonament, do których zdążyliśmy się przyzwyczaić dostępne są teraz kupony z rabatem 10%.
Dlatego tym z Was, którym nie uda się wynegocjować rozsądnej oferty z DUK radzę wstrzymać się z przedłużeniem umowy do września.
Aktualizacja z dnia 19.08.2016
Operator tym razem nie przedłużył promocji, więc jeśli ktoś nie zdążył przed jej końcem to tym bardziej radzę poczekać do następnej.
wtorek, 16 sierpnia 2016
Honor 7 Lite, czyli plusy i minusy oferty Plusa.
Po raz pierwszy znalazłem coś ciekawego (tak mi się przynajmniej wydaje) w ofercie Plusa :-)
Po ostatnich podwyżkach cen w T-Mobile, o których pisałem w tym wpisie, dotychczasowy hit - Huawei P9 Lite stał się tak drogi, że jego zakup pozbawiony jest sensu. 1760 zł za abonament z tym telefonem to stanowczo za dużo.
Niewiele lepiej jest w Orange. W abonamencie za 35 zł/m-c 1380 zł (tu niestety wadą jest mały pakiet internetu i brak wliczonych darmowych rozmów na numery stacjonarne), a w bogatszym abonamencie za 55 zł/m-c 1590 zł (uwzględniając 6 miesięcy abonamentu gratis dla przenoszących numer do Orange).
Tymczasem w Plusie wprowadzono do sprzedaży bliźniaczy model tego producenta - Honor 7 Lite.
Koszt tego telefonu w Plusie (dla przenoszących numer do Plusa) to 18 x 70 zł + 1 zł za telefon. Razem 1261 zł. Za wspomniane 70 zł/m-c otrzymujemy przy tym przyzwoity pakiet usług: nielimitowane krajowe rozmowy i SMS-y, 5 GB pakiet internetu oraz 120 minut w roamingu UE.
Być może nie wszyscy wiedzą, że telefony Honor i Huawei produkuje ten sam producent. Identyczna jest też specyfikacja obu telefonów: Ten sam chipset Kirin 650, taka sama ilość pamięci RAM i ROM 2/16 GB, ekrany o identycznej wielkości i rozdzielczości 5,2 cala FHD, niemal identyczne moduły łączności, baterie o zbliżonej pojemności, identyczne parametry wbudowanych aparatów...
Na pozór jest to ten sam telefon, zamknięty w innej obudowie. Są jednak pewne różnice.
Sprawę estetyki pozostawiam indywidualnej ocenie. Natomiast po przeczytaniu dokładnego porównania obu telefonów przeprowadzonego przez portal GSMArena wymienię najważniejsze różnice:
- Huawei obsługuje LTE kategorii 6 - 300/50 Mbps, Honor jedynie 150/50 Mbps,
- Honor jest o 0,8 mm grubszy,
- słabszy kontrast ekranu w Honor 7 Lite,
- brak NFC w Honorze,
- zaletą Honor 7 Lite jest za to metalowa obudowa.
Zainteresowanych zachęcam do dokładnego przeczytania całego testu.
Warto zauważyć, że w sklepach Honor 7 Lite jest wyceniany o około 150 zł niżej niż Huawei P 9 Lite.
Według porównywarki Ceneo za P9 Lite trzeba zapłacić w większych sklepach około 1300 zł, a za Honora 1150 zł. Zatem wspomniane 1261 zł w Plusie za abonament z tym telefonem to z pewnością dobra oferta.
Na koniec mam dobrą wiadomość dla tych, którzy chcieliby się zapisać do Klubu Czytelników Bloga ;-)
Korzystając z tego linku, przy składaniu zamówienia w Plusie możecie jednocześnie zapisać się do Klubu. Wystarczy przesłać na mój adres email: zielony71a@gmail.com numer, dokładną datę i godzinę złożenia zamówienia oraz nazwę wybranego planu taryfowego.
Zachęcam do korzystania z linku przy zamówieniu, także wtedy gdy nie jesteście zainteresowani Klubem.
Nic Was to nie kosztuje, a dla mnie stanowi miłą formę podziękowania za moją pracę:-)
Po ostatnich podwyżkach cen w T-Mobile, o których pisałem w tym wpisie, dotychczasowy hit - Huawei P9 Lite stał się tak drogi, że jego zakup pozbawiony jest sensu. 1760 zł za abonament z tym telefonem to stanowczo za dużo.
Niewiele lepiej jest w Orange. W abonamencie za 35 zł/m-c 1380 zł (tu niestety wadą jest mały pakiet internetu i brak wliczonych darmowych rozmów na numery stacjonarne), a w bogatszym abonamencie za 55 zł/m-c 1590 zł (uwzględniając 6 miesięcy abonamentu gratis dla przenoszących numer do Orange).
Tymczasem w Plusie wprowadzono do sprzedaży bliźniaczy model tego producenta - Honor 7 Lite.
Koszt tego telefonu w Plusie (dla przenoszących numer do Plusa) to 18 x 70 zł + 1 zł za telefon. Razem 1261 zł. Za wspomniane 70 zł/m-c otrzymujemy przy tym przyzwoity pakiet usług: nielimitowane krajowe rozmowy i SMS-y, 5 GB pakiet internetu oraz 120 minut w roamingu UE.
Być może nie wszyscy wiedzą, że telefony Honor i Huawei produkuje ten sam producent. Identyczna jest też specyfikacja obu telefonów: Ten sam chipset Kirin 650, taka sama ilość pamięci RAM i ROM 2/16 GB, ekrany o identycznej wielkości i rozdzielczości 5,2 cala FHD, niemal identyczne moduły łączności, baterie o zbliżonej pojemności, identyczne parametry wbudowanych aparatów...
Na pozór jest to ten sam telefon, zamknięty w innej obudowie. Są jednak pewne różnice.
Sprawę estetyki pozostawiam indywidualnej ocenie. Natomiast po przeczytaniu dokładnego porównania obu telefonów przeprowadzonego przez portal GSMArena wymienię najważniejsze różnice:
- Huawei obsługuje LTE kategorii 6 - 300/50 Mbps, Honor jedynie 150/50 Mbps,
- Honor jest o 0,8 mm grubszy,
- słabszy kontrast ekranu w Honor 7 Lite,
- brak NFC w Honorze,
- zaletą Honor 7 Lite jest za to metalowa obudowa.
Zainteresowanych zachęcam do dokładnego przeczytania całego testu.
Warto zauważyć, że w sklepach Honor 7 Lite jest wyceniany o około 150 zł niżej niż Huawei P 9 Lite.
Według porównywarki Ceneo za P9 Lite trzeba zapłacić w większych sklepach około 1300 zł, a za Honora 1150 zł. Zatem wspomniane 1261 zł w Plusie za abonament z tym telefonem to z pewnością dobra oferta.
Na koniec mam dobrą wiadomość dla tych, którzy chcieliby się zapisać do Klubu Czytelników Bloga ;-)
Korzystając z tego linku, przy składaniu zamówienia w Plusie możecie jednocześnie zapisać się do Klubu. Wystarczy przesłać na mój adres email: zielony71a@gmail.com numer, dokładną datę i godzinę złożenia zamówienia oraz nazwę wybranego planu taryfowego.
Zachęcam do korzystania z linku przy zamówieniu, także wtedy gdy nie jesteście zainteresowani Klubem.
Nic Was to nie kosztuje, a dla mnie stanowi miłą formę podziękowania za moją pracę:-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



